Nudne Grand Prix Belgii dla Alonso

Fernando Alonso nie zapisze niedzielnego GP Belgii do najbardziej udanych. Hiszpan po starcie z alei serwisowej ukończył rywalizację na siedemnastej pozycji, a sam wyścig określił jako „nudny”.
Przed startem wyścigu na Spa-Francorchamps Hiszpan, jak i trójka innych kierowców dokonali wymian komponentów silnika, a także zmian w konfiguracji samochodów, co oznaczało start do Grand Prix z alei serwisowej. Odmienne podejście w stosunku do czołówki miało pozwolić na lepsze dostosowanie się do deszczowych warunków, a także dołożyć do puli świeże elementy przy minimalnej stracie, wynikającej ze startu z samego końca.
Oprócz tego Aston Martin do Belgii przywiózł pakiet poprawek, który pierwotnie miał zadebiutować dopiero podczas następnej rundy w Budapeszcie, ale wysiłek inżynierów w fabryce w Silverstone pozwolił na wcześniejsze jego przyspieszenie. Niestety charakterystyka toru SPA nie do końca odpowiadała nowym częścią, przez co brytyjski zespół nie odnotował po tej stronie korzyści.
Alonso wraz z zespołem zdecydowali się postawić w takim wypadku wszystko na ustawienie samochodu w kierunku deszczowych warunków, co ostatecznie okazało się błędnym kierunkiem i słabym występem dwukrotnego mistrza świata F1: „To był nudny wyścig, jak zawsze, gdy startuję z alei serwisowej”
– powiedział Alonso. „Absolutnie nic się nie wydarzyło; żadnych żółtych flag, żadnych samochodów bezpieczeństwa, ani jednego wycofania się z wyścigu… zupełnie nic”
.
„Wystartowaliśmy do wyścigu w pełnej konfiguracji deszczowej, którą zmieniliśmy w parku zamkniętym, ale przejechaliśmy [w takich warunkach] sześć okrążeń, a potem 38 na suchej nawierzchni. Starałem się po prostu zobaczyć flagę w szachownicę i nie marnować zbyt dużo mocy silnika”
.
Kierowca z Oviedo przy okazji pochwalił sędziów za decyzję o przesunięciu startu, gdyż w jego odczuciach woda znajdująca się na torze stanowiła niebezpieczeństwo dla kierowców rywalizujących koło w koło: „Na początku było niebezpiecznie, nic nie było widać i trzeba było czekać. Nie było innego wyjścia. Spodziewaliśmy się większego deszczu i prawda jest taka, że padało już na samym starcie. Dlatego wywieszono czerwoną flagę, a potem przez cały wyścig świeciło słońce. Startując z alei serwisowej, nie masz nic do stracenia, ale zgodnie z przewidywaniami, spodziewałem się wyścigu bez incydentów [po swojej stronie] i tak właśnie się stało”
.
Hiszpan dodał także, że w głównej mierze za pozycję na mecie wyścigu odpowiada użycie większego tylnego skrzydła, które nie pozwalało mu rywalizować z kierowcami znajdującymi się z przodu: „Ponieważ miałem skrzydło, które pozwalało mi jechać o 15 km/h wolniej od pozostałych, moją jedyną nadzieją na zdobycie punktów był deszcz, ale przejechaliśmy 40 okrążeń na oponach do jazdy na sucho”
.



