Zespoły chcą powrotu Grand Prix Turcji do kalendarza F1

Zainteresowanie organizacją rundy Grand Prix przez kraje na całym świecie nie maleje. Formuła 1 stara docierać się ze swoją serią na nowe i nieodkryte rynki, ale sprawdzone kierunki również są brane pod uwagę. Turcja jest jednym z tych państw, które walczą o ponowne ściągnięcie do siebie królowej motorsportu, co zadowoliłoby również zespoły F1.
Ostatni raz Turcja była organizatorem Grand Prix F1 w sezonie 2021, kiedy w nadzwyczajnych okolicznościach powróciła do kalendarza serii rok wcześniej. Poprzednio obiekt Istanbul Park debiutował w kampanii 2005 i z miejsc stał się jednym z ulubionych torów kierowców, szczególnie przez słynny zakręt nr 8, który w zasadzie składa się z czterech wiraży.
Od pierwszej rundy państwo położone nad cieśniną Bosfor przez siedem lat nieprzerwanie gościło u siebie Formułę 1 do sezonu 2011 włącznie, kiedy to po wygranej Sebastiana Vettela kolorowa kawalkada odpuściła rynek turecki. Gasnące zainteresowanie kibiców na trybunach oraz brak kompromisu w kwestii opłat za wyścig i jego finansowanie przesądziły o takim stanie rzeczy do wspomnianego sezonu 2020.
Powrót do F1 „tylnymi drzwiami” ponownie rozpalił żar w sercach kibiców i zespołów. Tor Istanbul Park przez dwa lat dostarczał emocjonujących Grand Prix ze względu na nowy, śliski asfalt oraz deszczowe warunki. Turecki obiekt z pewnością dobrze wspomina również Lewis Hamilton. To na nim obecny kierowca Ferrari przypieczętował swój ostatni siódmy tytuł.
Bogate wspomnienia z Bosforu ma także Red Bull, choć nie zawsze takie były. Helmut Marko przyznał, że Turcja zwykle dostarczała wielu emocji i chętnie widziałby powrót Turcji do kalendarza F1: „Dla nas Grand Prix Turcji jest zapamiętane z wielu incydentów. Nie mogę zapomnieć momentu, gdy Mark Webber i Sebastian Vettel zderzyli się, będąc na prowadzeniu”
– powiedział doradca ekipy z Milton Keynes. „Był też deszczowy wyścig, gdzie Stroll wywalczył pole position. Dominowaliśmy we wszystkim poza kwalifikacjami, ale w wyścigu doszło do kolizji z Perezem. Zatem, ze sportowego punktu widzenia, nie mamy zbyt dobrych wspomnień, ale atmosfera, którą oferuje Stambuł, była naprawdę wyjątkowa. Zwłaszcza jeśli można pozostać blisko Bosforu. Słyszałem, że oprócz mostu są teraz tunele i kolejny most, więc problemy z ruchem drogowym zostały rozwiązane. Bardzo chętnie znów ścigałbym się w Turcji”
.
Marko uważa, że oprócz samego miasta to obiekt Istanbul Park spełnia najwyższe standardy, a zakręt nr 8 jest wyróżniającym się na tle innych torów świata: „[Kiedy tam byliśmy] standardy były absolutnie najwyższej klasy jak na tamte czasy. Porównywalne z wieloma torami w Europie. [Zakręt nr 8] był ogromnym wyzwaniem. Ogólnie rzecz biorąc, tor w Stambule był jednym z najbardziej wymagających fizycznie torów dla kierowców”
.
Zdanie Austriaka podzielił inny obywatel kraju nad Dunajem. Toto Wolff przyznał, że Turcja jest stale rozwijającym się krajem, co dla marki Mercedes jest szczególnie istotne: „Turcja była dla nas w przeszłości wspaniałym miejscem. Nie pamiętam zbyt dokładnie Grand Prix, ale pamiętam wyścig w deszczu, w którym Lewis wygrał mistrzostwa. Nigdy nie zapomnę tego wyścigu, w którym opony z deszczowej nawierzchni zmieniły się na suche… To moje najświeższe wspomnienie z Turcji. Muszę jednak przyznać, że Turcja to ogromny rynek zbytu dla Mercedesa. Jest kluczowa nie tylko dla sprzedaży samochodów, ale także dla produkcji samochodów osobowych i ciężarowych. Dlatego Turcja zawsze była krajem, który zawsze chętnie odwiedzaliśmy”
.



