Gra na czas czy zdrowy rozsądek? Dlaczego Aston Martin już teraz hamuje oczekiwania

Aston Martin jako ostatni zespół odsłonił malowanie nowego bolidu na sezon F1 2026. W trakcie wydarzenia w Arabii Saudyjskiej bardziej niż ekscytacja przeważało studzenie oczekiwań. Adrian Newey i Fernando Alonso szczerze mówili o opóźnieniach i perspektywie rozwoju. Nie spodziewają się natychmiastowego sukcesu.
Problemy jeszcze przed startem?
Aston Martin, podobnie jak inne zespoły w stawce, ma wielkie ambicje zostania mistrzami świata. Biorąc pod uwagę ogromne inwestycje w infrastrukturę i personel ze strony Lawrence’a Strolla, dołączenie legendarnego inżyniera Adriana Neweya oraz innych znanych inżynierów jak Enrico Cardile, wydaje się, że sukces musi być nieunikniony.
Jednak na upragnione 33. zwycięstwo w Grand Prix Fernando Alonso będzie musiał jeszcze poczekać, wnioskując po tym, co sam powiedział podczas prezentacji malowania AMR26 w Arabii Saudyjskiej. Hiszpan przyznał, że Aston Martin i on sam ścigają się z czasem. Kierowca skończy w tym roku 45 lat, a jego kontrakt wygasa pod koniec 2026. Nie wiadomo jeszcze czy otrzyma nowy lub go przyjmie. Nie jest tajemnicą, że ostatecznym celem jest wygrana nie tylko wyścigu, ale trzeciego mistrzostwa świata. Jednak pojawiły się poważne wątpliwości, czy uda mu się tego dokonać.
Moments from our 2026 season launch.
— Aston Martin Aramco F1 Team (@AstonMartinF1) February 9, 2026
An evening by design. pic.twitter.com/KLYot9b8IX
Alonso oczywiście nie krył ekscytacji ze współpracy z Neweyem podczas prezentacji. Chciał z nim pracować od mniej więcej piętnastu lat. Wcześniej rywalizował z jego samochodami, a teraz będzie jeździł jego bolidem.
Jednak co do rzeczywistej i oczekiwanej konkurencyjności auta na początku sezonu dwukrotny mistrz świata zdecydowanie studził zapał fanów i tonował oczekiwania. Podkreślił, że kluczowy ma być rozwój, a druga połowa sezonu ważniejsza. Właśnie wtedy ma nadzieję, że będzie mógł „walczyć o wielkie rzeczy”
.
Fani sprowadzeni na ziemię
Zarówno Newey jak i Alonso przyznali, że prace nad bolidem zaczęły się z opóźnieniem. Szef zespołu i zarządzający partner techniczny powiedział, że Aston Martin rozpoczął prace cztery miesiące później niż pozostali, a pierwszy model AMR26 trafił do tunelu aerodynamicznego dopiero w okolicach czerwca. Ekipa ledwo zdążyła na shakedown w Barcelonie, więc dopiero zaczyna rozumieć bolid.
Kluczowe będą twa testy przedsezonowe w Bahrajnie. Alonso i Aston Martin mają nadzieję, że pomogą one określić, jak rzeczywiście wyglądają w porównaniu do reszty stawki. W Barcelonie nie zdołali tego zweryfikować, bo Hiszpan jeździł z limitem prędkości, a ekipa skupiła się na sprawdzeniu podstawowych parametrów.
Adrian Newey offers insight on how he's translated the new rulebook into the AMR26.
— Aston Martin Aramco F1 Team (@AstonMartinF1) February 10, 2026
Watch the full keynote: https://t.co/mHT80TRFkb pic.twitter.com/slIoq1BD0A
Pierwszy z testów rozpoczyna się już w tym tygodniu 11 lutego i potrwa trzy dni. Według hiszpańskich dziennikarzy dwa z nich ma przejeździć Lance Stroll, bo jego doświadczenie z AMR26 ogranicza się do paru okrążeń wykonanych po południu w Barcelonie.
Aston Martin będzie miał nadzieję, że sezon pójdzie lepiej niż transmisja z nagrania wczorajszej oficjalnej prezentacji malowania, która nie obyła się bez problemów technicznych. Czy można z niej coś wnioskować? Wydaje się, że tematem głównym jest hamowanie oczekiwań. Ekipa z Silverstone zdaje sobie sprawę, że ma opóźnienia i prawdopodobnie rozpocznie sezon w niekorzystnej sytuacji.
Alonso i Newey podkreślali, że AMR26 ma duży potencjał do rozwoju i właśnie wprowadzane ulepszenia będą kluczowe. Hiszpan przyznał, że rozpoczęcie sezonu jest ważne, ale apelował, aby nie spisywać projektu Astona na straty, jeśli przez pierwsze rundy nie pokażą się z najlepszej strony.
Choć wiele fanów dwukrotnego mistrza świata marzy o natychmiastowym zwycięstwie już w Melbourne, co Hiszpan sam wyraził jeszcze w 2025, raczej będą rozczarowani. Ani Aston Martin, ani Fernando Alonso nie spodziewają się, że wygrają Grand Prix Australii.
Trzeba uzbroić się w cierpliwość (znowu)
Nie oznacza to, że wszelkie szanse na sukces spisane są na straty. To pierwszy rok nowych regulacji technicznych i tempo rozwoju w każdym zespole będzie spore, o czym przekonany jest sam Adrian Newey. Legendarny inżynier powiedział, że AMR26 ulegnie znacznym zmianom jeszcze przed pierwszą rundą w Australii. Ma już przygotowany pakiet ulepszeń, które zamierza wprowadzić po paru pierwszych weekendach wyścigowych razem z Hondą.
Powszechnie uważa się, że to właśnie silnik będzie największym hamulcem potencjału i konkurencyjności bolidu, przynajmniej narazie. Honda nie ukrywa, że musi nadrabiać straty do przeciwników, bo pierwotnie miała wycofać się z Formuły 1 i zamykała program.
Prezydent HRC, Koji Watanabe, przyznał, że japoński producent do tej pory skupił się na niezawodności i bezawaryjności nowej jednostki napędowej i udało im się to osiągnąć w 90%. Dopiero potem będą poprawiać osiągi i wydajność silnika.
Jeden partner Astona Martina z pewnością nie miał problemów, opóźnień i może być zadowolony z wykonanej pracy. Aramco jest sponsorem tytularnym stajni z Silverstone i producentem zrównoważonego paliwa. Co ważne, ma doświadczenie w tym zakresie, bo dostarczał je już wcześniej dla F1 Academy, F2 i F3.
Newey zadeklarował, że Aston Martin postara się wszystko możliwie przyspieszyć, aby nadrobić straty. Przyznał też, że rozpoczął prace nad bolidem w trakcie tzw. urlopu ogrodowego po odejściu z Red Bulla. Nie mógł wtedy jeszcze dołączyć oficjalnie do stajni z Silverstone, ale regulacje techniczne były zatwierdzone. Zaczął więc szkicować generalny zarys projektu, który potem skonsultował już zaczął pracę w Astonie.
Biorąc pod uwagę wszystkie inwestycje i wyrażane ambicje, Aston Martin teoretycznie powinien wygrać, a nawet dominować praktycznie od razu. Gdyby jednak wszystko było takie proste w Formule 1, to wszystkie zespoły walczyły by regularnie o zwycięstwo, a każda rywalizacja o tytuł mistrzowski byłaby ekscytująca. Wiemy, że rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Ewidentnie ambicje są spore, ale bardziej realistyczne oczekiwania na ogromny sukces powinny skierować się na sezon 2027 i dalej.
Ostatnia szansa Alonso?
Aston Martin ma nowoczesny sprzęt i fabrykę, a także znanych inżynierów jak Adrian Newey czy Enrico Cardile, ale nie wszystko jeszcze funkcjonuje jak powinno, przynajmniej tak sugeruje obecny szef zespołu. W ciągu ostatnich kilku lat ekipa Lawrence’a Strolla przeszła mnóstwo zmian, modernizacji i modyfikacji, ale potrzeba czasu. aby zaczęło to działać na poziomie mistrzowskim.
Każdy kąt i detal musi zostać „przekopany” i sprawdzony, żeby zespół F1 stał się zwycięską maszyną. Adrian Newey jest osobą, która z pewnością takiej inspekcji dokona, co nie oznacza jednak, że transformacja przebiegnie bez problemów. Andy Cowell, były CEO i szef zespołu, obecnie nadzorujący dział silników, ma odejść w połowie roku. Można więc przypuszczać, że jeszcze nie wszystkie elementy układanki działają jak należy.
Mianowicie chodzi tu o podejście zespołu i mentalność pracowników. Zmiana kultury pracy jest trudniejsza niż się wydaje, wystarczy spojrzeć na Ferrari.
Fernando Alonso wspomina o przejściu na emeryturę od paru lat, w tym bardziej poważnie od 2025. Świadomy, że Aston Martin może niedługo stać się bardzo atrakcyjnym zespołem dla młodszych kierowców, ostrożnie podchodzi do planów pozostania w F1 po 2026. Oczywiście zapytany o swoją motywację powie, że mógłby jeździć jeszcze parę lat, bo determinacji mu nie brakuje. Sam powie też, że jeździ lepiej niż kiedykolwiek, nadal jest w dobrej formie i właściwie trudno się z nim kłócić, przynajmniej jeśli spojrzymy na jego wyniki w porównaniu z Lancem Strollem.
Może mu jednak zabraknąć czasu na upragniony trzeci tytuł mistrzowski, na który według wielu dawno zasłużył i powinien mieć. Alonso musi podjąć decyzję, czy zostać w F1 i mieć nadzieję na rychły sukces, czy odejść bez spełnienia marzenia. Zamierza traktować każdy wyścig w 2026 jako swój ostatni, ale niczego nie wyklucza. Odkłada decyzję do września, jak powiedział dziennikarzom hiszpańskiej publikacji Diario AS. Nie wszystko jednak będzie zależeć od niego.














