McLaren obawia się rosnącej formy Ferrari: Wkrótce zawstydzą wszystkich

Lando Norris i Andrea Stella zgodnie stwierdzili, że wkrótce Ferrari może stać się czołowym konkurentem w walce o wygrywanie wyścigów. Brytyjczyk i Włoch uważają, iż włoski zespół dysponuje najlepszym samochodem w stawce, a w przypadku nadrobienia strat pod względem jednostki napędowej mogą mieć najlepszy pakiet.
Zarówno Lando Norris, jak i szef McLarena Andrea Stella zgodnie stwierdzili po Grand Prix Barcelony-Katalonii, że Ferrari było zdolne nie tylko wygrać wyścig, ale i całkowicie go zdominować. Jedyną przeszkodą w drodze do tego jest jednostka napędowa włoskiego producenta, która w tym sezonie odstaje na tle Mercedesa, a według krążących opinii w padoku może również i od Red Bulla.
Ferrari już na początku roku zapowiadało, że głównym punktem ciężkości, na którym skupi się w regulacjach wprowadzonych w sezonie 2026, będzie konstrukcja samochodu, natomiast w dalszym etapie panujących przepisów przyjdzie kolej na poprawę silnika.
W Barcelonie to właśnie Ferrari, a nie McLaren czy Red Bull zdołało przerwać dominację Mercedesa w wygrywaniu Grand Prix. W sześciu pierwszych niedzielnych wyścigach sezonu 2026 zespół z Brackley był niepokonany, wygrywając sześć razy dzięki Kimiemu Antonelliemu i raz za sprawą George’a Russella.
Siódma runda sezonu przyniosła przełamanie i po raz pierwszy w tym roku, a także pierwszy raz od dwóch lat Lewis Hamilton, co było też pierwszym zwycięstwem Ferrari od Grand Prix Meksyku 2024, kiedy to po raz ostatni w czerwonych barwach triumfował Carlos Sainz.
Co prawda w końcowej fazie brytyjskiemu mistrzowi pomógł strategicznie wirtualny samochód bezpieczeństwa i kierowca z nr 44 odbył „darmowy postój”, jednak na mecie Hamilton miał blisko 20 sekund przewagi nad drugim Russellem i 24 sekundy nad Norrisem: „Mamy szczęście, że Ferrari nie ma obecnie lepszego silnika. Gdyby mieli lepszy silnik, dominowaliby. Są w czołówce, jeśli chodzi o osiągi w zakrętach, a my nawet się do nich nie zbliżamy”
- powiedział mistrz świata z sezonu 2025. „To realne, jesteśmy bardzo, bardzo daleko od miejsca, w którym powinniśmy być. Jeśli wprowadzą ulepszenia w silniku, to wszystkich zawstydzą”
.
„Musimy się naprawdę skupić i zobaczyć, co możemy poprawić, ale zespół ciężko pracuje, więc nie znaczy to, że nic nie robimy. Pracujemy bardzo ciężko, wszyscy w fabryce robią, co mogą. Niektóre rzeczy wymagają czasu, ale musimy naprawdę przyspieszyć program, bo chcemy utrzymać się w grze”
.
Podobnego zdania jest Stella. Szef McLarena dostrzega rosnącą siłę Ferrari już w początkowym etapie sezonu: „Cieszymy się, że jesteśmy tam z Mercedesem [w czołówce], ale jednocześnie mamy konkurenta w postaci Ferrari, które zdołało ulepszyć swój samochód. Zyskali na wydajności, a teraz skupiają się na wygrywaniu wyścigów i dziś mogli to wykorzystać. Zdecydowanie więcej zależy od osiągów samochodu”
.
„Myślę, że ten wyścig [w Barcelonie] daje nam bardzo jasne wskazówki. Myślę, że te wskazówki pokazują, że Ferrari ma obecnie najlepszy samochód pod względem podwozia”
.
„Widzieliśmy, że w środkowym sektorze, zwłaszcza w zakrętach o średniej prędkości Ferrari jest najszybsze w zakrętach, ale niekoniecznie najszybsze na prostych. Widzimy, że z punktu widzenia McLarena jesteśmy konkurencyjni w szybkich zakrętach, takich jak zakręty 3,9 i 14, ale ogólnie mamy problemy z przyczepnością przy średnich i niskich prędkościach”
.
Według pojawiających się informacji już podczas najbliższego wyścigu o Grand Prix Austrii Ferrari może mieć okazję do skorzystania z systemu ADUO i wprowadzenia pierwszych ulepszeń w jednostce napędowej, które mogą podnieść moc o około 5 KM. To jednak nie wszystko. W okolicach GP Włoch ekipa z Maranello planuje wprowadzić bardziej wartościowe poprawki silnika, które mogłyby znacznie zwiększyć konkurencyjność modelu SF-26.





















