Norris najszybszy w ostatnim treningu na Red Bull Ringu

© McLaren Racing

McLaren Racing powtórzył wyczyn z wcześniejszej sesji treningowej, z Lando Norrisem i Oscarem Piastrim kolejno będącymi najszybszymi kierowcami na torze. Trzeci najlepszy czas okrążenia uzyskał ulubieniec lokalnej publiczności, Max Verstappen. 

Na początku sesji atmosfera w alei serwisowej była niemal senna – brak ruchu, jedynie charakterystyczny dźwięk pistoletów pneumatycznych przerywał ciszę. Dopiero po kilku minutach na torze pojawił się Fernando Alonso, chwilę później dołączył do niego Lance Stroll. Aston Martin często w FP3 wykonuje tzw. «scrub laps» – wolne okrążenia na zużytych oponach, których celem jest odpowiednie przygotowanie ogumienia do wyścigu. 

Max Verstappen również był jednym z pierwszych, którzy pojawili się na torze – ale co ciekawe, na twardych oponach. Po raz pierwszy od dawna nie komunikował się z Gianpiero Lambiase, swoim inżynierem wyścigowym. Zastąpił go Simon Rennie – doświadczony inżynier, który przez lata pracował m.in. z Danielem Ricciardo. „To tylko jednorazowa zmiana,” zapewniał Verstappen dzień wcześniej. Ale Simon ma ogromne doświadczenie, więc to dobry wybór”. 

W miarę upływu sesji zespoły musiały zmierzyć się z podwójnym wyzwaniem – szybko rosnącymi temperaturami nawierzchni oraz wszechobecnym zagrożeniem przekraczania limitów toru, co zapowiada niezwykle zaciętą walkę w nadchodzących kwalifikacjach. 

Sesja rozpoczęła się w nieco chłodniejszych warunkach niż w piątek, z temperaturą toru wynoszącą 32°C, gdy pierwsze bolidy wyjechały na trasę. Jednak gdy popołudniowe słońce przebiło się przez chmury, temperatura szybko wzrosła do 36°C, zwiększając obciążenie najmiększych opon C5 firmy Pirelli. 

Pirelli przygotowało na ten weekend zestaw trzech najbardziej miękkich mieszanek: C3, C4 i C5. Wszystkie były już testowane w piątek, przy czym miękka (C5) zaskakiwała swoją trwałością – pozwalając kierowcom na kilka szybkich kółek z rzędu. McLaren wyglądał wtedy niezwykle mocno – zarówno na twardych, jak i pośrednich oponach ich tempo wyścigowe budziło respekt. Pozostało tylko pytanie: czy przy wyższych temperaturach ich przewaga się utrzyma? 

George Russell, zeszłoroczny zwycięzca Grand Prix Austrii – po pamiętnej kolizji Norrisa z Verstappenem – również pokazywał solidne tempo. Po wygranej w Kanadzie Brytyjczyk wchodził w ten weekend z nową energią, ale Mercedes nadal nie jest pewien, czy udało się rozwiązać problemy z przegrzewaniem i degradacją opon, które od miesięcy trapią ich bolid. 

Ferrari natomiast zmagało się z własnymi demonami. Piątek okazał się trudny dla Scuderii – obaj kierowcy doświadczyli drobnych problemów technicznych, a nowa podłoga, przywieziona specjalnie na ten weekend, wciąż nie została w pełni przetestowana. Sytuacja wewnątrz zespołu również nie należała do najbardziej stabilnych. Po Grand Prix Kanady pojawiły się plotki o potencjalnych przetasowaniach kadrowych, co sprawiło, że atmosfera w Maranello zrobiła się napięta. 

Gdy tor zaczął się rozgrzewać, McLaren włączył kolejny bieg. Norris – po bardzo mocnym piątku – od początku był szybki, najpierw notując 1:05.412, później schodząc do 1:04.888. Ostatecznie, na świeżym komplecie miękkich opon, wykręcił znakomite 1:04.324, co dało mu ponad 0.6 sekundy przewagi nad najbliższym rywalem. 

Na tym etapie sesji tempo stawało się kluczowe – zespoły przystąpiły do symulacji kwalifikacyjnych, tankując minimalną ilość paliwa i zakładając miękkie opony. Mercedes, Ferrari i McLaren wysłali na tor obu kierowców w tym samym czasie, próbując wyciągnąć maksimum z warunków. Wśród nich Andrea Kimi Antonelli – młody kierowca Mercedesa – który po piątkowych problemach pokazał dziś lepsze, bardziej uporządkowane tempo. 

Jednak sesja nie obyła się bez przygód. Piastri wypadł z toru i wjechał w żwir, uszkadzając podłogę swojego McLarena – która, według przekazów z padoku, została tymczasowo... zaklejona taśmą. Tymczasem Isack Hadjar, podobnie jak Alonso dzień wcześniej, obrócił się w ostatnim zakręcie. W jego przypadku jednak to nie zimne opony, a zbyt agresywne podejście do wyjazdu na krawężniku zakończyło się obrotem. 

Verstappen również zaliczył piruet – w tym samym miejscu, tuż pod koniec sesji, podobnie jak Charles Leclerc. Żwir i wysokie krawężniki stały się naturalnym ograniczeniem dla kierowców, którzy zbyt optymistycznie pokonywali ostatni sektor. Na szczęście nikt nie doznał poważnych uszkodzeń. 

Zgodnie z przewidywaniami, ograniczenia toru znów odegrały dużą rolę. W tym roku zakręt nr 7 został zabezpieczony nowym żwirowym poboczem, które skutecznie zniechęcało do szerszych wyjazdów. Jednak pozostałe partie toru nadal były wyzwaniem – żwir i asfaltowa granica wciąż skutecznie eliminowały tych, którzy jechali za szeroko. 

Na koniec sesji na czele tabeli znalazł się Norris, z przewagą niemal siedmiu dziesiątych sekundy nad Piastrim. Verstappen, mimo obrotów i jazdy na różnych mieszankach, uplasował się na trzeciej pozycji, blisko czołówki. Czwarty był Leclerc, piąty – Hamilton.  

Kwalifikacje do Grand Prix Austrii odbędą się o 16:00 czasu lokalnego. 

 

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl