Alonso nie wierzy w punkty, mimo najlepszy kwalifikacji w sezonie

Aston Martin był jedną z pozytywnych niespodzianek sobotnich kwalifikacji do Grand Prix Bahrajnu w Malezji. Duet z Silverstone po raz pierwszy w sezonie 2026 F1 w komplecie awansował do Q2 zajmując ostatecznie P12 i P14. Mimo dobrego rezultatu lider zespołu Fernando Alonso nie wierzy, że w niedzielę uda się wywalczyć jakiekolwiek punkty.
Borykający się z problemami od samego startu sezonu Aston Martin przybył do Malezji bez większych oczekiwań. Od weekendu Grand Prix na Hungaroring model AMR26 nie zyskał kolejnych znaczących poprawek, co właściwie nie daje szansy zespołowi spod znaku rozpiętych skrzydeł większej możliwości walki o punkty, jeśli nie pech rywali.
Jednak we wszystkich treningach na Sepang cień nadziei w uzyskanie lepszego rezultatu wlał Fernando Alonso, który systematycznie notował czasy w 12-15 miejsca. Do kwalifikacji Aston Martin nie przystępował jednak z wygórowanymi nadziejami, wiedząc, jak obecnie rozkłada się układ sił w stawce.
Ku zaskoczeniu, podczas ostatnich przejazdów w Q1 zarówno Alonso, jak i Lance Stroll przejechali na tyle mocne okrążenia, że zdołali awansować do dalszej części sobotniej czasówki, zapewniając od razu zespołowi najlepszy występ kwalifikacyjny w 2026 roku. W środkowym segmencie nie było wcale gorzej – Hiszpan ostatecznie zanotował dwunasty wynik, natomiast Kanadyjczyk czternasty, co można uznać za mały sukces: „To był dobry weekend, oczywiście nasz najlepszy pod względem osiągów samochodu. Oba samochody po raz pierwszy w tym roku znalazły się w Q2, tracąc zaledwie 1,5 sekundy do lidera”
– skomentował Alonso. „To zdecydowanie krok naprzód pod względem konkurencyjności”
.
„Samochód jest taki sam jak w ostatnich czterech wyścigach, czyli od Budapesztu, więc wiele zależy od toru. W zależności od liczby prostych możemy być bardziej lub mniej konkurencyjni, ale pod tym względem nie ma nic nowego. Musimy po prostu wykorzystać okazje, gdy nadejdzie i miejmy nadzieję, że jutro uda nam się przejechać czysty wyścig”
.
Startując zaledwie dwie pozycje od punktowanej dziesiątki, oczywistym faktem jest pojawienie się myśli o zdobyczy punktowej. Takie nadzieje ucina jednak dwukrotny mistrz świata F1, powołując się na całościowy obraz bieżącego roku: „Powiedziałbym, że nie [jest to możliwe]. Jeśli spojrzymy na sezon jako całość, dlaczego jutro mielibyśmy walczyć o punkty? Jesteśmy mniej konkurencyjni i myślę, że jak dotąd to był dla nas udany weekend, ale musimy twardo stąpać po ziemi. Za nami startują szybkie samochody, niektóre z karami i jutro mocno będą atakować”
.
„Na pierwszych kilku okrążeniach wyścigu możemy stracić wiele pozycji na prostych na rzecz naszych głównych rywali, a potem nie będziemy w stanie ich wyprzedzić, albo z powodu zbyt niskiej prędkości maksymalnej, albo dlatego, że zużyjemy opony, więc byłoby niemal cudem, gdybyśmy walczyli z samochodami znacznie szybszymi od naszego”
.
„Jeśli wyprzedzisz ich i zyskasz przewagę, będziesz mógł zadbać o opony i przejechać czysty wyścig, ale jeśli zostaniemy w tyle, bo stracimy pozycje na pierwszych prostych odcinkach, a potem nie będziemy mogli ich wyprzedzić z powodu zbyt niskiej prędkości maksymalnej, to wyścig będzie poważnie zagrożony. To, co osiągniemy jutro, będzie zależało od wielu czynników, więc postaramy się wypaść dobrze i oczywiście dobrze się bawić. Znacznie lepiej jest zacząć od dwunastego niż dwudziestego pierwszego miejsca, więc postaramy się tym cieszyć”
.










