Audi opuszcza Barcelonę z długą listą rzeczy do poprawy

Fabryczny zespół Audi odbył swój dziewiczy shakedown przed debiutanckim sezonem F1. Ekipa z siedzibą w Hinwil napotkała kilka problemów typowych dla nowicjuszy, jednak ostatniego dnia testów Nico Hülkenberg i Gabriel Bortoleto pokonali ponad 140 okrążeń.
Audi przed przybyciem jeszcze do Barcelony zdawało sobie sprawę z faktu, że pierwsze oficjalne kilometry będą stanowić wyzwanie, szczególnie po stronie silnika, który po raz pierwszy Audi skonstruowało dla Formuły 1. Mając długą listę rzeczy do przetestowania i sprawdzenia, niemiecka marka nie skupiała się zupełnie na osiągach, co potwierdzają nieoficjalne czasy okrążeń.
Najważniejszą rzeczą było sprawdzenie integralności silnika z samochodem, który w obliczu nowych regulacji technicznych jest dla wszystkich zespołów w stawce zagadką. Niemniej pion zarządzania zespołem udaje się do Bahrajnu z dużą porcją danych do analizy: „Ten tydzień testowy oznaczał początek naszej podróży jako zespołu Audi Revolut F1 i producenta jednostek napędowych. Widok R26 po raz pierwszy na torze pierwszego dnia był dla nas wszystkich wzruszającym momentem”
powiedział szef projektu Audi F1 Mattia Binotto. „Wciąż wiele się uczymy, ale opuszczamy Barcelonę z solidnym zrozumieniem naszego nowego samochodu i silnika oraz ich zachowania na torze”
.
„Pierwszy dzień przyniósł pewne wyzwania, które nieznacznie wpłynęły na nasze plany, ale krok po kroku udało nam się przejechać więcej okrążeń, zwiększyć przebieg i zebrać cenne dane. Im więcej jeździmy, tym więcej się uczymy i tym lepszy feedback możemy przekazać [do analizy]”
.
„Chociaż wiemy, że wciąż mamy potencjał do rozwoju, to fantastyczny projekt i wszyscy jesteśmy w pełni zaangażowani. Obaj kierowcy mieli okazję przejechać okrążenia samochodem, zapoznać się z jednostką napędową, zarządzaniem energią i właściwościami jezdnymi, a także przekazać kluczowe informacje zwrotne. Wyjeżdżamy z długą listą rzeczy do poprawy, ale to pozytyw: pokazuje to zaangażowanie i koncentrację zespołu”
.
Szef zespołu Jonathan Wheatley potwierdził, że praca nad samochodem była priorytetem, aby jak najlepiej przygotować się do oficjalnych testów w Bahrajnie: „Ten test nie polegał tylko na testowaniu samochodu, ale także na sprawdzeniu wszystkich elementów toru i zintegrowaniu zespołu podwozi i układów napędowych w jeden spójny zespół”
– powiedział Brytyjczyk. „Od niezawodności, przez logistykę, procedury operacyjne, po wyposażenie pit-stopu – wszystko było pod lupą”
.
„Obaj kierowcy spędzili czas za kierownicą R26, a ich opinie będą nieocenione w kształtowaniu przyszłego rozwoju samochodu. Napotkaliśmy kilka wyzwań na początku, ale sposób, w jaki zespół zjednoczył się, aby znaleźć rozwiązania, był imponujący. Właśnie dlatego istnieją te testy – aby się rozwijać i umacniać – nie tylko operacyjnie, ale i jako zespół”
.
„Wyjeżdżamy stąd z myślą o tym, aby być w jak najlepszej formie przed testami w Bahrajnie. Przed nami jeszcze sześć dni testów i możliwość zaprezentowania samochodu na torze po raz pierwszy publicznie, więc czuć prawdziwą dynamikę i ekscytację”
.
Z kolei dyrektor techniczny Audi F1 Team James Key potwierdził, że zespół w ogóle nie brał pod uwagę sprawdzania osiągów R26: „Test nigdy nie dotyczył osiągów – chodziło o sprawdzenie podstaw i upewnienie się, że nasze kluczowe systemy działają niezawodnie. Pod tym względem poczyniliśmy znaczne postępy i teraz mamy solidny fundament, na którym możemy budować przed startem w Bahrajnie. Każde ukończone okrążenie to krok naprzód, a praca zarówno zespołu torowego, jak i naszych kolegów z Neuburga i Hinwil odegrała kluczową rolę w naszym rozwoju”
.







