Ferrari o krok od poważnego wypadku w 6h São Paulo

James Calado i kierownik zespołu ds. wyścigów wytrzymałościowych Ferrari Giuliano Salvi przyznali zgodnie, że niewiele brakowało, aby zaprzepaścić szansę i nie stanąć po raz pierwszy modelem 499P na podium brazylijskiej odsłony wyścigów WEC. Brytyjczyk na dwie godziny przed metą uderzył w barierę i uszkodził swój samochód.
Ferrari #51 realnie rywalizowało o zwycięstwo w 6h São Paulo. Na dwie godziny przed metą podczas pit stopu za stery czerwonego samochodu zasiadł Calado, który tuż po wyjeździe z alei serwisowej stracił panowanie nad autem i uderzył w bariery. W wyniku kontaktu kierowca Ferrari zerwał jedną z naklejek sponsora, która przyczepiła się do modelu 499P: „Oczywiście było trochę chłodniej, miałem punkt odniesienia z treningów [w tym miejscu], ale to nie był ten właściwy punkt odniesienia”
– wyjaśnił Calado. „Miałem szczęście, że nie uszkodziłem samochodu. Oczywiście mieliśmy przyklejony do samochodu kawałek bariery i czułem [większy] opór powietrza, ale nie miało to na nas większego wpływu”
.
A sticky problem for the #51 😳
— FIA World Endurance Championship (@FIAWEC) July 12, 2026
After hitting the barrier on pit exit, James Calado’s @FerrariHypercar was left dragging part of the pit banner.#WEC #6HSaoPaulo #Ferrari pic.twitter.com/J0DTgFb0h6
„To było trudne, w samochodzie działo się wiele, trzeba było utrzymać odpowiednią temperaturę i tak dalej. Ukończenie wyścigu zaledwie dwie sekundy za liderem to świetny wynik dla zespołu, jestem bardzo zadowolony”
.
Więcej stresu po tym incydencie miał kierownik zespołu ds. wyścigów wytrzymałościowych Ferrari Giuliano Salvi, który stwierdził, że sporo go to kosztowało: „Straciłem przez to kilka lat swojego życia”
– powiedział. „Na torze zrobiło się niezwykle zimno, a w takiej sytuacji, gdy nie było żadnych koców, którymi można by się ogrzać, było to niezwykle trudne”
.
„Byliśmy o krok od poważnego wypadku. Ostatecznie straciliśmy kilka sekund – z perspektywy czasu, bez utraty tych cennych sekund, co by się mogło stać, Bóg jeden wie. Uderzenie było bardzo łagodne, bardzo delikatne. Sprawdziliśmy wszystkie dane i nic nie zostało poważnie uszkodzone, więc po prostu zjechaliśmy na następny pit stop, żeby wszystko sprawdzić i wszystko było w porządku”
.
Ferrari historycznie nigdy nie miało dobrego tempa na torze Interlagos i nigdy też nie stawało na podium w São Paulo w klasie Hypercar. Salvi wyjaśnił, że zespół poświęcił szczególną uwagę na poprawę samochodu środkowym sektorze, aby zapewnić lepszy balans: „W dwóch poprzednich edycjach mieliśmy problemy, a teraz sytuacja zmienia się po Le Mans, gdzie zazwyczaj wkładamy najwięcej wysiłku, więc w przeszłości prawdopodobnie nie skupialiśmy się wystarczająco [na Brazylii]”
.
„Ponieważ przez dwa lata był to koszmar, staraliśmy się wszystko przeanalizować i przyjechaliśmy tutaj bardzo dobrze przygotowani. Właśnie przeanalizowaliśmy procedury i ustawienia, których używaliśmy i już po pierwszym tygodniu zauważyliśmy, że kierowcy byli zdecydowanie bardziej zadowoleni niż wcześniej”
.
„Teraz możemy spojrzeć na drugą część sezonu z bojowym nastawieniem, aby sprawdzić, czy uda nam się odzyskać więcej punktów do Toyoty i BMW i powrócić na pozycję lidera, do czego zawsze dążymy”
.










