Testy F1 w Bahrajnie, dzień 2: Leclerc na czele, problemy Mercedesa i Red Bulla, pięć czerwonych flag

Drugi dzień przedsezonowych testów Formuły 1 w Bahrajnie upłynął pod znakiem tempa Ferrari i licznych przerw spowodowanych czerwonymi flagami. Charles Leclerc ustanowił najlepszy czas dnia już w porannej sesji, a jego wynik 1:34,273 nie został poprawiony do końca jazd. Z kolei Mercedes i Red Bull musiały mierzyć się z poważnymi problemami technicznymi, które ograniczyły ich program testowy.
Leclerc spędził za kierownicą SF-26 cały dzień i już rano wyznaczył tempo, które okazało się poza zasięgiem rywali. Monakijczyk zakończył dzień z imponującą liczbą 139 okrążeń, co czyni Ferrari jednym z najbardziej zapracowanych zespołów czwartku. Drugi czas uzyskał Lando Norris, który stracił do lidera 0,511 sekundy, ale jednocześnie przejechał najwięcej kółek ze wszystkich – aż 149.
Obie ekipy nie tylko znalazły się na szczycie tabeli wyników, ale również zrealizowały rozbudowane programy długich przejazdów. W końcówce dnia zarówno Leclerc, jak i Norris przekroczyli barierę 100 okrążeń, koncentrując się na symulacjach wyścigowych oraz pracy nad ustawieniami w zmieniających się warunkach toru.
Jednym z pozytywnych zaskoczeń dnia był Oliver Bearman. Brytyjczyk w barwach Haasa przejechał 130 okrążeń i jako pierwszy w trakcie dnia osiągnął granicę 100 kółek. Ostatecznie zakończył jazdy z trzecim czasem – 1:35,394 – tracąc 1,121 sekundy do Leclerca. Co istotne, jego najlepsze okrążenie było bardzo mocne w dwóch pierwszych sektorach, co może sugerować potencjał auta amerykańskiej stajni.
Znacznie trudniejszy dzień miały zespoły z Brackley i Milton Keynes. W przypadku Mercedesa awaria jednostki napędowej sprawiła, że Kimi Antonelli przejechał rano zaledwie trzy okrążenia. Zespół był zmuszony do wymiany silnika przed popołudniową sesją, przez co George Russell stracił pierwszą godzinę jazd. Brytyjczyk zdołał jednak pokonać 54 okrążenia i uzyskać czwarty czas dnia (1:35,466), choć ze sporą stratą do lidera.
Red Bull również napotkał komplikacje. Problemy wykryte jeszcze poprzedniego wieczoru oraz wyciek hydrauliczny sprawiły, że Isack Hadjar nie wykręcił rano reprezentatywnego czasu. Po południu Francuz wrócił na tor i zakończył dzień z dorobkiem 87 okrążeń oraz piątym wynikiem – 1:36,561.
Mimo trudności nowe jednostki Red Bulla wzbudziły zainteresowanie rywali. Szef Williamsa James Vowles zwrócił uwagę na przewagę w pierwszym sektorze: „Widzimy sześć dziesiątych sekundy zysku do pierwszego zakrętu. Nie jesteśmy w stanie się do tego zbliżyć”
.
Czwartkowe jazdy były przerywane aż pięciokrotnie. Najpierw z powodu problemów technicznych, później przez elementy nadwozia zgubione na prostej startowej przez Valtteriego Bottasa. Kolejna przerwa nastąpiła, gdy Pierre Gasly zatrzymał Alpine w pierwszym zakręcie po 98. okrążeniu dnia. Francuz zakończył test z siódmym czasem i solidnym przebiegiem – 97 kółek.
Fernando Alonso przejechał 98 okrążeń dla Astona Martina, jednak tempo zespołu pozostawia wiele do życzenia – strata do lidera wyniosła niemal cztery sekundy. Lance Stroll nie ukrywał, że zespół czeka dużo pracy. „Musimy spróbować znaleźć cztery sekundy osiągów”
– przyznał Kanadyjczyk.
Na drugim biegunie znalazł się również Sergio Pérez z Cadillaca, który w porannej części dnia przejechał 42 okrążenia i zamknął tabelę ze stratą 4,380 sekundy do Leclerca.
Przed ostatnim dniem testów w Bahrajnie trudno jeszcze wyciągać jednoznaczne wnioski dotyczące układu sił, jednak wiele zespołów już zdążyło potwierdzić swoją niezawodność.






























