Skandaliczne warunki w Brazylii. Tor rozpadał się podczas wyścigu MotoGP

Marco Bezzecchi, Aprilia Racing, MotoGP 2026 Goiania
© PSP/Łukasz Świderek

Zawodnicy MotoGP nie kryli frustracji po Grand Prix Brazylii, gdzie stan nawierzchni toru w Goiânii stał się jednym z głównych tematów weekendu. Rozpadający się asfalt, wyrwy i latające odłamki sprawiły, że wielu z nich określiło warunki jako „nieakceptowalne”.

Problemy były widoczne jeszcze przed startem wyścigu. Organizatorzy zdecydowali się skrócić dystans o osiem okrążeń – z obawy o postępującą degradację nawierzchni. Szczególnie problematyczny okazał się rejon zakrętów 10-11, który już wcześniej sprawiał trudności w rywalizacji klas Moto2 i Moto3.

Jednym z najbardziej poirytowanych zawodników był Álex Márquez, reprezentujący zespół Gresini Ducati. Hiszpan nie gryzł się w język: „To było naprawdę dziwne – mniej okrążeń i trudne warunki. Między zakrętami 10 i 11 asfalt dosłownie się rozpadał, wszędzie były kamienie. Szczerze mówiąc, to było dość nieakceptowalne”.

Márquez pokazał również obrażenia, jakie odniósł w trakcie wyścigu – jego ramię zostało trafione odłamkami nawierzchni wyrzucanymi spod kół innych motocykli.

„Gdy ktoś jechał przed tobą, spod kół leciały kamienie. To bardziej przypominało motocross niż wyścig torowy. Z okrążenia na okrążenie było coraz więcej dziur – myślę, że palec Rinsa wygląda gorzej niż moje ramię”.

Również jego brat, Marc Márquez, odczuł skutki złego stanu toru. Zawodnik fabrycznego Ducati stracił miejsce na podium po błędzie właśnie w feralnym zakręcie 11: „Dziś podium było w zasięgu, ale popełniłem błąd w tym zakręcie, gdzie asfalt się rozpadał. Prawie straciłem przód, bo za bardzo nacisnąłem”.

Choć ostatecznie tonował emocje, przyznał, że problem był realny: „Jeśli najechałeś na to miejsce na linii wyścigowej, było bardzo ślisko. Dotknąłem tego fragmentu, straciłem przód i musiałem wyjechać na tarkę. Wiedziałem, że Di Giannantonio mnie wyprzedzi, ale lepsze czwarte miejsce niż upadek”.

Nie tylko bracia Márquez mieli powody do narzekań. Álex Rins z Yamahy również ucierpiał – jeden z kawałków asfaltu uderzył go w palec: „Nie widziałem brakującego fragmentu nawierzchni, ale to prawda, że jeden kawałek asfaltu trafił mnie w palec. Widać to wyraźnie”.

Problemy z torem to kolejny rozdział pechowego powrotu MotoGP do Brazylii. Już przed weekendem obiekt zmagał się z intensywnymi opadami i podtopieniami, a wyścig sprinterski był kilkukrotnie opóźniany z powodu napraw zapadliska na prostej startowej.

Choć sam wyścig dostarczył widowiska, zawodnicy jasno dali do zrozumienia, że sytuacja nie może się powtórzyć. Jeśli MotoGP ma na stałe wrócić do Goiânii, tor będzie musiał przejść gruntowną modernizację – inaczej bezpieczeństwo zawodników pozostanie pod znakiem zapytania.

Tomasz Kubiak avatar
Tomasz KubiakRedaktor naczelny ŚwiatWyścigów.pl

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl