Gilliland zdradził, co było kluczem do sukcesu w In-Season Challenge

Todd Gilliland i Front Row Motorsports (FRM) wygrali In-Season Challenge, zgarniając premię w wysokości miliona dolarów. Kierowca FRM pokonał w finałowym pojedynku Ryana Blaneya z Team Penske. Choć Gilliland ukończył wyścig dopiero na 24. miejscu, to wystarczyło, gdyż Blaney był dopiero 26. O wyniku przesądziła kolizja kierowcy Penske po restarcie na 42 okrążenia przed metą, która pozbawiła go szans na odrobienie strat.
In-Season Challenge powstał rok temu, kierowcy rywalizują w tym turnieju o milion dolarów w systemie 1 na 1, w formacie pucharowym. Z 32 kierowców pozostało dwóch na finałowy wyścig Brickyard 400 i byli nimi właśnie Gilliland i Blaney. Zwyciężył ten pierwszy.
„To wspaniałe uczucie. Oczywiście chcielibyśmy zakończyć wyścig nieco wyżej niż na 24. miejscu, ale zrobiliśmy to, co było konieczne. Tak naprawdę przez cały ten turniej właśnie na tym polegała nasza gra – za każdym razem ledwo udawało nam się przejść dalej. Mieliśmy trochę szczęścia, ale jednocześnie konsekwentnie kończyliśmy kolejne wyścigi. Daliśmy z siebie wszystko i na szczęście w każdej rundzie to wystarczało, choć dosłownie o włos”
– powiedział Gilliland.
„To ogromna nagroda. Milion dolarów trafi do naszego zespołu, a to naprawdę robi różnicę. Nasi ludzie w pełni na to zasłużyli. Wszyscy dali z siebie maksimum i bardzo ciężko pracowali, dlatego jestem z nich niezwykle dumny. Mam nadzieję, że uda nam się wykorzystać ten sukces jako fundament i utrzymać poziom zaangażowania oraz determinacji, który udało nam się osiągnąć”
– dodał kierowca Front Row Motorsports.
Do momentu kraksy przewagę miał Ryan Blaney, który startując z 13. pola, utrzymywał lepszą pozycję na torze. Gilliland ruszał dopiero z 36. miejsca i musiał odrabiać straty.
Kierowca FRM nie chciał jednak analizować różnicy między nimi, dopóki nie wydarzy się coś istotnego. Takim momentem była kolizja Blaneya, którą Gilliland zobaczył bezpośrednio przed sobą.
„Zobaczyłem, jak wysoko na torze obraca się jaskrawożółty samochód, i pomyślałem, że to może być dla nas szansa”
– powiedział Gilliland. „Byłem jednak bardzo zaskoczony, jak szybko Blaney wrócił do tempa po tym incydencie. Przez ostatnie około 25 okrążeń jechał praktycznie tuż za mną. Co prawda między nami znajdował się jeszcze jeden samochód, ale dystans był naprawdę niewielki.
To było bardzo stresujące, ale jednocześnie świetnie było poczuć takie emocje, kiedy walczy się o coś naprawdę ważnego. To było niesamowite doświadczenie. Jestem przekonany, że mój zespół w pełni zasłużył na tę nagrodę”
– podsumował.
Droga Gillilanda po milionową nagrodę była pełna trudnych pojedynków. W pierwszych rundach pokonał kierowców Spire Motorsports – Daniela Suáreza i Carsona Hocevara.
Następnie wyeliminował dwóch zawodników Hendrick Motorsports: Alexa Bowmana oraz Chase’a Elliotta, dzięki czemu awansował do finału.





