Grand Prix Rosji, czwartq tegoroczna runda mistrzostw świata Formuły 1 padła łupem Valtteriego Bottasa. Dla Fina było to pierwsze zwycięstwo w karierze i dowód na to, że w kluczowych momentach można na nim polegać. Po udanym piątku i sobocie duży niesmak panuje w garażu Ferrari, które było tu faworytem do zwycięstwa. Po weekendzie w Rosji dochodzimy do wniosku, że tempo Scuderii i Mercedesa jest praktycznie identyczne, dlatego na mistrzostwo może liczyć kierowca, który popełni mniej błędów i póki co nie zapowiada się aby był to Lewis Hamilton. Red Bull pozostaje wyraźnie za czołową dwójką i powoli zaczyna dochodzić go Williams, który w końcu mógł pochwalić się dwoma samochodami na mecie. Równie solidnie trzyma się też Force India, które w Rosji zaliczyło czwarte podwójne punkty, czego nie można powiedzieć o Toro Rosso, Renualt czy Haasie. Tyły po raz kolejny zabezpieczał Sauber i McLaren.

Takiego rajdu, obfitującego w emocjonujące rozstrzygnięcia, niespodzianki i walkę o dziesiąte części sekundy do ostatnich metrów, nie mieliśmy już od dawna. Chociaż wyniki mogą pozostawiać pewien niedosyt, to udowadniają jak niesamowity i fascynujący jest ten sezon Rajdowych Mistrzostw Świata. Tego nam było trzeba! Chociaż wciąż żal Evansa...

Sezon 2017 IndyCar Series rozpoczął się w niespodziewany sposób – żaden z pierwszych dwóch wyścigów nie padł bowiem łupem któregoś z kierowców ekip Rogera Penske, Chipa Ganassiego czy Michaela Andrettiego, co miało miejsce po raz pierwszy od 1999 roku.

Po przedsezonowych testach Formuły 1 w Barcelonie niewielu sądziło, że popisowe tempo Ferrari przełoży się na sukcesy w sezonie 2017. Trudno dziwić się takiemu nastawieniu, biorąc pod uwagę, że włoski zespół prezentował się z dobrej strony również podczas ubiegłorocznych testów, a nie odniósł ani jednego zwycięstwa. Okazało się jednak, że mistrzowska ekipa Mercedesa wcale nie ukrywała swojego potencjału i Ferrari na ich tle rzeczywiście jest szybkie.

Grand Prix Bahrajnu, trzecia tegoroczna runda mistrzostw świata Formuły 1 padła łupem Sebastiana Vettela z Ferrari. Scuderia wyraźnie wchodzi na falę, z której spada Mercedes. Mistrzowie z Brackley po raz drugi w tym sezonie przegrali wygrany wyścig dzięki własnym błędom, które muszą zostać wyeliminowane, jeżeli ekipa i Lewis Hamilton marzą o kolejnych tytułach. Ferrari to na dzień dzisiejszy ich jedyny konkurent do końcowego trofeum. Red Bull po raz kolejny był wyraźnie z tyłu, nie mówiąc już o innych drużynach. W środku stawki o miano lidera Force India ponownie walczy z Williamsem, który mimo problemów Strolla stoi na wygranej pozycji. W końcówce po raz kolejny znalazł się McLaren, który udowodnił, że dno jest jeszcze niżej niż się nam wydaje. 

Uściski, poklepywanie i (nie)szczere uśmiechy – tak obecnie wyglądają relacje pomiędzy Lewisem Hamiltonem i Valtterim Bottasem, które zapewne prysną jak bańka mydlana, gdy tylko Fin znajdzie się na poziomie zbliżonym do trzykrotnego mistrza świata. W końcu Brytyjczyk żyje w zgodzie ze swoimi kolegami zespołowymi tak długo, jak długo są od niego gorsi. Tylko czy Mercedes w ogóle pozwoli Bottasowi zbliżyć się do Hamiltona?

Przy okazji rozpoczynającego się sezonu 2017 WEC, duże zainteresowanie budzi temat przyszłości prywatnych prototypów LMP1. O chęciach z nimi związanych mówią zarówno warsztaty, jak i zespoły.

Grand Prix Chin, druga runda tegorocznych mistrzostw świata Formuły 1 uraczyła nas w ten weekend bardzo ciekawym spektaklem i przyprawiła o wiele emocji. Lewis Hamilton wyrównał rachunki z Sebastianem Vettelem i tym razem to on zameldował się jako pierwszy na mecie w Szanghaju. Kierowca Ferrari nie zamierza dawać jednak za wygraną i zapowiada odpowiedź w Bahrajnie. Nie zawiedli nas również pozostali zawodnicy, szczególnie Max Verstappen, który ponownie uczył innych jak powinno się wyprzedzać. Formę trzymają również Toro Rosso i Force India, a coraz lepiej radzi sobie Haas. Reszta ekip ma wiele do poprawy.

Czwarta runda, czwarty zwycięzca, czwarty zespół. Ile razy te słowa przewijały się już podczas tego weekendu... Niespotykany sezon, tak bardzo potrzebny po tylu latach dominacji Volkswagena. Mało jednak brakowało, aby to Kris Meeke powtórzył swój wyczyn z Meksyku i stanął na najwyższym stopniu podium, co nie pozwoliłoby na tworzenie tak miłych dla oka statystyk. Przyjrzyjmy się bliżej temu, co działo się na Korsyce.

Zwycięstwo Sebastiana Vettela w inauguracyjnej Grand Prix Australii może być dla nas lekkim zdziwieniem, ale tylko lekkim. Zgarniający od trzech lat oba tytułu Mercedes po raz pierwszy poczuł na sobie poważny oddech rywala, który dał mu bardzo jasno do zrozumienia, że może konkurować z nim w długim okresie. Szkoda, że walka między tymi ekipami będzie jedynie strategiczna, bo na wyprzedzania w tym sezonie raczej nie mamy co liczyć. W poniższym artykule przeanalizujemy Grand Prix Australii i przyjrzymy się formie wszystkich zespołów.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race