Biliński zachwyca formą, prowadzi wyścig i traci punkty po dramatycznym finale

Roman Biliński, DAMS Lucas Oil, F2 2026 Montreal
© James Gasperotti

Roman Biliński ma za sobą jeden z najbardziej intensywnych i jednocześnie najbardziej obiecujących weekendów w swojej dotychczasowej karierze w Formule 2. W Montrealu Polak dwukrotnie pokazał tempo, które pozwalało mu walczyć z czołówką, a jego jazda była dojrzała, konsekwentna i pełna pewności siebie. Choć końcowy bilans punktowy nie oddaje skali jego osiągnięć, cały weekend potwierdził, że Biliński coraz mocniej zaznacza swoją obecność w stawce.

Sobotni sprint był pierwszym sygnałem, że Polak przyjechał do Kanady w świetnej formie. Startując z piętnastego pola, potrafił nie tylko utrzymać wysokie tempo, ale również z zimną krwią wykorzystywać błędy rywali. Jego jazda była spokojna, precyzyjna i pozbawiona niepotrzebnego ryzyka, a jednocześnie pełna skuteczności, gdy pojawiała się okazja do ataku. Przez długi czas utrzymywał się tuż za Laurensem van Hoepenem, jednocześnie odpierając naciski Dino Beganovicia i Rafaela Câmary. Dopiero intensywna walka po restarcie kosztowała go dwie pozycje, jednak awans o siedem miejsc i finisz w punktowanej ósemce były wyraźnym potwierdzeniem jego rosnącej dyspozycji.

Niedzielny wyścig główny przyniósł jeszcze więcej emocji. Biliński ponownie ruszał z piętnastego pola, ale już od pierwszych metrów było jasne, że jego tempo pozwala myśleć o czymś znacznie więcej niż tylko o punktach. Odważne, a jednocześnie kontrolowane manewry szybko wprowadziły go do czołowej dziesiątki, a decyzja o starcie na miękkiej mieszance okazała się kluczowa. Gdy większość stawki zjeżdżała po zmianę opon, Polak objął prowadzenie i przez wiele okrążeń utrzymywał się na czele, imponując zarządzaniem tempem i pewnością w obronie pozycji. Jego jazda nie była efektem przypadku, lecz konsekwencją świetnego przygotowania i dojrzałych decyzji na torze.

Sytuację odwrócił jednak wyjazd samochodu bezpieczeństwa po zatrzymaniu bolidu Dino Beganovicia. Biliński zjechał po opony w idealnym momencie, lecz przedłużony pit stop zrzucił go na dwunaste miejsce. Długa neutralizacja dodatkowo ograniczyła możliwości odrabiania strat, jednak mimo to Polak zdołał przebić się na dziewiątą pozycję i miał realną szansę na walkę o podium, gdyby wyścig nie zakończył się za samochodem bezpieczeństwa. Po przekroczeniu mety pojawiła się jednak informacja o karze za przekroczenie limitów toru, która ostatecznie pozbawiła go punktów.

Choć niedzielny finał był wyjątkowo gorzki, cały weekend w Montrealu pokazał, że Roman Biliński znajduje się na wyraźnej fali wznoszącej. Prowadzenie w wyścigu głównym, świetne tempo na obu mieszankach, konsekwentne przebijanie się z głębi stawki i dojrzałość w podejmowaniu decyzji to elementy, które budują jego pozycję w mistrzostwach i zapowiadają, że kolejne rundy mogą przynieść jeszcze więcej.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl