F1 rozpoczyna rozmowy o zmianach przepisów. Kluczowe spotkania przed Miami

Pierwsze trzy wyścigi sezonu 2026 Formuły 1 były testem dla nowych na ten rok przepisów technicznych. Nie wszystkie wnioski okazały się pozytywne, a przerwa przed Grand Prix Miami daje szansę omówienia możliwych do wprowadzenia poprawek. W czwartek odbędzie się pierwsze z serii takich spotkań.
Nietypowa przerwa w kalendarzu, spowodowana odwołaniem rund w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej, stworzyła władzom sportu rzadką okazję do spokojnej oceny pierwszych trzech wyścigów sezonu. Po inauguracji w Australii, Chinach i Japonii stało się jasne, że choć nowe regulacje przyniosły bardziej zaciętą rywalizację, nie są pozbawione poważnych niedoskonałości.
Jednym z głównych tematów rozmów będzie zarządzanie energią w nowych układach napędowych, gdzie aż 50 procent mocy pochodzi z układów elektrycznych. To rozwiązanie wymusza na kierowcach intensywne zarządzanie baterią – zarówno poprzez odpuszczanie gazu przed hamowaniem, jak i tzw. „super clipping”, czyli chwilowe zwalnianie w celu odzyskiwania energii.
To właśnie ten element wzbudza największe kontrowersje. Podczas wyścigu na Suzuce doszło do groźnej sytuacji, gdy Oliver Bearman musiał uciekać na trawę, by uniknąć wolniej jadącego rywala, który redukował prędkość w celu ładowania baterii. Różnice prędkości w takich momentach są znaczące i – zdaniem kierowców – stanowią realne zagrożenie.
W tej sprawie środowisko zawodników mówi jednym głosem. Carlos Sainz Jr, reprezentujący Stowarzyszenie Kierowców Grand Prix, nie ukrywał frustracji: „Wyrażaliśmy się bardzo jasno – problem dotyczy nie tylko kwalifikacji, ale także wyścigów. Ostrzegaliśmy, że takie wypadki będą się zdarzać”
.
Krytyczne głosy płyną także od czołowych nazwisk stawki. Max Verstappen zasugerował nawet możliwość odejścia z Formuły 1, jeśli przepisy nie zostaną dostosowane, natomiast Charles Leclerc zwrócił uwagę na ograniczenia w kwalifikacjach. „Za każdym razem, gdy zbliżasz się do limitu, ponosisz ogromne straty na prostych. To bardzo frustrujące”
– przyznał Monakijczyk.
Jednym z rozważanych rozwiązań jest ograniczenie ilości energii możliwej do odzyskania na okrążeniu. Już podczas weekendu w Japonii zmniejszono ten limit z 9,0 do 8,0 megadżuli w kwalifikacjach, jednak nie przyniosło to oczekiwanego efektu. Niewykluczone, że kolejnym krokiem będzie dalsze obniżenie wartości nawet do 6,0 megadżuli, co miałoby zmniejszyć różnice prędkości i ograniczyć konieczność „oszczędzania” energii w newralgicznych momentach.
Czwartkowe spotkanie nie przyniesie jeszcze konkretnych decyzji. Będzie to raczej sesja wymiany pomysłów, która zapoczątkuje szerszy proces konsultacji z udziałem FIA, FOM, zespołów oraz przedstawicieli kierowców. Dopiero kolejne rozmowy, zaplanowane na drugą połowę kwietnia, mogą doprowadzić do konkretnych ustaleń.
Jeśli uda się osiągnąć porozumienie, pierwsze zmiany mogłyby wejść w życie już podczas Grand Prix Miami na początku maja.





