Polak z imponującym debiutem we Włoskiej F4

Za nami inauguracja sezonu 2026 włoskiej Formuły 4. Igor Polak, reprezentujący szwajcarski zespół Maffi Racing, zaliczył bardzo wymagający, ale niezwykle obiecujący weekend na torze Misano World Circuit. Polski kierowca wykazał się dużą dojrzałością taktyczną i czystą walką na torze, a jego tempo w poszczególnych sektorach dorównywało ścisłej czołówce. Zmierzył się również z surowymi realiami proceduralnymi tej serii.
Włoska Formuła 4 (Italian F4 Championship) to bezsprzecznie najbardziej prestiżowy i konkurencyjny cykl wyścigowy na poziomie F4 na świecie, stanowiący pierwszy i zarazem kluczowy szczebel na oficjalnej drabince FIA prowadzącej bezpośrednio do Formuły 1. To właśnie na włoskich torach, w bezpośrednim starciu z kilkudziesięcioma najlepszymi kartingowcami z całego globu, młodzi kierowcy przechodzą prawdziwy sprawdzian umiejętności, dojrzałości i odporności psychicznej pod czujnym okiem skautów z największych akademii F1. O ekstremalnie wysokim poziomie i randze tych mistrzostw najlepiej świadczy lista absolwentów, którzy dziś rywalizują w królowej motorsportu. To we włoskiej F4 swoje tytuły mistrzowskie zdobywali Lance Stroll, Oliver Bearman czy najnowszy talent Mercedesa – Andrea Kimi Antonelli. Swoje wczesne, wyścigowe szlify w bolidach jednomiejscowych zdobywali tam również między innymi Lando Norris oraz Guanyu Zhou. W środowisku motorsportowym start w tym cyklu traktowany jest jako ostateczny poligon doświadczalny i absolutnie niezbędny chrzest bojowy dla każdego, kto marzy o profesjonalnej karierze na szczycie.
Inauguracyjna runda mistrzostw przyciągnęła rekordową liczbę 48 zgłoszeń, co wymusiło na organizatorach podział zawodników na grupy i rozegranie wyścigów eliminacyjnych. W tak ogromnym tłoku Polak już w sobotnim Wyścigu 1 pokazał znakomity instynkt wyścigowy. Startując z 29. pola, ominął początkowy chaos i przebił się na 19. pozycję, zyskując aż 11 miejsc i kończąc rywalizację jako 9. w klasie Rookie.
Niedzielne zmagania przyniosły diametralną zmianę pogody. Po nocnych opadach tor stał się śliski, drastycznie ograniczając przyczepność. W Wyścigu 3 Polak konsekwentnie realizował strategię unikania błędów na torze, co pozwoliło mu dojechać na 27. pozycji (13. w kategorii Rookie) i wywalczyć awans do ścisłego finału. Zapłacił jednak frycowe za brak doświadczenia w rygorystycznych procedurach serii - za zbyt wczesne uruchomienie silnika przed startem otrzymał karę przesunięcia o 4 pozycje na starcie do wyścigu finałowego.
W konsekwencji, do najważniejszego wyścigu weekendu, gromadzącego 36 najszybszych kierowców, Polak musiał ruszać z samego końca stawki. Wykazał się jednak doskonałym refleksem, błyskawicznie omijając potężny karambol na prostej startowej. Rywalizację ukończył na 26. miejscu ogólnie i 11. wśród debiutantów. Niezwykle istotnym sygnałem było wyrównanie czasu pierwszego sektora ze zwycięzcą całego wyścigu, Alpem Aksoyem - obaj kierowcy na dohamowaniu zanotowali identyczny czas 24.599, co jest dowodem na szczytowe możliwości techniczne polskiego zawodnika. Trzecie miejsce w finale zajął David Walther, zawodnik zespołu Maffi Racing.
„To był niezwykle wymagający weekend, a moim głównym założeniem w tak ogromnej i agresywnej stawce było przetrwanie. Bardzo cieszy mnie pierwszy wyścig - awans o jedenaście pozycji dał mi dużo satysfakcji i pewności siebie w walce koło w koło. Niedziela na śliskim torze to była prawdziwa szkoła przetrwania. Zapłaciłem też frycowe, popełniając błąd proceduralny ze zbyt wczesnym odpaleniem silnika w trzecim wyścigu. Kosztowało mnie to start z końca stawki w finale, co jest twardą, ale cenną lekcją pokory. Cieszę się jednak, że w samym finale zachowałem chłodną głowę i uniknąłem wielkiego karambolu na starcie. Mój czas w pierwszym sektorze, identyczny co do tysięcznej sekundy z wynikiem zwycięzcy wyścigu, udowadnia, że dysponujemy odpowiednim tempem. Sprzęt od Maffi Racing daje potężne możliwości, teraz musimy złożyć to wszystko w całość na kolejnej rundzie”
– mówi Igor Polak.
Mimo proceduralnego potknięcia, ogromnym kapitałem polskiego debiutanta jest bezkolizyjna jazda. W chaosie włoskiej F4 unikanie uszkodzeń sprzętu jest kluczowe do systematycznego budowania doświadczenia. Kolejna runda mistrzostw Italian F4 odbędzie się w dniach 22-24 maja na torze Vallelunga.





