Powrót Mercedesa-AMG na tron 24h Nürburgring po 10 latach

Mercedes-AMG przerwał dziesięcioletnie oczekiwanie na zwycięstwo w 24h Nürburgring. Załoga numer 80 zespołu Winward w składzie Maro Engel, Luca Stolz, Fabian Schiller i Maxime Martin triumfowała w 54. edycji legendarnego wyścigu po dramatyczych 24 godzinach rywalizacji na Nordschleife.
Dla Engela było to drugie zwycięstwo w „Zielonym Piekle”. Niemiec był również częścią zwycięskiego składu Mercedesa w 2016 roku. Tym razem sukces smakował wyjątkowo, bo załoga #80 startowała dopiero z 25. pola po wypadku Engela w Top Qualifying 3.
Wyścig od początku rozgrywany był w niezwykle trudnych warunkach. Nad Nürburgringiem regularnie przechodziły opady deszczu, a zmieniająca się przyczepność doprowadziła do wielu incydentów już w pierwszych godzinach rywalizacji. Problemy mieli między innymi Kevin Estre w Porsche Manthey Racing, Thierry Vermeulen w Ferrari Kondo Racing, a także Arjun Maini w Fordzie Mustangu GT3 HRT.
Kluczowy moment wyścigu nastąpił w sobotni wieczór. Dwa Mercedesy-AMG ekipy Winward – #3 Verstappen Racing oraz #80 Ravenol – idealnie trafiły z momentem zjazdu na pit stop tuż przed jednymi z najmocniejszych opadów. Dzięki temu oba samochody błyskawicznie odjechały reszcie stawki i rozpoczęły wielogodzinną dominację.
Na czele znajdował się samochód Verstappen Racing. Max Verstappen w swoim debiucie w 24h Nürburgring wyglądał na pewnego kandydata do zwycięstwa. Holender imponował tempem zarówno w dzień, jak i w nocy, a wraz z Chrisem Lulhamem, Danielem Juncadellą i Luca Stolzem kontrolował przebieg wyścigu przez wiele godzin.
Momentami oba Mercedesy-AMG jechały niemal w tandemie. Na Döttinger Höhe doszło nawet do lekkiego kontaktu pomiędzy Verstappenem i Engelem przy bardzo wysokiej prędkości. Po tym incydencie zespoły zachowały większy margines bezpieczeństwa.
Wszystko zmieniło się na niespełna trzy i pół godziny przed metą. W Mercedesie-AMG #3 doszło do awarii półosi napędowej. Daniel Juncadella musiał zjechać do garażu na długą naprawę, co odebrało ekipie szanse na zwycięstwo. Samochód wrócił jeszcze na tor pod koniec wyścigu, by zostać sklasyfikowanym na 37. pozycji.
Za Schillerem, Engelem, Stolzem i Martinem finiszowała załoga Lamborghini Huracána GT3 Evo2 zespołu Abt Sportsline. Luca Engstler, Mirko Bortolotti i Patric Niederhauser wywalczyli podium mimo dramatycznego początku wyścigu. Już na pierwszym okrążeniu Bortolotti musiał wracać do boksów po uszkodzeniu tylnej opony i spadł aż na 49. miejsce. Później załoga odrobiła ogromną stratę i ostatecznie obroniła drugą pozycję mimo 86-sekundowej kary za przekroczenie prędkości w strefie Code 60.
Trzecie miejsce zajął Aston Martin Vantage GT3 zespołu Walkenhorst Motorsport. Christian Krognes, Mattia Drudi, Nicki Thiim i Felipe Fernandez Laser do samego końca naciskali Lamborghini i po doliczeniu kary zabrakło im niewiele do drugiej lokaty.
Tuż za podium uplasowało się BMW Rowe Racing #99 z Danem Harperem, Maxem Hesse, Sheldonem van der Linde i Driesem Vanthoorem. Piąte miejsce zajęło BMW M3 Touring #81, wystawiane przez Schubert Motorsport.
Dla Lamborghini i Astona Martina były to pierwsze podia w historii 24h Nürburgring.
Rozczarowaniem zakończył się natomiast występ obrońców tytułu z Rowe Racing. BMW #1 z Augusto Farfusem, Raffaele Marciello, Jordanem Pepperem i Kelvinem van der Linde długo utrzymywało się w walce o podium, ale odpadło z rywalizacji po problemach z układem paliwowym.
Wyścig ukończyło 111 ze 159 startujących załóg. Do mety dojechało dwóch Polaków: Sebastian Ławniczek w BMW 325i #101 oraz Nikodem Silecki w BMW 330i #505, którzy zajęli odpowiednio drugie i szóste miejsce w swoich klasach.
















