Czuję rozczarowanie, spore rozczarowanie. Gdzie ten prawdziwy Rajd Meksyku, poprzebijane opony, wynikające z tego duże straty czasowe i stale zmieniająca się klasyfikacja generalna? Cisza, marazm i stagnacja. Generalka przez trzy dni niemal nie ulegała zmianom, lidera tak naprawdę poznaliśmy na długo przed zakończeniem rajdu, a największego dramatyzmu dodało utknięcie ciężarówek ze sprzętem na autostradzie i odwołanie pierwszej pętli... Gdyby nie przygoda Krisa Meeke'a na ostatnich metrach Power Stage, byłby to jeden z najnudniejszych rajdów ostatnich czasów. Tak czy inaczej, pora przyjrzeć się dokonaniom kierowców i ich analiza.

ODCINEK W MEXICO CITY – HIT CZY KIT?

Organizatorzy Rajdu Meksyku po raz pierwszy zdecydowali się rozegrać odcinek specjalny na placu centralnym w stolicy kraju. Sprzęt i załogi zmuszone zostały do krótkiej podróży do Meksyku, by kolejnego dnia powrócić już w okolice Leon. Jak to się skończyło, wszyscy dobrze wiemy. Na autostradzie którą sprzęt powracał do parku serwisowego, utworzył się korek spowodowany wypadkiem na trasie – w wyniku tego samochody nie mogły na czas dojechać do serwisu. Co było efektem? Odwołanie pierwszej piątkowej pętli, w tym słynnego i zdradliwego odcinka El Chocolate. Pomimo ogromnego rozczarowania tym faktem, nie można żałować, że doszło do utworzenia odcinka w Meksyku. Zgromadził on ponad 200 000 fanów, a część z nich z pewnością pozostanie z WRC na dłużej.

KRIS MEEKE – DO TRZECH RAZY SZTUKA

Nie udało się w Monte Carlo, nie udało się w Szwecji, ale tym razem plan powiódł się w 100% (no, może w 98%, biorąc pod uwagę przygodę na ostatnim odcinku specjalnym). Meeke był bardzo bliski katastrofy, jednak uratował się od niechlubnego zakończenia rajdu kilometr przed metą. Być może presja była zbyt wysoka, a może Irlandczyk po prostu jechał na maksimum możliwości, chcąc zgarnąć pełną pulę punktów i zakończyć rajd w spektakularny sposób. Na jego szczęście udało mu się powrócić na trasę i ukończyć rajd, a spora przewaga nad Ogierem pozwoliła mu stanąć na najwyższym stopniu podium. Tak czy inaczej, Irlandczyk zademonstrował fantastyczne tempo, udowadniając że należy do najszybszych kierowców rajdowych. Nie da się ukryć, że był to weekend Meeke'a, który nie dał swoim rywalom najmniejszych szans. Oczywiście, że pomogła mu w tym pozycja startowa, ale taki jest urok rajdów (a szczególnie szutrowych rund)

NEUVILLE I HANNINEN SOLIDARNI Z MEEKIEM

Dla wspomnianych powyżej kierowców ukończenie rajdu musi być ogromną ulgą. Po dwóch rundach z niepowodzeniami, wreszcie dojechali do mety, zyskując sporo dobrych punktów do klasyfikacji generalnej. Co prawda Neuville zajął 'dopiero' trzecie miejsce, jednak życia nie ułatwiły mu piątkowe problemy z silnikiem (które, co ciekawe, przytrafiły się wszystkim kierowcom Hyundaia i to w tym samym czasie). Z kolei Juho Hänninen, który przez cały weekend zmagał się z chorobą, ukończył ostatecznie rajd na siódmym miejscu, tuż za swoim kolegą zespołowym Jari-Mattim Latvalą. Był to jednak (wreszcie!) zupełnie bezproblemowy rajd dla Neuville'a i Hänninena, który musiał zrzucić im kamień z serca i dodać pewności siebie.

KOLEJNY BARDZO DOBRY WYNIK KIEROWCÓW M-SPORTU

To że Ogier i Tänak plasują się w czołówce, będzie już chyba standardem w tym sezonie. W Rajdzie Meksyku zawodnicy M-Sportu po raz kolejny pokazali kawał dobrej roboty i zajęli drugie i czwarte miejsce. Spin Ogiera na trasie jednego z sobotnich odcinków specjalnych uniemożliwił mu jednak nawiązanie walki o najwyższe miejsce, a poważne problemy z silnikiem w pierwszym dniu rajdu w przypadku Otta Tänaka i duże straty czasowe nie pozwoliły mu uplasować się na pozycji wyższej, niż czwarta.

DANI, WYBACZ

Po tej rundzie zmuszona jestem odwołać wszystkie niemiłe słowa, które skierowałam ostatnio w stronę Daniego Sordo. Hiszpan był po prostu niesamowity, a to przecież szuter który nie należy do jego ulubionych nawierzchni. W czasie trwania rajdu kierowca Hyundaia stale plasował się na czołowych pozycjach, nie raz nie dwa wyprzedzając obu swoich kolegów z zespołu. Wygrał też dwa sobotnie odcinki specjalne. Dramaturgii dodała niesprawiedliwa kara 10 minut w wyniku nieporozumienia na trasie OS7 i OS8, jednak dzień później sędziowie zdecydowali się ją anulować, dzięki czemu Hiszpan wskoczył do punktowanej dziesiątki. Pomimo tego że Sordo zajął dopiero ósmą pozycję, jest to rajd który na długo zapadnie mi w pamięć. Jazda i prędkość kierowcy Hyundaia znacznie przewyższyły dokonania z dwóch poprzednich rund, gdzie – pomimo zajęcia czwartego miejsca - Sordo nie pokazał wiele.

ZAGUBIONY HAYDEN PADDON

Nie był to bardzo dobry rajd w wykonaniu nowozelandzkiego kierowcy. Co prawda w piątek – podobnie jak w przypadku innych kierowców Hyundaia - spotkały go problemy z silnikiem, w wyniku czego stracił sporo czasu, jednak w sobotę przebił już oponę na trasie i nie mógł znaleźć odpowiednich ustawień. Zmagał się także z doborem odpowiednich opon, a w niedzielę w jego aucie po raz kolejny pojawiły się problemy techniczne. Co prawda ukończył rywalizację na piątym miejscu, jednak nie był to jego rajd.

TRUDNY WEEKEND DLA JARI-MATTIEGO LATVALI

Po przecieraniu tras i dużych problemach z silnikiem, naszedł czas na kłopoty związane z hamulcami. Jari-Matti Latvala nie miał łatwego życia podczas Rajdu Meksyku. W drugim dniu rajdu podobnie jak Hayden Paddon przebił oponę (i to na tym samym odcinku), eksperymentował z ustawieniami i doborem opon, co jednak nie przyniosło pożądanych efektów. Dopiero w ostatnim dniu rajdu Latvala był w pełni zadowolony ze swojego samochodu, co zaowocowało czwartym miejscem na Power Stage i dodatkowymi dwoma punktami. Zawodnik Toyoty uplasował się jednak dopiero na szóstym miejscu i stracił pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej.

NIEDOBRY POCZĄTEK SEZONU DLA HUBERTA PTASZKA

Hubert bardzo dobrze rozpoczął rywalizację w pierwszym dla siebie rajdzie tego sezonu, jednak już na OS4 popełnił błąd, co skończyło się urwaniem felgi. Dalej sprawy potoczyły się jak w kalejdoskopie: złamany wahacz, informacja o uszkodzeniu bloku silnika i decyzja o wycofaniu się z rajdu. Hubert zapowiada jednak walkę w Rajdzie Argentyny, a my będziemy trzymać kciuki.

Co wiemy po Rajdzie Meksyku?

    • Kris Meeke lubi drastycznie zwiększać poziom adrenaliny u siebie, teamu i kibiców
    • rajd nie kończy się kilometr przed metą
    • brak Volkswagena nie wpłynął na większą atrakcyjność WRC
    • rozgrywanie odcinka znacznie oddalonego od bazy rajdu nie zawsze kończy się dobrze
    • sędziowie nie potrafią podejmować właściwych decyzji
    • samochody Hyundaia są zadziwiająco zgodne w kwestii problemów technicznych
    • Meeke, Neuville i Hänninen są niezwykle solidarni w kwestii dojeżdżania/niedojeżdżania do mety
    • Sébastien Ogier jest niesamowity, bez względu na to w jakim teamie się znajduje
    • Dani Sordo potrafi jeździć na szutrze
    • ”Czekolada” potrafi być miła
    • w Meksyku też pada deszcz
    • Jari-Matti Latvala to jeden z najbardziej sympatycznych i życzliwych zawodników w stawce

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race