De Vries odnosi pierwsze od czterech lat zwycięstwo w Formule E

Nyck de Vries, Mahindra, Formuła E 2026 Monte Carlo
© RZJ Photos

Nyck de Vries po raz pierwszy od 2022 roku stanął na najwyższym stopniu podium wyścigu Formuły E. Holender odniósł swoje pierwsze zwycięstwo dla zespołu Mahindry podczas tegorocznego E-Prix Monako.

Rywalizacja rozpoczęła się pod dyktando zdobywcy pole position, Dana Ticktuma z ekipy Kiro, który po zgaśnięciu czerwonych świateł pewnie utrzymał prowadzenie. Tuż za jego plecami czaił się de Vries, podczas gdy reszta stawki, na czele z zachowawczo jadącym Mitchem Evansem, próbowała bezpiecznie przetrwać niezwykle tłoczną i ryzykowną początkową fazę wyścigu. Prawdziwa walka o zwycięstwo miała jednak rozegrać się nie na starcie, a podczas obowiązkowych zjazdów ładowanie i aktywacji trybu ataku.

Kluczowy dla losów wyścigu okazało się szesnaste okrążenie. To właśnie wtedy zespół Mahindry zdecydował się na ściągnięcie de Vriesa do alei serwisowej jako jednego z pierwszych kierowców z czołówki. Doskonale zrealizowana strategia Pit Boost pozwoliła Holendrowi zyskać przewagę nad bezpośrednimi rywalami i natychmiast rzucić się w pogoń za nowym liderem, António Félixem da Costą. Cztery okrążenia później de Vries precyzyjnym atakiem odebrał prowadzenie Portugalczykowi, wykorzystując tryb ataku. Od tego momentu lider nie oglądał się już za siebie, uciekając przed chaosem, jaki rozpętał się w środku stawki.

Podczas gdy de Vries samotnie i niezagrożenie zmierzał po wygraną, za jego plecami trwała bezwzględna i kontaktowa walka o pozostałe miejsca na podium. W jej środku był Mitch Evans z Jaguara, którego bolid został kilkukrotnie uderzony przez rywali. Choć Nowozelandczyk przez pewien czas obawiał o stan swoich opon i zmagał się z nerwowym zachowaniem tyłu pojazdu, zdołał obronić pozycję wywalczoną w boksach i ostatecznie dowiózł do mety drugie miejsce, tracąc do zwycięzcy trzy sekundy.

Największy dramat rozegrał się jednak na samych finałowych okrążeniach w walce o najniższy stopień podium. Próbujący utrzymać trzecią lokatę Dan Ticktum zderzył się w ferworze walki z da Costą. Choć Brytyjczyk minął linię mety jako trzeci, sędziowie po wnikliwej analizie nałożyli na niego karę czasową, która zepchnęła go w głąb klasyfikacji. Na tym incydencie najbardziej skorzystał zespołowy partner Ticktuma, Pepe Martí. Hiszpański debiutant, który startował z odległego piętnastego miejsca, popisał się genialną i czystą pogonią, a decyzja sędziów przypieczętowała jego życiowy sukces i pierwsze w karierze podium w Formule E.

Wyniki Monako E-Prix wywróciły do góry nogami sytuację w klasyfikacji generalnej mistrzostw. Dzięki punktom za drugie miejsce Evans nie tylko wyprzedził Pascala Wehrleina w klasyfikacji kierowców, ale ma aż 15-punktową przewagę nad rywalami. Sukces Evansa pozwolił także Jaguarowi przeskoczyć Porsche w klasyfikacji zespołów, choć niemiecka marka nadal prowadzi w mistrzostwach producentów.

Tomasz Kubiak avatar
Tomasz KubiakRedaktor naczelny ŚwiatWyścigów.pl

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl