Da Costa odnosi pierwsze zwycięstwo dla Jaguara

Antonio Felix da Costa, Jaguar I-TYPE 7, Formuła E 2026 E-Prix Dżuddy, Jeddah Corniche Circuit
© Getty Images/FIA Formula E

Antonio Félix da Costa sięgnął po swoje pierwsze zwycięstwo w barwach Jaguara, triumfując w drugim wyścigu E-Prix Dżuddy po perfekcyjnie rozegranym, niezwykle taktycznym pojedynku na Jeddah Corniche Circuit. Rywalizacja od startu do mety była podporządkowana zarządzaniu energią i właściwemu momentowi użycia trybuataku, a prowadzenie przechodziło z rąk do rąk niemal przez połowę dystansu.

Wyścig rozpoczął się od świetnego startu Edoardo Mortary, który drugi dzień z rzędu ruszał z pole position. Już w pierwszym sektorze jechał obok niego Jake Dennis, a tuż za nimi czaił się Antonio Félix da Costa. W trzynastym zakręcie Dennis zmusił Mortarę do obrony, co wykorzystał Oliver Rowland, wślizgując się do środka i obejmując prowadzenie.

Już na 4. okrążeniu na czoło wyszedł Sébastien Buemi, który efektownym manewrem po zewnętrznej strony nawrotu awansował z czwartego miejsca. Stawka w czołówce mocno się tasowała, a kolejność pierwszej dziesiątki zmieniała się niemal co okrążenie, gdy kierowcy zaczęli oszczędzać energię. Okrążenie później Buemi oddał jednak prowadzenie Rowlandowi, a da Costa również uporał się z kierowcą Envision.

Od 8. okrążenia tempo wyraźnie spadło – Rowland kontrolował stawkę, jadąc nawet kilka sekund wolniej na okrążeniu niż wcześniej Buemi. Szwajcar na moment odzyskał prowadzenie, ale Nissan szybko odpowiedział. Na 10. okrążeniu po raz pierwszy liderem został da Costa, co zapowiadało kluczową rolę strategii.

Na 11. kółku Lucas di Grassi jako pierwszy aktywował obowiązkowy tryb ataku, rozpoczynając fazę taktycznej gry. Mortara ponownie znalazł się na prowadzeniu, jednak kolejność była niezwykle płynna. Gdy na 16. okrążeniu Rowland uruchomił swój tryb ataku, prowadzenie znów zmieniło właściciela – Buemi jechał przed Mortarą i da Costą, a cała czołówka przygotowywała się do decydującej sekwencji.

Kluczowy moment nadszedł okrążenie później, gdy da Costa aktywował swoje pierwsze 50 kW dodatkowej mocy. Portugalczyk szybko przebił się na drugie miejsce, a na 20. okrążeniu, mając jeszcze aktywny tryb ataku, wyprzedził Rowlanda na dojeździe do nawrotu i objął prowadzenie. Za jego plecami rozpoczął się prawdziwy chaos – kolejni kierowcy aktywowali tryb ataku, co doprowadziło do serii wyprzedzeń.

Dan Ticktum wykorzystał go, by uporać się z Rowlandem, lecz nie był w stanie zbliżyć się do uciekającego da Costy. Gdy Rowland jako pierwszy z liderów uruchomił drugi tryb ataku, Buemi i Mortara zrobili to samo, spadając chwilowo w głąb stawki, ale szykując się do końcowego ataku.

Na cztery okrążenia przed metą da Costa prowadził przed Ticktumem, Rowlandem i Buemim. Chwilę później Rowland odebrał Ticktumowi drugie miejsce, lecz jeszcze w tym samym okrążeniu Buemi wyprzedził obu rywali i awansował na pozycję wicelidera.

Na czele nie było już jednak wątpliwości. Antonio Félix da Costa kontrolował sytuację i zbudował bezpieczną przewagę, mijając linię mety z zapasem kilku sekund. Buemi dowiózł drugie miejsce, a Rowland uzupełnił podium. Mortara, mimo kolejnego startu z pole position, musiał zadowolić się czwartą lokatą.

Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Pascal Wehrlein, który w sobotę zajął dopiero ósme miejsce. Przed zawodnikami teraz dłuższa przerwa – kolejna runda została zaplanowana 21 marca w Madrycie.

Tomasz Kubiak avatar
Tomasz KubiakRedaktor naczelny ŚwiatWyścigów.pl

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl