Strategiczny majstersztyk w Monte Carlo. Oliver Rowland wygrywa drugi wyścig o E-Prix Monako

Oliver Rowland, Nissan, Formuła E 2026 Monte Carlo
© RZJ Photos

Oliver Rowland długo musiał czekać na swoje pierwsze zwycięstwo z numerem 1 na samochodzie. Urzędujący mistrz świata, reprezentujący barwy Nissana, w wielkim stylu włączył się do walki o tytuł, wygrywając na ulicach Monte Carlo. Brytyjczyk popisał się nie tylko świetnym tempem, ale przede wszystkim genialnym zmysłem strategicznym, który pozwolił mu przechytrzyć całą stawkę na jednym z najbardziej wymagających torów ulicznych świata.

Wyścig od samego początku obfitował w dramatyczne wydarzenia. Ruszający z pole position Dan Ticktum (Kiro) zdołał obronić prowadzenie na pierwszych metrach, jednak tuż za jego plecami doszło do poważnego incydentu. Na słynnej szykanie Nouvelle Edoardo Mortara (Mahindra Racing) uderzył w bolid António Félixa da Costy z Jaguara. Portugalczyk obrócił się i spadł na odległe pozycje, a sędziowie bez wahania nałożyli na Mortarę karę doliczenia 10 sekund do końcowego rezultatu. Tymczasem Oliver Rowland, który startował dopiero z ósmego pola, spokojnie budował swoją pozycję, unikając chaosu i przez całą pierwszą połowę dystansu pozostając w czołowej dziesiątce.

Kluczem do triumfu Rowlanda okazało się nieszablonowe podejście do podziału regulaminowych ośmiu minut trybu ataku. Podczas gdy większość kierowców decydowała się na klasyczny podział na dwie równe, czterominutowe części, kierowca Nissana rozbił dodatkową moc na dwie oraz sześć minut. Ta decyzja pozwoliła mu zachować ogromny potencjał energetyczny na decydującą fazę wyścigu. Na 22. okrążeniu Rowland widowiskowo wyprzedził da Costę, który wykorzystał już obie aktywacje, i awansował na drugie miejsce. Okrążenie później Brytyjczyk bez wahania minął jadącego na czele Mortarę. Choć Szwajcar i tak nie liczył się w walce o wygraną z powodu kary, Rowland sprytnie wykorzystał jego bolid jako „bufor” bezpieczeństwa, skutecznie odcinając goniących go rywali.

Niezwykle inteligentną jazdą popisał się również Felipe Drugovich z zespołu Andretti. Brazylijczyk, który przez cały wyścig wzorowo zarządzał energią w tłumie, na sam koniec aktywował czterominutowy tryb ataku, co pozwoliło mu utrzymać tempo liderów. Na linię mety wjechał jako trzeci, lecz po doliczeniu kary dla Mortary awansował na drugie miejsce, celebrując swoje pierwsze podium w Formule E. Powody do świętowania miał także António Félix da Costa – Portugalczyk po wypadku z pierwszego okrążenia zaliczył fenomenalną pogoń, która ostatecznie dała mu najniższy stopień podium. Tuż za nim finiszował jego zespołowy partner, Mitch Evans. Nowozelandczyk na 11. okrążeniu zachwycił kibiców spektakularnym manewrem wyprzedzania Mortary i Nico Müllera po zewnętrznej stronie toru i przez długi czas dyktował tempo, lecz odwrotna strategia trybu ataku niż ta Rowlanda uniemożliwiła mu walkę o wygraną w samej końcówce.

Mortara spadł ostatecznie na piąte miejsce. Za nim uplasował się Jake Dennis, który wdał się w liczne przepychanki, notując kontakty z Taylorem Barnardem oraz Danem Ticktumem. Sam Ticktum pod koniec wyścigu mocno zwolnił, aby oszczędzać energię, a jego los przypieczętowała kara za przekroczenie prędkości podczas okresu neutralizacji, przez co sklasyfikowano go dopiero na 14. pozycji. Wspomnianą neutralizację wywołał jego zespołowy partner, Pepe Martí, po kolizji z Nickiem Cassidym na zakręcie La Rascasse. Drugą żółtą flagę w końcówce wywołał Taylor Barnard, który rozbił swój samochód na barierach w zakręcie Mirabeau po zbyt ambitnej próbie wyprzedzenia Evansa. Czołową dziesiątkę zamknął Lucas di Grassi, zdobywając cenne punkty dla Lola Yamaha Abt po ukaraniu Maximiliana Günthera, który doprowadził do widowiskowej kolizji z Sébastienem Buemim w słynnym nawrocie Grand Hotel.

Weekend w Monako radykalnie zmienił sytuację w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Liderem pozostał Mitch Evans, który powiększył swoją przewagę do 19 punktów. Awans z czwartej na drugą lokatę zaliczył Rowland, zamieniając się miejscami z Pascalem Wehrleinem, który rozpoczynał weekend w Monako jako lider tabeli. W tabeli zespołowej Jaguar TCS Racing uciekł Porsche na bezpieczny dystans 26 punktów. Formuła E udaje się teraz na miesięczną przerwę, by już 20 czerwca powrócić do rywalizacji podczas azjatyckiej kampanii, którą zainauguruje wyścig o E-Prix Sanyi w Chinach.

Tomasz Kubiak avatar
Tomasz KubiakRedaktor naczelny ŚwiatWyścigów.pl

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl