Darren Cox specjalnie dla ŚwiatWyścigów.pl

W ostatni weekend byliśmy na torze Nürburgring podczas finału sezonu Blancpain Endurance Series. Po kwalifikacjach spędziliśmy prawie kwadrans rozmawiając z szefem programu sportów motorowych Nissana – Darrenem Coxem – na temat jego marki, programu GT Academy i gier wyścigowych, nowych kalendarzy WEC i Blancpain oraz sytuacji w motorsporcie.

Gratuluję świetnego wyniku w kwalifikacjach – drugie i trzecie miejsce na starcie oraz pole position w Pro-Am daje wam świetną pozycję do walki o mistrzostwo.

Najważniejsze w wyścigach Blancpain to trzymać się z dala od problemów podczas pierwszego stintu i drugie miejsce naszego samochodu Pro to doskonała do tego pozycja. Nasi rywale w mistrzostwach są za nami na starcie i obok siebie, więc naszym zadaniem jest uniknąć kłopotów podczas pierwszych okrążeń i zobaczyć, co się będzie działo. To może być trudne, pogoda na Nürburgringu rządzi się swoimi prawami i ciągle się zmienia, dlatego lepiej być z przodu.

Ta historia opanowała nagłówki, ale dla mnie najbardziej imponujący był występ Gaëtana [Paletou] i Ricardo [Sancheza] w samochodzie Pro-Am. Do wczoraj Ricardo nie jeździł w deszczu i po wyjeździe na tor był w pierwszej piątce. To dla nich pierwszy rok w wyścigach, byli szybcy na mokrym, a teraz Gaëtan umieścił auto na pole position i co tym bardziej imponujące, na ósmym miejscu w całej stawce, więc jesteśmy bardzo zadowoleni.

Rozmawiałem właśnie z ludźmi z Always Evolving [Motorsport], dla których to pierwszy wyścig w Europie i są trzeci na starcie, więc to była bardzo dobra sesja kwalifikacyjna dla Nissana.


W wyścigu, Alex Buncombe, Wolfgang Reip i Katsumasa Chiyo zajęli trzecie miejsce, co przy słabym występie ich głównych rywali pozwoliło odrobić im 9-punktową stratę i zdobyć mistrzostwo klasy Pro Cup. Gaëtan Paletou i Ricardo Sanchez niestety nie pojawili się nawet na torze, po tym jak jadący z nimi Harry Tincknell został wyeliminowany po 19 okrążeniach wyścigu. Sean Walkinshaw, Martin Plowman i Craig Dolby z Always Evolving Motorsport po świetnym starcie objęli prowadzenie, jednak późniejsza kolizja z Audi kosztowała ich utratę kontaktu z czołówką i przyjechali na metę na ósmym miejscu. | © Blancpain GT Series

Był Pan na targach SimRacingEXPO. Wszyscy znamy historię wirtualnych kierowców, którzy przenieśli się do świata prawdziwych wyścigów, jaki jest natomiast wpływ gier na pozyskiwanie fanów przez realne wyścigi?

Myślę, że jest coraz większy i cały czas rośnie. Uważam, że rozwój e-sportu jest niedoceniany przez ludzi z mainstreamowego marketingu. My oczywiście rozumiemy go, bo prowadzimy GT Academy już od ośmiu lat, ale ten rozwój nadal będzie trwać. My zagłębiliśmy się tylko w kawałek świata wirtualnych wyścigów, współpracując z PlayStation, z kolei na takich wydarzeniach można zobaczyć najwyższą półkę dostępnych symulatorów, gdzie również można spotkać znakomitych kierowców.

Także gry z niższej półki, czy mobilne, jak np. Real Racing 3, są coraz bardziej realistyczne. Istnieje więc pełne spektrum – od bardzo drogiego sprzętu z oprogramowaniem opartym o silnik rFactor i wspaniałą technologią, do milionów ludzi, którzy grają na telefonach. My z PlayStation znaleźliśmy się po środku. Jestem pewien, że w przyszłości będzie przybywać więcej kierowców z wirtualnego świata, a kiedy to się stanie, będą też przybywać fani.

Fani są zainteresowani motorsportem, ale ten sport musi uważać, bo wirtualne wyścigi mogą wyprzedzić rzeczywiste pod względem liczby uczestników. Liczby osób rywalizujących w e-sportach, są olbrzymie i cały czas rosną. To może być zagrożenie dla motorsportu, bo ludzie mogą zacząć go ignorować i ścigać się tylko wirtualnie. Te wydarzenia są coraz bardziej profesjonalne, coraz lepiej promowane i pod względem rywalizacji i ścigania się z innymi, bardzo realistyczne. Nie sadzę, że obecne stadium rozwoju może się równać z tym, co dopiero nadejdzie i dla mnie, jako kogoś kto pracuje w obu tych światach, to bardzo ekscytujące.


Ubiegłoroczny program GT Academy | © Nissan

Symulatory stanowią także narzędzie treningowe dla kierowców, ale na tym torze pogoda jest bardzo nieprzewidywalna. Jak więc podchodzicie do tego wyścigu?

Wiele gier obecnie odwzorowuje warunki pogodowe, ale ci ludzie po prostu znakomicie panują nad samochodem, nawet w prawdziwym świecie. Pamiętam jak Jann Mardenborough pierwszy raz driftował za kierownicą samochodu na parkingu w Brands Hatch i było to dla niego niemal naturalne.

Jeżeli ktoś potrafi prowadzić samochód na limicie, potrafi również prowadzić go w deszczu. Znają też oni odpowiednie linie. Pamiętam pierwszy wyścig Janna na mokrym torze na Outlon Park – bardzo trudnym obiekcie w Wielkiej Brytanii – i był trzeci najszybszy w stawce Brytyjskiej GT. Zapytałem go, skąd znał deszczową linię i powiedział, że nauczył się jej w Gran Turismo. Co zabawne, mam zdjęcie tego jak Gaëtan udzielał wcześniej rad Harry’emu Tincknellowi, bo dłużej jeździł autem GT. Oni ścigają się od roku i Harry, który według mnie jest jednym z najlepszych kierowców w wyścigach długodystansowych na świecie, pobierał rady od gracza, więc krąg się zatacza.

Ci ludzie są świetnie przygotowani po awansie z GT Academy. Program treningowy jest teraz bardzo dobry, w tej chwili kierowcy z międzynarodowej edycji GT Academy są w trakcie trzymiesięcznego programu, gdzie poza treningiem fizycznym, zmieniają dietę itd. Nie obejmuje więc on tylko prowadzenia samochodu, ale też odpowiednie nastawienie i styl życia.


Obóz treningowy NISMO | © Nissan

Ogłoszono nowe kalendarze Długodystansowych Mistrzostw Świata oraz Blancpain GT Series. O ile WEC rozszerza swój kalendarz, Blancpain zmniejszyło liczbę wyścigów. Czy Pana zdaniem to właściwy kierunek dla obu serii?

Tak uważam. Dodanie Meksyku do kalendarza WEC jest świetną decyzją. Nissan jest tam liderem na rynku, sprzedając 25% samochodów, więc jesteśmy bardzo zadowoleni. To nowy, a raczej odnowiony rynek dla motorsportu, który jest dla nas bardzo ważny, mamy silną pozycję w Ameryce Południowej.

Stéphane [Ratel] zawsze podnosi poprzeczkę. Myślę, że postąpił słusznie zostawiając Endurance Series, która odnosi sukcesy, bez zmian, za to musi dopracowywać Sprint Series, która w tej chwili nie jest dobra, ale dla mnie geniusz tkwi w Intercontinental GT Challenge, gdzie producenci mogą rywalizować i zdobywać punkty w tych czterech wyścigach z różnymi zespołami. To według mnie jest genialne i sądzę, że to świetny krok.

Dla mnie kalendarze WEC i Blancpain są świetne, to serie operujące na różnych rynkach, trzymają się z dala od siebie i myślę, że są silne.

Gdzie więc zobaczymy was w przyszłym roku?

Jesteśmy w trakcie ustalania naszych planów na przyszły rok. Mamy szansę na mistrzostwo w japońskiej Super GT, mamy szansę na mistrzostwo tutaj i dopóki to się nie rozstrzygnie, nasze plany nie będą ustalone. Najważniejsze dla kierowców jest, żeby wykonywali swoją pracę najlepiej jak potrafią.

Mamy dla nich wiele miejsc i kto wie, może zobaczymy jednego z tutejszych kierowców ścigających się w przyszłym roku w Japonii – na tym polega piękno Nissan Motorsport, że wymieniamy kierowców między seriami. Ciekawie będzie się przekonać, gdzie w przyszłym roku będzie jeździć Chiyo, a także gdzie pojawią się Gaëtan i Ricardo. Mamy dla nich platformę, która pozwala im się wykazać, dla przykładu Alex Buncombe tydzień temu ścigał się w Australii, a w ten weekend jest tutaj. Wspaniale jest widzieć światową skalę naszego programu.

Kiedy możemy się spodziewać kolejnych wiadomości na temat programu Le Mans?

Wiele dzieje się za kulisami naszego programu Le Mans i wrócimy kiedy będziemy gotowi, nie wcześniej. Prowadzimy bardzo intensywny program badawczo-rozwojowy i kiedy będziemy mieli jakieś ustalenia, damy wam znać. Pracujemy pełną parą, pozwalamy inżynierom robić swoje i myślę, że zobaczycie bardzo interesujące wiadomości w najbliższych tygodniach lub miesiącach.


Testy prototypu Nissan GT-R LM NISMO | © Nissan

Co sądzi Pan o obecnej sytuacji w motorsporcie, szczególnie w uznawanej za ich królową Formule 1. Sprawia ona wrażenie, jakby nie radzili sobie tam najlepiej, inne serie z kolei się rozwijają, jak więc to wygląda?

Jeżeli plotki na temat Renault i Volkswagena się potwierdzą, Formuła 1 będzie w bardzo silnej pozycji, mając na pokładzie pięciu producentów, z kolei jeśli nie, zostaną z tak naprawdę dwoma i pół. W gestii Berniego [Ecclestone’a] leży to, by Renault i VW byli zaangażowani w F1.

Myślę, że w ten weekend w Singapurze F1 radzi sobie znakomicie, bo Mercedes nie jest na czele. To jak z superbohaterami – gdyby Batman nie miał Jokera, nie byłby taki fajny; gdyby pokonywał przeciwników niemających supermocy, nie byłoby to ciekawe. W motorsporcie, zawsze kiedy są dwa silne zespoły, jest walka Batmana z Jokerem, za to jeśli Batman walczy sam ze sobą, nikogo to nie obchodzi.

Tutaj [w Blancpain], Audi jest bardzo silne, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto potrafi rzucić im wyzwanie i to dla mnie element piękna wyścigów samochodowych. Jest się tak dobrym jak twój najbliższy rywal. Dla przykładu w tenisie, [Serena] Williams wygrywa wszystko i ludzie sądzą, że jej rywale nie są zbyt dobrzy. To nie jest prawda – ona jest po prostu niesamowita i gdyby miała silną rywalkę, z którą by wygrywała, ludzie uznawaliby ją za dużo lepszą zawodniczkę niż teraz, dlatego uważam że Formuła 1 potrzebuje drugiego mocnego zespołu, który będzie walczyć z Mercedesem.

Wiele rzeczy w motorsporcie nie jest tak jak trzeba i wracając do początku rozmowy, prawdziwy motorsport musi uważać, bo wirtualne wyścigi mogą go wyprzedzić, a to byłaby szalona sytuacja.


Jann Mardenborough | © Nissan

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race cyrkf1 feeder league