Russell broni nowych regulacji

George Russell docenił walkę z Andreą Kimim Antonellim podczas niedzielnego wyścigu w Kanadzie. Pomimo przedwczesnego zakończenia rywalizacji z powodu usterki w samochodzie, wziął w obronę nowe regulacje. Podkreślał, że „od lat nie brał udziału w takiej walce”.
Choć George Russell musiał wycofać się z niedzielnej rywalizacji w Kanadzie z powodu usterki w bolidzie, bronił obecnych przepisów. Po starcie z pole position Brytyjczyk błyskawicznie stracił prowadzenie, które odzyskał kilka okrążeń później. Przez następne minuty kibice mogli obserwować walkę duetu z Mercedesa, który nierzadko wymieniali się pozycjami.
„Bardzo mi się to podobało, uważam, że to było świetne. Od lat nie brałem udziału w takiej walce. Prawdopodobnie nie widziałem takiej walki od czasu Lewisa [Hamiltona] i Nico [Rosberga] w Bahrajnie w 2014 roku. A te nowe samochody pozwalają na to. Te nowe silniki pozwalają na to”
– powiedział później sam Russell.
„Nie wiem, dlaczego ktokolwiek miałby chcieć je [przepisy] zmieniać, bo w Melbourne stoczyliśmy niesamowite pojedynki. Świetne pojedynki mieliśmy też w Chinach. Kimi i ja stoczyliśmy wspaniały pojedynek zarówno dzisiaj, jak i wczoraj, a to możliwe tylko dzięki temu, jak działają te jednostki napędowe”
– argumentował brytyjski kierowca.
Co jednak istotne, wiele manewrów wyprzedzania z tego sezonu wynikało z różnego poziomu naładowania akumulatorów w poszczególnych bolidach.
W poprzedni weekend odbyły się rozmowy między FIA, zespołami i producentami silników w celu wypracowania kompromisu w sprawie propozycji zmiany stosunku mocy silnika spalinowego do mocy elektrycznej na następny sezon. Mercedes, jak przytacza Autosport, jest jednym z niewielu zespołów, którym udało się przekonać swoich kierowców, aby powstrzymali się od publicznej krytyki nowych przepisów.
„Myślę, że to, że [wyścig] był szczególnie dobry, wynikało ze specyfiki toru”
– powiedział Toto Wolff. „Będą trudniejsze wyścigi. Ale wiecie, powtarzamy to od dawna, każdy wyścig sam w sobie był dobrą rozrywką. Tak było również dzisiaj. Już to mówiłem – musimy przeanalizować te przepisy z dużą precyzją i ulepszyć je, zamiast przesadzać lub nie doceniać ich znaczenia, co mogłoby faktycznie pogorszyć sytuację”
– dodał szef Mercedesa.









