Neuville wygrał dramatyczny Rajd Portugalii po pechu Ogiera

Thierry Neuville wygrał pełen dramatów i zwrotów akcji Rajd Portugalii 2026, zapewniając Hyundaiowi pierwsze zwycięstwo w sezonie 2026. Belg wykorzystał pecha Sébastiena Ogiera na przedostatnim oesie rajdu i triumfował po niezwykle wymagającym weekendzie na portugalskich szutrach.
Tegoroczna edycja portugalskiej rundy mistrzostw świata od początku zapowiadała się wyjątkowo wymagająco. Organizatorzy przygotowali 23 odcinki specjalne o długości blisko 345 kilometrów, a zmienna pogoda sprawiła, że warunki wielokrotnie zmieniały się z suchego, pylistego szutru w błotniste i bardzo śliskie trasy.
Czwartkowy krótki etap należał do Olivera Solberga. Kierowca Toyoty najlepiej poradził sobie na najdłuższym oesie Sever – Albergaria i zakończył dzień na prowadzeniu przed Fourmaux. W ścisłej czołówce znajdowali się także Ogier, Neuville i lider mistrzostw Elfyn Evans.
Piątek rozpoczął się od mocnego ataku Fourmaux i Pajariego. Francuz objął prowadzenie po oesie Mortágua, a Pajari wygrał dwa pierwsze odcinki dnia i błyskawicznie awansował w klasyfikacji generalnej. Fourmaux kontrolował sytuację aż do popołudniowego oesu Góis.
To właśnie tam nastąpił pierwszy wielki zwrot akcji całego rajdu. Najpierw z trasy wypadł Solberg, który zdołał wrócić do jazdy bez większych strat. Kilka chwil później niemal identyczny błąd popełnił Fourmaux. Hyundai Francuza został wyrzucony z toru jazdy na nierównej sekcji, co zakończyło się przebiciem dwóch opon i utratą ponad pół minuty.
Z problemów rywali najlepiej skorzystał Ogier. Francuz jeszcze rano narzekał na balans swojej Toyoty, ale po zmianach ustawień zaczął wyraźnie przyspieszać. Siedmiokrotny zwycięzca Rajdu Portugalii zakończył piątek jako lider, mając za sobą Neuville’a, Pajariego i Solberga.
Sobota przyniosła jeszcze większy chaos. Deszcz i błoto sprawiły, że warunki zmieniały się praktycznie z kilometra na kilometr. Najbardziej spektakularny moment poranka należał do Solberga. Szwed kapitalnie pojechał pierwszy przejazd przez oes Paredes w deszczu, wygrywając próbę i awansując z czwartego miejsca na pozycję lidera rajdu.
Prowadzenie Solberga trwało jednak krótko. Po południowym serwisie Ogier natychmiast odzyskał pierwsze miejsce, a problemy Szweda rozpoczęły się na oesie Cabeceiras de Basto 2, gdzie opona spadła z felgi jego Toyoty.
Decydującym momentem całego etapu był drugi przejazd przez Amarante. Trasa była skrajnie śliska i pokryta błotem, ale Ogier pojechał fenomenalnie, budując ponad 11 sekund przewagi nad rywalami. Francuz zakończył sobotę z niemal 22-sekundowym zapasem nad Neuville’em i wydawał się pewnie zmierzać po rekordowe ósme zwycięstwo w Portugalii.
Niedziela przyniosła jednak najbardziej dramatyczny zwrot akcji całego rajdu.
Ogier kontrolował sytuację przez większą część finałowego etapu, ale na przedostatnim oesie Vieira do Minho 2 przebił prawą tylną oponę. Francuz musiał zatrzymać się na zmianę koła i stracił ogromną ilość czasu, spadając aż na szóste miejsce.
Neuville, który przez cały weekend utrzymywał równe tempo i unikał większych błędów, odziedziczył prowadzenie przed finałowym Power Stage na Fafe. Belg nie popełnił już błędu i przypieczętował swoje 23. zwycięstwo w mistrzostwach świata oraz drugie w Portugalii.
Drugie miejsce wywalczył Solberg, dla którego było to pierwsze podium od triumfu w Monte Carlo. Trzeci linię mety przekroczył Evans, umacniając się na prowadzeniu w klasyfikacji mistrzostw świata.
Ogromnego pecha miał również Pajari. Fin zmierzał po kolejne podium, ale na tym samym oesie co Ogier musiał zatrzymać się na zmianę koła i spadł na siódmą pozycję.
Czwarty rajd zakończył Fourmaux, który mimo piątkowego błędu pokazał bardzo wysokie tempo i wygrał kończący rajd Power Stage. Piąte miejsce zajął Takamoto Katsuta, a czołową dziesiątkę uzupełnili Dani Sordo, Mārtiņš Sesks oraz triumfator WRC2 Teemu Suninen.
Rajd Portugalii po raz kolejny potwierdził swoją reputację jednej z najtrudniejszych i najbardziej nieprzewidywalnych rund mistrzostw świata. Zmienna pogoda, błoto, koleiny i liczne problemy techniczne sprawiły, że walka o zwycięstwo pozostawała otwarta praktycznie do ostatnich kilometrów.








