Bourdais o 24h Le Mans: Ten wyścig ma swoje sposoby, żeby upokorzyć każdego

BOURDAIS Sébastien (fra), Cadillac Hertz Team Jota, Cadillac V-Series.R #38, Hypercar, actio during the Prologue of the 2025 FIA World Endurance Championship, from February 21 to 22, 2025 on the Losail International Circuit in Lusail, Qatar - Photo Julien Delfosse / DPPI
© WEC/DPPI

Sébastien Bourdais był załamany po 94. edycji 24h Le Mans, twierdząc, że prawdopodobnie niedane jest mu w życiu odnieść końcowy sukces na torze de la Sarthe. Urodzony w Le Mans kierowca Cadillaca #38 jeszcze w połowie rywalizacji liczył się w walce o końcowy sukces, jednak awaria samochodu wyeliminowała jeden z dwóch samochodów Heart Team Jota.

Sébastien Bourdais, który urodził się w Le Mans, od wielu lat z upragnieniem stara się zwyciężyć w swoim domowym wyścigu. Francuz trzykrotnie zajmował drugie miejsce w klasyfikacje generalnej wyścigu za kierownicą Peugeota 908 i raz zwyciężył w klasie LMGT Pro w 2016 roku za kierownicą Forda GT. Nigdy jednak niedane było obecnemu kierowcy Cadillaca sięgnąć po wygraną w najwyższej klasie.

Sytuacja mogła się zmienić podczas 94. edycji 24h Le Mans, kiedy to Francuz jeszcze w połowie wyścigu wraz z kolegami w aucie #38 mieli realną perspektywę na odniesienie pierwszej wygranej dla Cadillaca i rzez jasna Bourdais.

Niestety sytuacja zaczęła się komplikować podczas nocnego etapu wyścigu. Cadillac #38, który przez wiele godzin należał do ścisłej czołówki i był jednym z głównych faworytów do zwycięstwa, zaczął zmagać się z awarią wspomagania kierownicy. Samochód kilkukrotnie wracał do alei serwisowej na nieplanowane naprawy, ale problemów nie udało się usunąć. Tuż przed końcem 16. godziny zespół podjął decyzję o wycofaniu auta z rywalizacji.

Był to cios dla czterokrotnego zwycięzcy Champ Car World Series, który bez wątpienia jest jednym z największych pechowców w historii legendarnego wyścigu i po raz ósmy w karierze nie został sklasyfikowany w sobotnio-niedzielnej rywalizacji: „Prawdopodobnie już w 2020 roku dawno straciłem nadzieję na kolejną taką szansę, ale w tym roku nadarzyła się okazja” – ubolewał. „Ten wyścig ma swoje sposoby, żeby upokorzyć wszystko i wszystkich, a przez jakąś część za dwa dolary wszystko skończyło się miażdżąco. Nie będę tego bagatelizował. To potężny cios”.

Ostatecznie Francuz, Jack Aitken i Earl Bamber pokonali zaledwie 218 okrążeń, zanim samochód #38 na dobre wycofał się z wyścigu: „Mam 47 lat. Nie będę miał wielu takich okazji, ale, takie są wyścigi. Michael Andretti był…ile? 20 razy na Indianapolis 500? I nigdy go nie zdobył. Niektóre wyścigi po prostu odwracają się od niektórych zawodników, a do innych się uśmiechają, tak to już jest. W karierze wyścigowej wygrywa się znacznie mniej, niż przegrywa. I to nie czyni cię lepszym ani gorszym kierowcą, to po prostu część podróży. Czasami jest to jednak niewiarygodnie okrutne”.

Dariusz Szymczak avatar
Dariusz SzymczakNa torze jak na macie — każdy start wymaga treningu 🏎️🥋. Sensei o kulisach F1.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl