Leclerc po kraksie w Q3: Jest mi strasznie wstyd, to był mój błąd

Charles Leclerc wziął winę na siebie za rozbicie swojego samochodu w Q3 kwalifikacji do Grand Prix Barcelony-Katalonii. Monakijczyk już na swoim pierwszym mierzonym okrążeniu popełnił błąd w czwartym zakręcie, co kosztowało go potencjalnie dobry wynik.
Od początku weekendu Charles Leclerc nie był wymieniany w gronie faworytów do zdobycia pole position czy walki o wysokie lokaty. Choć we wszystkich treningach kierowca Ferrari plasował się stosunkowo wysoko, to jednak lepsze wrażenie sprawiał McLaren i dominujący w tym sezonie Mercedes.
Sytuacja zmieniła nieco w kwalifikacjach na torze Barcelona-Catalunya, gdzie Ferrari zdecydowanie ożyło. Najpierw w Q1 Lewis Hamilton zanotował najlepszy czas, wyprzedzając w tabeli George’a Russella i Leclerca, a w Q2 szybszy od Monakijczyka był tylko brytyjski kierowca Mercedesa i to zaledwie o 0,064 sekundy.
Kiedy wydawało się, że kierowcy włoskiego zespołu mogą sprawić niespodziankę, tuż po rozpoczęciu swojego mierzonego okrążenia Leclerc wypadł z toru w czwartym zakręcie i z impetem uderzył w barierę, kończąc swoją przygodę z kwalifikacjami.
Dla kierowcy z nr 16 była to trzecia kluczowa sesja, w której wizytował bariery przy torze. Przed tygodniem Monakijczyk w swoim domowym GP również w Q3 uderzył w barierę, choć wtedy konsekwencje nie były tak opłakane. Więcej powodów do zmartwień Leclerc miał w niedzielnym GP Monako, gdyż przez problemy z hamulcami zakończył w nich swój udział. Teraz podczas sobotniej czasówki po raz trzeci w ciągu kilku dni kierowca Ferrari nie kończy istotnej sesji: „Jest mi strasznie wstyd i jestem rozczarowany. To znaczy, czuję wstyd, że rozczarowałem tak wielu ludzi, którzy nas wspierają i tak, musi być ciężko przy mnie trwać w ostatnim czasie. Przyszedłem na wywiady, bo musiałem, ale bardzo jest mi wstyd”
- powiedział Monakijczyk po kwalifikacjach.
That's a pretty big hit 💥
— Formula 1 (@F1) June 13, 2026
Here's the moment Leclerc's qualifying came to an end 🎥#F1 #BarcelonaGP pic.twitter.com/XmX5kp76mw
Leclerc przyznał jednak, że widział szansę na walkę o pole position, jednak kluczowe w tym było lepsze przejechanie zakrętu nr 4, który sprawiał największe problemy kierowcy Ferrari i gdzie leżało najwięcej czasu do pozbierania: „Miałem mnóstwo pewności siebie za kierownicą już podczas FP2 i FP3, mogliśmy walczyć o pole position, jedynym trudnym zakrętem dla mnie był zakręt numer 4 i starałem się zrobić coś innego. Byliśmy zresztą [z Lewisem Hamiltonem] najszybsi we wszystkich zakrętach na torze”
„Nie ma jednak wymówek, bardzo mi przykro z powodu kibiców, z powodu osób, które mnie śledzą. Jestem optymistą i nadal wierzę, że jutro można powalczyć o dobry wynik, ale nawet Jutrzejsze zwycięstwo byłoby dobrą rzeczą, żeby przeprosić wszystkich, ale nawet to nie wystarczyłoby, żeby mnie usprawiedliwić”
.











