Co dalej z kalendarzem F1? FOM rozważa kolejne lokalizacje

Przyszłość tegorocznego kalendarza mistrzostw świata Formuły 1 ponownie stanęła pod znakiem zapytania. Narastające napięcia na Bliskim Wschodzie sprawiają, że Formula One Management analizuje alternatywne scenariusze na końcówkę sezonu, a wśród potencjalnych gospodarzy niespodziewanie pojawiła się Malezja. Legendarny tor Sepang może wrócić do kalendarza po niemal dekadzie przerwy.
Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że odwołane wcześniej Grand Prix Bahrajnu zostanie rozegrane 4 października, w terminie pomiędzy rundami w Baku i Singapurze. Sytuacja geopolityczna w regionie uległa jednak pogorszeniu po eskalacji konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Iranem.
Według informacji z padoku szanse na organizację wyścigu w Bahrajnie znacząco zmalały. FOM nie chce podejmować ryzyka związanego z bezpieczeństwem zespołów, kierowców i kibiców, dlatego decyzja o definitywnym odwołaniu tej rundy wydaje się coraz bardziej prawdopodobna. Rozstrzygnięcie ma zapaść jeszcze przed letnią przerwą w mistrzostwach świata.
Dodatkowym czynnikiem jest zaplanowane na najbliższy weekend posiedzenie Światowej Rady Sportów Motorowych FIA, która ma zająć się przyszłością rund Długodystansowych Mistrzostw Świata FIA WEC w Katarze i Bahrajnie.
To właśnie względy bezpieczeństwa będą kluczowe przy podejmowaniu decyzji, a ich wynik może stać się istotnym wyznacznikiem również dla Formuły 1. WEC już wcześniej przełożyło wyścig w Katarze na październik, pozostawiając finał sezonu w Bahrajnie na listopad, jednak obecna sytuacja może wymusić kolejne zmiany.
Sepang niespodziewanym kandydatem
Jeżeli Bahrajn definitywnie wypadnie z kalendarza, FOM chciałoby mimo wszystko zachować październikowy termin. Pozwoliłoby to utrzymać liczbę wyścigów, zwłaszcza że nie ma pewności, czy uda się zorganizować również kończące sezon Grand Prix Kataru i Abu Zabi.
Jednym z głównych kandydatów do zastąpienia Bahrajnu jest tor Sepang w Malezji. Obiekt znajduje się stosunkowo blisko Singapuru, co znacząco ułatwiłoby logistykę całego przedsięwzięcia. Dodatkowym atutem jest położenie bezpośrednio przy międzynarodowym lotnisku, dzięki czemu zespoły mogłyby sprawnie przetransportować sprzęt pomiędzy kolejnymi rundami.
Malezja gościła Formułę 1 nieprzerwanie w latach 1999-2017. Mimo że kierowcy i zespoły bardzo cenili wymagający tor Sepang, organizatorzy zrezygnowali z wyścigu z powodów finansowych. Wysokie opłaty licencyjne wymagane przez FOM okazały się zbyt dużym obciążeniem dla państwa. Obiekt pozostaje jednak w doskonałym stanie i regularnie organizuje rundy MotoGP oraz innych międzynarodowych serii.
Turcja i Portugalia również w grze
Choć Sepang wydaje się obecnie jednym z najpoważniejszych kandydatów, nie jest jedyną rozważaną lokalizacją. W przypadku październikowego terminu wspominany jest również Istanbul Park, którego położenie ułatwiałoby podróż po wyścigu w Azerbejdżanie.
Jeszcze większe zmiany mogą nastąpić pod koniec sezonu. Jeżeli z kalendarza wypadłyby także Grand Prix Kataru i Abu Zabi, FOM analizuje możliwość zorganizowania dodatkowej rundy w Portugalii. Najpoważniejszym kandydatem pozostaje tor Algarve w Portimão, który mógłby ugościć finał sezonu 6 grudnia, dwa tygodnie po Grand Prix Las Vegas.
Kalendarz nadal może się zmienić
Na razie żadne decyzje nie zostały oficjalnie potwierdzone. FOM zamierza możliwie długo czekać z ostatecznym rozstrzygnięciem dotyczącym Kataru i Abu Zabi, licząc na poprawę sytuacji w regionie. W przypadku Bahrajnu czas na podjęcie decyzji jest jednak znacznie krótszy.
Najbliższe dni mogą więc okazać się kluczowe dla kształtu tegorocznego kalendarza mistrzostw świata Formuły 1. Jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie nie ulegnie stabilizacji, kibice mogą być świadkami powrotu jednego z najbardziej cenionych torów ostatnich dwóch dekad – Sepang – lub kolejnej wizyty F1 na portugalskim Algarve.



















