FIA kończy spór o stopień sprężania. Nowe kontrole silników od czerwca

George Russell w Mercedes-AMG F1 W17 podczas przedsezonowych testów Formuły 1 w Bahrajnie, 2026, Bahrain International Circut
© Mercedes-Benz

Międzynarodowa Federacja Samochodowa zatwierdziła zmiany w regulaminie technicznym Formuły 1, które mają definitywnie rozwiązać kontrowersje wokół stopnia sprężania w jednostkach napędowych. Decyzja zapadła po jednomyślnym głosowaniu producentów silników i wejdzie w życie jeszcze w trakcie sezonu 2026, tuż przed jego inauguracją w Australii.

Spór dotyczył interpretacji limitu stopnia sprężania, który w nowych przepisach ustalono na poziomie 16:1. Dotychczas parametr ten był weryfikowany wyłącznie w warunkach „na zimno”, czyli przy temperaturze otoczenia. Konkurenci – w tym Ferrari, Audi oraz Honda – podejrzewali, że Mercedes mógł wykorzystać zjawisko rozszerzalności cieplnej materiałów, by w warunkach pracy silnika przekraczać dopuszczalny limit.

Według tych podejrzeń niemiecki producent miał znaleźć rozwiązanie pozwalające osiągać wyższy efektywny stopień sprężania po rozgrzaniu jednostki napędowej, co mogło przekładać się na przewagę wydajnościową. Mercedes nie przyznał się do naruszenia przepisów, a sprawa szybko stała się jednym z głównych tematów dyskusji w padoku podczas zimowych testów.

FIA potwierdziła, że poprawki do regulaminu technicznego na sezon 2026 zostały zatwierdzone jednogłośnie w głosowaniu elektronicznym Światowej Rady Sportów Motorowych. Część zapisów została równolegle zaakceptowana przez wszystkich pięciu producentów jednostek napędowych.

W oficjalnym komunikacie federacja wyjaśniła: „Poprawki do Regulaminu FIA Formuły 1 na 2026 rok zostały jednogłośnie zatwierdzone w głosowaniu elektronicznym przez Światową Radę Sportów Motorowych”.

Kluczowa zmiana dotyczy sposobu kontroli stopnia sprężania. „FIA pracowała nad kompromisowym rozwiązaniem, które zakłada, że stopień sprężania będzie kontrolowany zarówno w warunkach zimnych, jak i gorących od 1 czerwca 2026 roku, a następnie od 2027 roku wyłącznie w warunkach pracy (130°C)” – poinformowano w oświadczeniu.

Oznacza to, że jeszcze w trakcie sezonu 2026 wprowadzone zostaną dodatkowe pomiary, obejmujące pracę silnika w temperaturze roboczej. Od 2027 roku kontrola ma dotyczyć już wyłącznie warunków operacyjnych, co upraszcza system i jednoznacznie eliminuje potencjalne pole do interpretacji.

Szef zespołu Mercedesa, Toto Wolff, początkowo krytykował pomysł zmiany przepisów, sugerując, że może on uderzyć w jego ekipę. Z czasem jednak złagodził stanowisko, określając całą sytuację jako „burzę w szklance wody”.

„Mówiliśmy od początku, że to wygląda na burzę w szklance wody” – stwierdził Wolff podczas ostatniego tygodnia testów w Bahrajnie. „Pojawiały się liczby, które – gdyby były prawdziwe – można by zrozumieć, dlaczego ktoś chciałby z tym walczyć. Ostatecznie jednak nie warto toczyć tej walki”.

Dodał również: „Dla nas to nic nie zmienia, czy zostaniemy przy obecnym zapisie, czy przejdziemy na nowe regulacje. Chcemy też być odpowiedzialnym uczestnikiem tego sportu, bo nie robi to dużej różnicy”.

Daniel Wawiórka avatar
Daniel WawiórkaMiłośnik F1, MotoGP, WEC. Jeszcze większy miłośnik motorsportowych memów.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl