Piastri wściekły po GP Węgier: To jedna z najgłupszych rzeczy, jakie widziałem na torze

Oscar Piastri nie krył ogromnej frustracji po Grand Prix Węgier. Kierowca McLarena uważa, że miał wyścig pod pełną kontrolą i był na dobrej drodze do zwycięstwa, jednak jego szanse przekreśliła kolizja z dublowanym Carlosem Sainzem Jr. Australijczyk nie zostawił na Hiszpanie suchej nitki, nazywając jego zachowanie „jedną z najgłupszych rzeczy”
, jakie widział na torze.
Piastri odebrał prowadzenie zespołowemu koledze Lando Norrisowi już na pierwszym okrążeniu i przez pierwszą część wyścigu kontrolował sytuację. Problemy pojawiły się podczas drugiej serii pit stopów. Po wyjeździe z alei serwisowej Australijczyk utknął za walczącymi o pozycję Sainzem i Fernando Alonso. Gdy próbował zdublować kierowcę Williamsa, doszło do kontaktu. Piastri stracił cenne sekundy, a Norris, który pozostał na torze dłużej, po swoim postoju wyjechał już przed partnerem z zespołu i utrzymał prowadzenie do mety.
What's going on?! 😵
Back marker Sainz has contact with Piastri who's vying for the win
Oscar is furious #F1 #HungarianGP | LAP 39/70 pic.twitter.com/uMzmEKkD6g
— Formula 1 (@F1) July 26, 2026
Na domiar złego wyścig Piastriego zakończył się przedwcześnie z powodu awarii skrzyni biegów.
„Dla mnie nie ma żadnego usprawiedliwienia. To musi być jedna z najgłupszych rzeczy, jakie kiedykolwiek widziałem na torze wyścigowym. Naprawdę nie obchodzi mnie, jakie znajdzie wymówki”
– powiedział po wyścigu Piastri, nie ukrywając złości.
Jeszcze ostrzej ocenił sytuację w rozmowie z mediami: „Wiedziałem o problemach z systemem niebieskich flag, ale sygnały świetlne na torze działały normalnie. Byłem tuż za nim. Nie mogłem uwierzyć w to, co się wydarzyło. Zderzenie z dublowanym samochodem to ostatnia rzecz, jakiej spodziewasz się podczas walki o zwycięstwo. Nie obchodzi mnie, że mnie nie widział. To, że nikt go nie poinformował albo zabrakło świadomości sytuacji, jest nie do zaakceptowania”
.
Piastri zwrócił również uwagę, że Sainz walczył z Alonso o odległą pozycję, zachowując się, jakby stawką było mistrzostwo świata: „Walczył z Fernando o ostatnie miejsca, jakby chodziło o tytuł mistrzowski. To kosztowało mnie prowadzenie w wyścigu. Sam często krytykuje innych kierowców. Kiedy robi coś takiego, powinien najpierw spojrzeć w lustro”
.
„To była stracona szansa”
Zdaniem Australijczyka zwycięstwo było w jego zasięgu, mimo że McLaren nie miał idealnego tempa na twardych oponach: „To zdecydowanie stracona szansa. Tempo na twardych oponach nie było rewelacyjne, ale dopóki utrzymywałem prowadzenie, czułem, że mam szansę dowieźć zwycięstwo. Nie byłoby łatwo, ale było to możliwe. Od tamtego momentu wszystko, co mogło pójść źle, poszło źle – nawet rzeczy, których nigdy byś się nie spodziewał”
.
Początkowo kierowca McLarena ironicznie odniósł się także do strategii zespołu, jednak po wyścigu przyznał, że decyzje ekipy były właściwe: „Zjechaliśmy, aby zabezpieczyć się przed Lewisem Hamiltonem i to było całkowicie normalne. Gdyby nie kontakt z Carlosem, nadal byłbym przed Lando. Kiedy wyjechał przede mną, wiedziałem już, że nie mam tempa, aby odzyskać prowadzenie. To nie była wina zespołu. To była wina Carlosa”
.
Sainz: zawiódł system niebieskich flag
Sainz odrzucił zarzuty, że kolizja była wynikiem jego błędu. Wyjaśnił, że Williams miał problemy z systemem informującym kierowców o niebieskich flagach: „Nie działały niebieskie światła na kierownicy, które normalnie pomagają nam zorientować się, że zbliża się dublujący samochód. Nie miałem pojęcia, że zaraz zostanę zdublowany. Walczyłem z Fernando i próbowałem go wyprzedzić. Nie spodziewałem się, że Oscar znajdzie się w tym miejscu”
.
Hiszpan dodał, że Piastri znajdował się w jego martwym polu widzenia: „Nawet gdybym się tego spodziewał, był w martwym polu. Z mojej perspektywy uniknięcie kontaktu było praktycznie niemożliwe. Lepsza komunikacja na pewno by pomogła, ale czasami takie sytuacje po prostu się zdarzają”
.
Sędziowie uznali winę Sainza
Sędziowie nie podzielili jednak argumentacji kierowcy Williamsa. Uznali Sainza za w pełni odpowiedzialnego za kolizję i nałożyli na niego pięć sekund kary.
W uzasadnieniu podkreślono, że standardową sankcją za spowodowanie kolizji jest kara 10 sekund, jednak została ona zmniejszona z uwagi na okoliczności łagodzące. Sędziowie przyznali, że Piastri znajdował się w miejscu niewidocznym dla Sainza, ale jednocześnie Hiszpan został wcześniej poinformowany przez zespół o zbliżającym się McLarenie, dlatego odpowiedzialność za incydent spoczywała wyłącznie na nim.


















