Leclerc rozczarowany po kwalifikacjach do GP Monako

Charles Leclerc nie tak wyobrażał sobie domowe kwalifikacje do Grand Prix Monako. Kierowca Ferrari w ostatnim segmencie kwalifikacji był pod presją ze względu na nieprzejechanie pomiarowego kółka na pierwszym przejeździe, przez co musiał ryzykować i rozbił swój samochód, choć zdążył pokonać okrążenie z czwartym wynikiem czasówi.
Od początku weekendu o Grand Prix Monako Ferrari z Leclerkiem plasowało się na czołowych pozycjach w każdej rozegranej sesji. W kluczowych sobotnich zmaganiach kierowcy z Maranello stracili nieco impetu, ale mimo to utrzymywali się w czołówce i realnie liczyli się w walce o pole position.
W kluczowym Q3 podczas pierwszego przejazdu Monakijczyk popełnił błąd w pierwszym sektorze, który kosztował go jeden komplet opon i brak czasu. To oczywiście spowodowało nerwowość w garażu ośmiokrotnego zwycięzcy Grand Prix, który zdecydował się wyjechać na tor jako jedyny 5 minut przed końcem.
Leclerc, będąc pod presją, poradził sobie świetnie, przejeżdżając najszybsze okrążenie na tamten moment, jednak pozostali kierowcy mieli wciąż jeszcze przynajmniej po jednej próbie. Finalnie najlepszy okazał się Kimi Antonelli, który podobnie jak Max Verstappen i Lewis Hamilton poprawili czas kierowcy z nr 16.
Co jednak ciekawe kierowca Ferrari w samej końcówce na zużytych oponach miał jeszcze jedną szansę na poprawę swojego rezultatu, a nawet przed drugim sektorze był szybszy o lidera Mercedesa.
Nell'ultimo giro al momento dell'errore dai miei calcoli risulta che #Leclerc avesse 0.030 di vantaggio su #Verstappen e circa 0.1 su #Antonelli. Questo è un algoritmo approssimato perché usa i dati in live, però sicuramente Charles era lì con loro per giocarsela #MonacoGP pic.twitter.com/wjYzmPJkUE
— Federico Albano (@Fred__18) June 6, 2026
Wtedy jednak ulubieniec publiczności uderzył w ścianę, niszcząc tylne zawieszenie i przebijając oponę. Monakijczyk ryzykował sporo, jednak jak sam przyznał, już od piątkowych treningów nie czuł się pewnie w samochodzie, gdyż hamulce nie sprawowały się tak, jak powinny: „To nie kwestia wrażliwości w samochodzie, ale bardzo specyficzny problem, który mam od czasu Kanady. Nie będę wdawał się w szczegóły, ale bardzo się teraz z tym męczę. Dzieje się tak od dwóch weekendów”
– powiedział kierowca Ferrari.
Leclerc przyznał jednak, że zespół ma rozwiązanie, które mogłoby mu pomóc, jednak specyfika Monako i potrzeba złapania od początku właściwego rytmu spowodowała, że jego implementacja pojawi się dopiero za tydzień w Barcelonie: „Myślę, że mamy rozwiązanie, ale z różnych powodów nie chciałem próbować tego tutaj, w Monako, ponieważ to tor, na którym myślałem, że odzyskam pewność siebie, ale już od pierwszego treningu tak nie było”
.
„W dzisiejszym Q3 próbowałem różnych rozwiązań i wciąż ich szukałem z okrążenia na okrążenie. Próbowałem też na ostatnim okrążeniu, wszystko szło dobrze do momentu, kiedy uderzyłem w barierę. Kiedy popełniam błąd, to nie boję się do tego przyznać, dziś jednak to była kombinacja różnych czynników”
.
„Na swoim okrążeniu [pierwszym mierzonym] miałem dwa lub trzy samochody przede mną, które zmieniły mi docisk, ponieważ nie był taki sam, potem kiedy byłem już na drugim okrążeniu, opony były za gorące, a do tego starałem się trochę przyspieszyć, ale w tej chwili nie mam już zaufania do tego samochodu. Do tego momentu jechałem naprawdę dobrze. Daję z siebie wszystko zawsze, ale kiedy nie masz zaufania, to jest to zbyt ryzykowne w tej chwili”
.











