Kamyk uderzył w gaśnicę i wyłącznik awaryjny ERS Hülkenberga

Nico Hülkenberg nie ukończył Grand Prix Barcelony-Katalonii mimo konkurencyjnego tempa prezentowanego przez Audi przez cały weekend. Niemiec odpadł z rywalizacji w nietypowych okolicznościach, gdy jego samochód został wyłączony przez system bezpieczeństwa po uderzeniu żwiru wyrzuconego spod kół Liama Lawsona.
Hülkenberg jechał za kierowcą Racing Bulls, gdy ten na wyjściu z 12. zakrętu zahaczył o pobocze. Spod samochodu Nowozelandczyka wystrzeliła duża ilość żwiru, która uderzyła w bolid Audi.
Jak wyjaśnił sam kierowca, skutki okazały się znacznie poważniejsze, niż mogło się wydawać.
„To była bardzo nagła awaria. Liam przede mną na wyjściu z zakrętu numer 12 najechał kołem na żwir, który został wyrzucony w powietrze. Uderzył w nasz samochód na tyle mocno, że trafił w niektóre skrzynki elektryczne i uruchomił wyłącznik bezpieczeństwa znajdujący się z boku auta, który całkowicie odcina zasilanie. Samochód po prostu się wyłączył i to był koniec”
.
Wyświetl ten post na Instagramie
Po utracie mocy Hülkenberg zdołał jeszcze dotoczyć się do alei serwisowej. Mechanicy początkowo sądzili, że kierowca wykonuje standardowy pit stop i rozpoczęli wymianę opon, jednak szybko okazało się, że problem jest znacznie poważniejszy.
Zespół Audi potwierdził później, że żwir trafił w wyłącznik systemu gaśniczego oraz wyłącznik ERS. Są to elementy systemów bezpieczeństwa, które mają automatycznie dezaktywować samochód w sytuacji awaryjnej.
Dyrektor sportowy zespołu Allan McNish przyznał, że był to wyjątkowo frustrujący koniec obiecującego weekendu.
„Samochód Nico wyłączył się po tym, jak Lawson wyjechał szeroko i wyrzucił żwir, który trafił w wyłącznik systemu przeciwpożarowego. Uruchomiło to automatyczną funkcję bezpieczeństwa zaprojektowaną do wyłączenia samochodu w sytuacji zagrożenia. Nico był w stanie wrócić do boksów, ale był to koniec jego wyścigu”
.
Po zawodach sędziowie wyjaśnili również, dlaczego nie ukarali Hülkenberga za opuszczenie toru w pierwszym zakręcie po starcie. Niemiec znalazł się w trzyosobowej walce z Arvidem Lindbladem i Franco Colapinto, wyjechał poza tor, a następnie wrócił na nitkę toru przed Argentyńczykiem.
Po analizie sytuacji sędziowie uznali jednak, że kierowca Audi nie uzyskał trwałej korzyści. Wzięto pod uwagę pozycje wszystkich samochodów przed dohamowaniem do pierwszego zakrętu, okoliczności zdarzenia oraz fakt, że incydent miał miejsce na pierwszym okrążeniu. W rezultacie nie podjęto żadnych dalszych działań.
Z podobnych powodów oczyszczony z zarzutów został także Lindblad, który również był uczestnikiem tej walki po starcie.























