Hamilton: W końcu jestem w sytuacji, w której mogę na nowo rozpalić pasję

MONTE-CARLO, MONACO - JUNE 07: Lewis Hamilton of Great Britain driving the (44) Scuderia Ferrari SF-26 on track during the F1 Grand Prix of Monaco at Circuit de Monaco on June 07, 2026 in Monte-Carlo, Monaco. (Photo by Alastair Staley/LAT Images)
© Pirelli/Getty Images

Lewis Hamilton po zajęciu drugiego miejsca w Grand Prix Monako awansował w klasyfikacji generalnej kierowców na pozycję wicelidera mistrzostwa świata F1. Kierowca Ferrari przyznał po zakończeniu rywalizacji, że na nowo odzyskał wiarę w możliwość odnoszenia sukcesów.

Siedmiokrotny mistrz świata F1 po kiepskim sezonie 2025, gdzie ani razu nie stanął na podium w Grand Prix, teraz po sześciu wyścigach już trzykrotnie meldował się na podium. Tym samym konsekwencja i lepsze wpasowanie w zespół z Maranello spowodowały, że z Monte Carlo Hamilton wyjeżdża jako wicelider klasyfikacji kierowców, choć strata do Kimiego Antonelliego wynosi aż 66 punktów.

Nie zmienia to jednak faktu, że forma Brytyjczyka od początku sezonu 2026 wyraźnie wzrosła, a on sam znacznie zżył się z inżynierami i innymi członkami ekipy, która konsekwentnie dąży do wyznaczonego celu: „Nie dałbym rady bez tego zespołu, bez naszej niezawodności, a także dzięki Frédowi [Vasseurowi]. Fred był niesamowity, wspierając mnie. Zeszły rok był naprawdę trudny dla nas obojga i błagałem go o pewne zmiany w zespole i samochodzie. Dał radę”.

„Zrobił to, a teraz widzę tego owoce i w końcu mogę im sprostać. Sezon jest jeszcze na wczesnym etapie, więc musimy po prostu gonić. Powiedziałbym, że tak naprawdę łatwiej jest gonić niż bronić. Chociaż ci goście [z Mercedesa] są bardzo szybcy i tworzą niesamowity zespół, będziemy dalej naciskać, dalej gonić i nie mam wątpliwości, że w pewnym momencie nam się to uda”.

Strata do zespołu z Brackley z wyścigu na wyścig powiększa się i bardzo ciężko będzie złapać „srebrne strzały”, zważywszy na to, że po GP Monako od pięciu wyścigu z najwyższego stopnia podium nie schodzi Antonelli: „Mercedes wyraźnie wyprzedzał wszystkich już od dłuższego czasu, a my nie potrafiliśmy im dorównać”.

„Niestety [Antonelli], wykonał fenomenalną pracę i jestem niezmiernie wdzięczny, że mogę być świadkiem jego chwili, a to jest jego chwila. Jestem, więc naprawdę wdzięczny, że mogłem tam być [na podium], współdzielić z nim tę chwilę i zobaczyć to na własne oczy”.

Hamilton przyznał jednak, że odzyskał wiarę we własne możliwości, aby na nowo rozpalić potrzebę rywalizacji o najwyższe cele, a głównym czynnikiem wpływającym na to byli ludzie w Ferrari: „Jestem bardzo, bardzo wdzięczny mojemu zespołowi, ponieważ po tak koszmarnym ubiegłym roku w końcu jestem w sytuacji, w której mogę na nowo rozpalić pasję i wiarę, którą mieli we mnie, kiedy dołączyłem”.

Dariusz Szymczak avatar
Dariusz SzymczakNa torze jak na macie — każdy start wymaga treningu 🏎️🥋. Sensei o kulisach F1.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl