McLaughlin wygrywa chaotyczny wyścig w Mid-Ohio

© Penske Entertainment: Chris Owens

Niedzielny wyścig na torze Mid-Ohio, który najkrócej można określić jako dziki i chaotyczny, padł łupem Scotta McLaughlina. To już drugie zwycięstwo Australijczyka w tegorocznym sezonie serii IndyCar. Nie był to jednak łatwy triumf – przez ostatnie 17 okrążeń powstrzymywał jadącego za nim Álexa Palou – panującego mistrza serii, pokonując go ostatecznie o zaledwie 0,5512 sekundy.

Tym samym po raz drugi w tym sezonie obaj kierowcy zajęli na mecie miejsce dokładnie w tej kolejności – poprzednim razem McLaughlin dokonał tego, sięgając po swoje pierwsze w karierze zwycięstwo w tej serii wyścigowej podczas otwierającego sezon wyścigu Grand Prix St. Petersburga na Florydzie.

„To niesamowite” – powiedział McLaughlin po odniesieniu drugiego w karierze zwycięstwa w IndyCar. „Jestem naprawdę dumny z załogi Team Penske. Samochód, który mi dali, był trochę trudny w prowadzeniu pod koniec. Musiałem myśleć, czy starczy paliwa, ale na szczęście silnik Chevroleta spisał się wyśmienicie, co pozwoliło mi uzyskać trochę dystansu i przewagi nad [Álexem] Palou”.

Podium uzupełnił mistrz IndyCar z 2014 roku – Will Power, który do wyścigu startował z odległego, 21. miejsca startowego i zaliczył obrót na 9. zakręcie pierwszego okrążenia. Dzięki udanemu finiszowi Power po raz czwarty w tym sezonie znalazł się na podium. Czołową piątkę zawodników uzupełnili także Rinus VeeKay oraz sześciokrotny zwycięzca wyścigu Mid-Ohio – Scott Dixon.

Trwający 80 okrążeń wyścig na stałym torze drogowym w Lexington w stanie Ohio okazał się w tym roku o wiele bardziej zdradliwy dla kierowców niż w ubiegłych latach. Nie brakowało kontaktów koło w koło, co więcej – aż sześciokrotnie pojawiło się ostrzeżenie. To więcej razy niż w ostatnich pięciu wyścigach Mid-Ohio łącznie. Pierwszy raz mieliśmy z nim do czynienia już na 1. okrążeniu z powodu nietrafionego startu. Kolejne ostrzeżenie miało miejsce na 10. okrążeniu, w związku z mechaniczną awarią bolidu #7 Felixa Rosenqvista, jadącego wówczas na trzeciej pozycji. Pato O'Ward, jego kolega zespołowy z teamu McLarena SP, prowadził przez pierwsze 28 okrążeń swoim bolidem #5, jednak na 30. okrążeniu sam zaczął zgłaszać problemy z zasilaniem, a na 54. okrążeniu całkowicie stracił moc i utknął na końcu alei serwisowej, tym samym kończąc wyścig.

To, co dla O'Warda było nieszczęściem, dla McLaughlina stało się zrządzeniem losu – podczas rundy pit stopów na 31. okrążeniu przejął prowadzenie w wyścigu. Nawet żółte flagi, związane z wypadnięciem z toru Kyle'a Kirkwooda nie były w stanie mu przeszkodzić w utrzymaniu pierwszej lokaty. McLaughlin prowadził 45 z 52 okrążeń wyścigu – pozostałe 7 okrążeń należało do Coltona Herty, który jako jedyny nie zjechał do boksów na 53. okrążeniu, podczas gdy reszta liderów skorzystała z neutralizacji i wykorzystała je na zmianę opon. McLaughlin odzyskał prowadzenie na 60. okrążeniu i od tamtej pory robił wszystko, by utrzymać za swoimi plecami rywalizującego z nim Hiszpana.

„Było naprawdę blisko” – przyznał Palou, który startował do wyścigu z siódmego miejsca. „Nasz samochód #10 był szybki. Zabrakło tak niewiele dzisiaj do zwycięstwa, ale jestem bardzo dumny. Nie sądzę, żebym był wystarczająco dobry, żeby wyprzedzić [McLaughlina]. Chciałem to uczynić, ale nie widziałem na to szans”.

Trzecie podium McLaughlina w sezonie i czwarte Palou pozwoliły im zbliżyć się do lidera mistrzostw. Marcus Ericsson utrzymał swoją przewagę punktową, zajmując szóste miejsce, ale teraz ma tylko 20 punktów przewagi nad Powerem. Josef Newgarden, który zajął siódme miejsce, jest trzeci z 34 punktami straty do Szweda. Palou awansował na czwarte miejsce w tabeli z 35 punktami straty. McLaughlin przeskoczył o dwie pozycje na siódme miejsce, tracąc do zwycięzcy tegorocznego Indianapolis 500 tylko 69 punktów.

Podczas gdy triumf McLaughlina i awans w klasyfikacji generalnej z pewnością nie przejdzie bez echa w jego rodzimej Australii, trzykrotny mistrz V8 Supercars pławił się w chwale, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo z udziałem swoich rodziców, Wayne'a i Diane. Para przyjechała do Stanów Zjednoczonych w maju na Indy 500 i spotkała się z synem po raz pierwszy od dwóch i pół roku. Mid-Ohio był pierwszym wyścigiem, w którym widzieli go wygrywającego w tej serii. Jak przyznał McLaughlin: „Naprawdę chciałem wygrać tutaj z mamą i tatą, po raz pierwszy na ich oczach. Mieć ich oboje tutaj, w tak amerykański weekend (przed Dniem Niepodległości) to coś niesamowitego”.

Kierowców NTT INDYCAR SERIES czeka teraz tydzień wolnego przed wyjazdem do Toronto po raz pierwszy od trzech lat – wcześniej wizyty w Kanadzie były niemożliwe z powodu ograniczeń związanych z pandemią COVID-19. Honda Indy Toronto odbędzie się w niedzielę 17 lipca o godzinie 21:00 czasu polskiego.

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl