Yamaha stawia na Martína i Ogurę. Ryzyko czy przepis na sukces?

Ekipa Trackhouse i Aprilia Racing świętują zwycięstwo Aia Ogury i podium Jorge Martina, Grand Prix Holandii, TT Assen, MotoGP 2026
© Piaggio Group/Aprilia Racing

Jorge Martín i Ai Ogura oficjalnie zostaną zawodnikami fabrycznej Yamahy od następnego sezonu MotoGP. Największe zaskoczenie wzbudza przejście mistrza świata do producenta, który obecnie ma największe problemy w stawce. Hiszpan i Japończyk mają odmienne charaktery, ale obaj uwierzyli w projekt. Czy ryzyko się opłaci?

Ogura i Martín na nowe regulacje 

Dzisiaj Yamaha Motor Company ogłosiła to, co wiedzieliśmy już od paru miesięcy, ale musieliśmy poczekać na oficjalny komunikat do czasu podpisania porozumienia między MotoGP a producentami i zespołami. Mianowicie chodzi o nowy skład fabrycznej ekipy, w której od sezonu 2027 będą jeździć Ai Ogura i Jorge Martín.

Transfer Ogury raczej nie jest zaskakujący – japoński zawodnik w japońskim zespole był kwestią nieuniknioną. Spośród Yamahy i Hondy wygrała – bądź była bardziej zainteresowana – ta pierwsza. Niespodzianką okazało się przejście Martína. Choć wiedzieliśmy o nim parę miesięcy, nie oznacza to, że jest bardziej zrozumiałe, przynajmniej pozornie.

Dlaczego Hiszpan nie wybrał Hondy, choć był z nią łączony od 2025, gdy chciał odejść przedwcześnie z Aprilii? HRC nie walczy na razie na czele stawki, ale odbudowuje się po paru trudnych latach. W 2025 zrobiła bardzo duży postęp. W oczach wielu fanów MotoGP wydaje się po prostu bezpieczniejszym i solidniejszym wyborem. 

Kuriozalny przypadek Jorge Martína 

Odpowiedzi na zaskakujące przejście Martína do Yamahy jest wiele. Zacznijmy od tego, że samo odejście  z Aprilii może wydawać się zastanawiające, biorąc pod uwagę świetny RS-GP26. Wydaje się jednak, że relacja Hiszpana z producentem z Noale została nieodwracalnie nadwyrężona po zeszłorocznej sadze kontraktowej. Już w trakcie przerwy zimowej stało się jasne, że poza wypełnieniem dwuletniej umowy dalsza współpraca nie będzie możliwa.

Jorge Martin, zawodnik Aprilia Racing, MotoGP GP Italy 2026 (circuit Mugello)
© PSP/Łukasz Świderek

Na początku roku mogło się wydawać, że topór wojenny został zakopany i przynajmniej do końca sezonu obędzie się bez spięć na linii Martín–Aprilia, ale ostatnie wydarzenia sugerują inaczej. Komentarze Martína o rzekomym zastoju formy motocykla w Czechach i utracie kierunku przez zespół są absurdalne, gdy tydzień później wszystkie cztery RS-GP dominują w kwalifikacjach w Assen i potem zajmują miejsca na podium. Jedynym zagubionym jest na razie sam Hiszpan, który pomimo objęcia pozycji lidera klasyfikacji mistrzostw świata, nie czuje się jeszcze w pełni komfortowo.

Sezon 2027 przyniesie zmianę regulacji i zmniejszenie pojemności silnika z 1000 do 850cm³. Aprilia radzi sobie w tym roku świetnie, ale nie oznacza, że w przyszłym roku zaprojektuje równie dobry motocykl. Nie oznacza też jednak, że nagle cofnie się na tył stawki. Panuje przekonanie, że nowe przepisy powinny być korzystniejsze dla japońskich producentów, którzy nigdy w pełni tak dobrze nie opanowali aerodynamiki jak włoskie ekipy. Nikt jednak nie wie. 

Martín ucieka na tonący statek?

Martín łączony był z Hondą, do której chciał przejść. Ostatecznie (jeszcze) nieoficjalnie wiemy, że wyląduje tam Fabio Quartararo. Czy obecny zawodnik Aprilii przestraszył się konkurencji ze strony Francuza? Japoński producent z pewnością ma budżet, aby opłacić pensje ich obu i niewątpliwie nadal był zainteresowany usługami Martína. Ten jednak wybrał Yamahę.

Zaskoczenie jest uzasadnione, bo dlaczego madrycki zawodnik chciałby przejść do zespołu, z którego odchodzi jego gwiazda? Quartararo przeżył bardzo dobre lata z japońskim producentem, sięgając po mistrzostwo świata w 2021. Obecnie jednak trwa czwarty rok, ale słabych wyników i rosnących frustracji. Sezon 2026 jest wyłącznie do przetrwania i wiadomo to było od początku, bo V4 dopiero zadebiutowała. Postęp i rozwój silnika nie idzie jednak tak dobrze, jak oczekiwano – wystarczy zapytać któregokolwiek z zawodników Yamahy.

Jorge Martin, zawodnik Aprilia Racing, w boksie przed Grand Prix Węgier, MotoGP 2026
© Piaggio Group/Aprilia Racing

Quartararo od (co najmniej) trzech lat marnuje swój talent, jeżdżąc na M1, ale nawet on w końcu stwierdził, że sowita pensja nie rekompensuje głodu zwycięstwa i czas rozpocząć nowy rozdział. Jak już zostało powiedziane, na nowych regulacjach mogą skorzystać japońscy producenci. Yamaha ma środki i zasoby, aby projektować nową V4, rozwijać rzędówkę i pracować nad silnikiem 850cm³ jak to było w 2024. Martín i Ogura muszą wierzyć, że 2027 przyniesie znaczną poprawę wyników.

Producent z Noale ma mniejszy budżet niż Yamaha, która jest w stanie zaoferować znacznie większą roczną pensję. Francesco Bagnaia również otrzymał lukratywną ofertę, jak przyznał sam Massimo Rivola, CEO Aprilia Racing, ale postawił na ekipę z Noale. Martín i Ogura z pewnością zostaną sowicie wynagrodzeni, bez względu na to, o które miejsce będą walczyli w 2027 i 2028.

Zderzenie charakterów 

Yamaha nie mogła wybrać bardziej odmiennych pod względem osobowości zawodników. Ai Ogura jest opanowany, starannie i oszczędnie dobiera słowa, nie pokazuje ekscytacji, w swoich reakcjach jest wręcz minimalny. Z drugiej strony garażu będzie Jorge Martín, którego można nazwać ekscentrycznym, impulsywnym, momentami dramatycznym w swoich osądach i działaniach. Obaj są bardzo szybcy, ale na różnym etapie kariery i z odmienną etyką pracy i podejściem do ścigania.

Ai Ogura i Jorge Martin na Grand Prix Czech
© Piaggio Group/Aprilia Racing

Ta dynamika będzie również ciekawa, bo status lidera wyznaczą wyniki na torze. W Aprilii to Jorge Martín miał być zawodnikiem nr 1 jako świeżo upieczony zdobywca tytułu mistrzowskiego. Jednak liczne obrażenia i saga kontraktowa Hiszpana w 2025 sprawiły, że to Marco Bezzecchi stał się kluczową postacią projektu. Obecny lider generalki będzie liczył na pełne wsparcie Yamahy, gdzie potraktują go z godnością mistrza świata, jakim jest.

Jednocześnie wyniki mówią same za siebie. W ekipie fabrycznej z Noale to Bezzecchi jest szybszy częściej niż nie i ewidentnie uwiera to Martína. Ogura ma ogromny potencjał i jeszcze się rozwija, a już pokazuje imponujące tempo.

Ai Ogura, zawodnik Trackhouse MotoG Team Aprilia MotoGP, GP Czechia 2026 (circuit Brno)19-21/06/2026 photo: PSP/Lukasz Swiderek@photopsp_lukasz_swiderekwww.photopsp.com
© PSP/Łukasz Świderek

Martín ma historię palenia po sobie mostów. Wymigał się z kontraktu z KTM w 2020, potem w geście frustracji i protestu opuścił stajnię Ducati  po sezonie 2024, a w zeszłym roku chciał spróbować podobnego manewru z fabryką z Noale, co z austriackim producentem. Nie wiadomo w jakiej atmosferze ostatecznie rozstanie się z Aprilią. Co w przypadku, gdy Ogura jako kolega zespołowy okaże się szybszy, a dodatkowo motocykl Yamahy nie będzie konkurencyjny? Czasami trzeba jednak myśleć pozytywnie, więc miejmy nadzieję, że przeszłe zachowanie nie zdeterminuje przyszłego i współpraca okaże się owocna.

Mówiąc bez cienia złośliwości, ale skład Yamahy sezony 2027/2028 wygląda tak, jakby zatrudniono zegarmistrza i pirotechnika. Już pomijając fakt, że Martín czasami zachowuje się, jakby chodził z zapalonym lontem, on i Ogura są jak ogień i lód. Zderzenie ich osobowości i talentów będzie fascynujące.

Wiktoria Żupińska avatar
Wiktoria ŻupińskaOglądam i piszę o Formule 1 oraz MotoGP. Interesuje mnie polityka w sporcie i sport w polityce.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl