Elliott: Nie mogłem ryzykować kolejnego manewru

Chase Elliott postawił sobie za cel uniknięcie kolizji z Tylerem Reddickiem w wyścigu Daytona 500, on go zrealizował, ale jego rywal już nie.
Na ostatnim okrążeniu Elliott prowadził po wyjściu z zakrętu numer cztery, blokując Reddicka, który go doganiał. Nagle pojawił się Riley Herbst, który w momencie zmiany linii uderzył w Brada Keselowskiego, a następnie odbił się od Elliotta, który zaczął tracić panowanie nad swoim pojazdem.
„Gdybym próbował kolejnego manewru, prawdopodobnie sam bym się rozbił” – powiedział Elliott. „Myślałem, że lepiej będzie ustawić się ponownie i spróbować otrzymać wsparcie od kogoś, ale kierowca z numerem 35 (Riley Herbst) nie zamierzał mnie pchnąć, w efekcie sam spowodował wypadek, w którym ja też oberwałem”.
Wypadek na ostatnim okrążeniu był drugim podczas wyścigu Daytona 500. Elliott uniknął pierwszego, który zdarzył się przed przez pierwszym zakrętem, kierowca Hendrick Motorsports na nim skorzystał, ponieważ udało mu się znaleźć w pierwszym rzędzie wraz z Tylerem Reddickiem i Ricky’em Stenhouse’em Jr.
Na wyjściu z zakrętu numer dwa Elliottowi pomógł Zane Smith
„Wyszedłem czysto z dwójki (zakrętu), a potem byliśmy tam ja i 38 (numer Zane'a Smitha), wyszliśmy bardzo szeroko i wiedziałem, że to prawdopodobnie nie będzie dobre”
– powiedział Elliott. „W pewnym momencie sytuacja na torze musiała się zmienić i miałeś tylko nadzieję, że nie wywoła to kolejnego wypadku. Niestety, tak się stało”
.
„Po prostu czułem, że Tyler nadjeżdża bardzo szybko. Zablokowałem jeden kierunek, a on pojechał w drugi. Czuję, że gdybym próbował kolejnego manewru, zostałbym obrócony i uderzył w bandę od wewnętrznej strony. W tym momencie nikt nie odpuszcza i całkowicie to rozumiem. Oczywiście jest frustrujące być tak blisko na ostatnim okrążeniu, prowadzić po na ostatnim zakręcie i przegrać. Myślę, że wszystko się obróciło i trzeba było jechać defensywnie – a bronienie pozycji na ostatnim okrążeniu jest bardzo trudne”
.










