Ferrari blokuje zmianę procedury startowej na sezon 2026 F1

Po testach F1 2026 w Bahrajnie zespoły ze stawki podniosły alarm odnoście procedury startowej, która przy obecnych regulacjach zmieniła się diametralnie. Problem dotyczy znacznego wydłużenia całej operacji i chęci ze strony ekip na jej skrócenia. Na to zgody nie wyraża Ferrari.
Geneza problemu
Głównym problemem, który dotyka zespoły, ma swoje źródło w przepisach na sezon 2026 F1 w zakresie silników. W tym roku kierowcy podczas startu będę mieli dostęp tylko do mocy silnika spalinowego, a układ hybrydowy zacznie działać dopiero po przekroczeniu 50 km/h. Aby start przebiegł relatywnie bezpiecznie i sprawnie kierowcy muszą utrzymać turbosprężarkę na pełnych obrotach przez około 10 sekund w celu zminimalizowania turbo dziury po zwolnieniu sprzęgła oraz zabezpieczyć możliwość przeładowania akumulatora.
Obawy kierowców i zespołów
W fazie testów odbywających się w Barcelonie i Bahrajnie kierowcy próbowali jak najlepiej poradzić sobie z tym zadaniem, jednak jak wskazują niektóre źródła, 1 na 20 startów kończy się niepowodzeniem. To oznacza, że przy obecnej stawce 22 kierowców praktycznie pewne jest, że jeden samochód po zgaszeniu czerwonych świateł ruszy dużo wolniej, niż pozostali lub w ogóle może wystartować z dużym opóźnieniem. To budzi spore obawy w kwestii bezpieczeństwa i potencjalnej kolizji szybszego samochodu ze wolniejszym.
Gabriel Bortoleto zapytany o to, jak ocenia nowe procedury startu, odpowiedział: „O rany, to skomplikowane. Tak, jest ta sprawa z dziesięcioma sekundami, a potem przy pięciu już straciłem rachubę. Silnik się rozkręca, zmieniasz biegi, potem musisz puścić sprzęgło – to jest chaos”
.
„Obawiam się, że jeśli kierowca źle ułoży sekwencję – albo przekręci się na wyższe obroty i zacznie buksować, albo spadnie [sprzęgło] i silnik zgaśnie – rezultatem może być drastycznie powolny odjazd, co potencjalnie stworzy zagrożenie dla bezpieczeństwa samochodów z tyłu”
.
Obawy ma także Valtteri Bottas, który do wyścigu w Melbourne ruszy najprawdopodobniej z tyłu stawki ze względu na karę +5 sekund nałożoną jeszcze w trakcie GP Abu Zabi 2024 za kolizję z Kevinem Magnussenem: „Weźmy na przykład to, że w Melbourne dostanę karę cofnięcia o pięć miejsc na starcie, będę na końcu stawki”
– powiedział. „Czy będę miał wystarczająco dużo czasu, żeby zwiększyć obroty turbosprężarki? Teraz zajmuje to około dziesięciu sekund. Musimy to rozwiązać”
.
Największe obawy ma jednak Andrea Stella. Szef McLarena podaje przykłady zdarzeń z przeszłości, kiedy nagle spotykają się dwa samochody z dużą różnicą prędkości: „Musimy upewnić się, że procedura startu wyścigu pozwala wszystkim samochodom na przygotowanie jednostki napędowej do jazdy, ponieważ pola startowe nie są miejscem, w którym samochody powinny powoli ruszać z miejsca”
.
„Może to nie być idealna sytuacja, gdy uważnie się jej przyglądamy, i może to doprowadzić do sytuacji, jaką już widzieliśmy kilka razy – na przykład z Webberem w Walencji, z Patrese w Portugalii i kilkoma innymi, których zdecydowanie nie chcemy więcej widzieć w Formule 1”
.
Lift off 😱
— Formula 1 (@F1) April 13, 2024
Mark Webber's Red Bull went skywards after this high-speed collision#F1 | Watch more F1 cars going airborne ⤵️
Ferrari jest przeciw…choć było za
Jak dowiedział się portal The Race, alarm w tej sprawie podnosił rok temu szef Ferrari Frederic Vasseur, jednak został…zignorowany.
Kwestia startów w wyścigach była już wcześniej omawiana, a w lipcu ubiegłego roku na posiedzeniu Komisji Formuły 1 przedstawiono propozycję, aby dać kierowcom więcej czasu na przygotowanie się przed zgaśnięciem świateł. Wniosek ten jednak nie został przyjęty, ponieważ szef zespołu Ferrari, Fred Vasseur, nie zgodził się na zmianę. Stanowisko Francuza wynikało z faktu, że Vasseur wzywał do takiej zmiany już 12 miesięcy wcześniej, ale jego postulat został odrzucony przez pozostałe zespoły.
W związku tym pojawia się sugestia, że Ferrari mogło zaprojektować swój silnik w sposób minimalizujący opóźnienie turbosprężarki, dzięki czemu problemy z rozkręceniem silnika na starcie nie stanowi dla włoskiego zespołu aż takiego problemu. Sugeruje się również, że Vasseur nie ma zamiaru zmienić decyzji, gdyż początkowo nikt go nie słuchał, podejmując decyzję o kierunku rozwoju jednostki napędowej w określony sposób.
Najbardziej problemem wydaje się zmartwiony Stella, który przekłada interes bezpieczeństwa kierowców ponad rywalizację między zespołowo na płaszczyźnie technicznej: „Nie mówimy o tym, jak szybko jedziesz w kwalifikacjach. Nie mówimy o tym, jakie jest twoje tempo wyścigowe. Mówimy o bezpieczeństwie na starcie. Są pewne tematy, które są po prostu ważniejsze niż zainteresowanie rywalizacją. A dla mnie bezpieczeństwo na torze, które można osiągnąć dzięki prostej korekcie, to oczywistość. To po prostu większe zainteresowanie”
.
Włoch uważa, że zmiany są konieczne i powinny być wprowadzone już od pierwszego wyścigu w Australii, aby nie pozostawiać przypadkowi możliwy czarny scenariusz po zgaśnięciu czerwonych świateł: „Myślę, że to konieczne. Myślę, że to konieczne, ponieważ jest to możliwe i proste. Nie powinniśmy komplikować tego, co jest proste i nie powinniśmy odkładać na później tego, co jest możliwe. Dlatego uważam, że to coś, co zdecydowanie powinniśmy osiągnąć przed Australią”
.













