Hamilton wątpi w dogonienie Mercedesa pod względem mocy silnika

Lewis Hamilton of Great Britain driving the (44) Scuderia Ferrari SF-26 on track during the F1 Grand Prix of Austria at Red Bull Ring
© Pirelli/Getty Images

Lewis Hamilton miał mieszane uczucia po Grand Prix Austrii. Kierowca Ferrari po niezłym początku wyścigu ostatecznie skończył rywalizację na piątym miejscu, co nie było satysfakcjonującym wynikiem dla siedmiokrotnego mistrza świata F1. Zdaniem Brytyjczyka kluczowy jest zbyt niska moc silnika Ferrari względem Mercedesa.

Po ostatnim sukcesie Hamiltona w Barcelonie, gdzie kierowca Ferrari wygrał po raz pierwszy w barwach Ferrari wyścig Grand Prix, swoją dobrą formę Brytyjczyk chciał potwierdzić również w Austrii. W kwalifikacjach kierowca z nr 44 spisał się nieźle, kwalifikując się na trzeciej pozycji, co również było zachęcającym prognostykiem przed niedzielą.

Po zgaśnięciu zielonych świateł Hamilton stoczył dobry pojedynek z Charlesem Leclerkiem i utrzymywał się na drugim miejscu tuż za George’em Russellem. Wraz z mijaniem kolejnych okrążeń forma czerwonych Ferrari słabła, co wykorzystał m.in. Max Verstappen, tocząc zwycięski, choć elektryzujący pojedynek ze swoim rywalem o mistrzowski tytuł z sezonu 2021.

Ostatecznie na mecie wyścigu Hamilton stracił do zwycięzcy ponad 25 sekund, co jest wynikiem dalekim od oczekiwań. Kierowca Ferrari przyznał, że największej mierze strata podyktowana jest deficytem po stronie jednostki napędowej włoskiego zespołu względem Mercedesa: „Myślę, że różnica jest bardzo, bardzo duża. Nie wiem, czy uda się ją nadrobić w ciągu jednego sezonu. Rozwój, testowanie i wprowadzanie niezbędnych zmian zajmuje miesiące. Myślę, że możemy poczynić dalsze postępy w dalszej części sezonu. Czekają nas trudne wyścigi” – powiedział Hamilton.

„Na torach z wieloma zakrętami mamy nadzieję być bardziej konkurencyjni. Jeśli pomyślimy o Silverstone, nie będzie łatwo, bo są tam długie proste. Ogólnie radzę sobie jednak dobrze, ale problem na prostych pozostanie”.

Odnosząc się do samego wyścigu, Brytyjczyk zaznaczył, że nie był on najgorszy pod względem jego jazdy, przypominając właśnie kilka ciekawych pojedynków: „To był niezwykle gorący i wymagający wyścig. W niektórych momentach stoczyłem kilka dobrych pojedynków i na początku wyścigu myślałem, że mamy spore szanse. Zespół świetnie poradził sobie z pit stopami, ale widać wyraźnie, że wciąż mamy problemy na prostych, a degradacja opon była dość wysoka, co ostatecznie utrudniło sytuację”.

Ferrari po stronie garażu 41-latka zdecydowało się zastosować agresywną strategię trzech zjazdów do boksu, aby zaryzykować i na tym ugrać pozycję na torze. Ostatecznie to się nie opłaciło: „Przed wyścigiem czuliśmy, że ze względu na temperaturę toru mogliśmy zastosować strategię trzech pit stopów. Zawsze trudno przewidzieć, jak potoczyłyby się sprawy, ale nie sądzę, żeby więcej było możliwe, biorąc pod uwagę naszą obecną sytuację”.

Źródło: motorsport.com, Z wykorzystaniem informacji prasowej Ferrari

Dariusz Szymczak avatar
Dariusz SzymczakNa torze jak na macie — każdy start wymaga treningu 🏎️🥋. Sensei o kulisach F1.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl