Jak Pato O’Ward był o krok od Formuły 1. Kulisy nieudanego awansu

Kariera Pato O’Warda mogła potoczyć się zupełnie inaczej. W szczerym wywiadzie Meksykanin ujawnił, że pod koniec 2019 roku miał podpisany kontrakt prowadzący bezpośrednio do Formuły 1, lecz ostatecznie wszystko rozbiło się o superlicencję i… politykę.
Początek tej historii sięga końcówki 2018 roku. O’Ward zadebiutował w IndyCar, mając za sobą starty w Indy Lights. Planowany program z zespołem Steinbrenner Racing – u boku Coltona Herty – rozpadł się jeszcze przed startem sezonu. Meksykanin został bez etatu, ale z budżetem, który pozwolił mu zaliczyć cztery starty w barwach Carlina. Nie zakwalifikował się jednak do Indianapolis 500, a sytuacja sportowa była daleka od stabilnej.
Przełom przyszedł wraz z kontraktem juniorskim Red Bulla. „Podpisałem kontrakt do Formuły 1. To nie była umowa na coś innego – to była umowa, która miała mnie zaprowadzić do F1 pod koniec 2019 roku”
– wspomina O’Ward. Kluczowym warunkiem była superlicencja, wcześniej wstępnie zaakceptowana przez Charliego Whitinga. Po jego śmierci decyzje przejęły nowe struktury, a – jak mówi kierowca – „polityka dała o sobie znać”
. FIA nie przyznała mu wymaganych punktów, mimo startów w Japonii.
W tym czasie w tle pojawił się Zak Brown, szef McLaren Racing. Latem dopytywał o plany O’Warda, ale Meksykanin był związany kontraktem. Dopiero we wrześniu Helmut Marko zadzwonił z jasnym komunikatem: „FIA nie da ci superlicencji, jesteś wolny. To twoja przyszłość”
. O’Ward podkreśla, że to była rzadka w tym środowisku uczciwość – mimo ważnej umowy pozwolono mu odejść.
Decyzja musiała być szybka. „Potrzebowałem zacząć zarabiać. Moi rodzice nie byli wtedy w dobrej sytuacji”
– przyznaje. Zadzwonił do Browna, choć było już późno na roszady kadrowe. Odpowiedź początkowo była chłodna: „Mamy już dwóch kierowców”
. Tydzień później przyszła jednak umowa. Bez negocjacji.
Tak O’Ward trafił do zespołu, przejmując miejsce Jamesa Hinchcliffe'a i samochód z numerem 5. „Skoro wciąż tu jestem, to chyba zrobiłem coś dobrze”
– podsumowuje z uśmiechem.
Kontrakt z McLarenem pozwolił O'Wardowi zasmakować Formuły 1 podczas sesji treningowych i prywatnych testów – objął nawet rolę kierowcy rezerwowego. Meksykanin jest jednym z najpopularniejszych kierowców w swoim kraju, a także należy do ścisłej czołówki IndyCar, kończąc ubiegłoroczny sezon na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej.




















