Delétraz: Le Mans wybrało innego zwycięzcę

Louis Delétraz prowadzący Cadillaca #12 podczas 24h Le Mans przyznał, że zwycięstwo Toyoty było spowodowane lepszą formą japońskiego zespołu w końcowej fazie wyścigu. Szwajcarski kierowca dodał, że czwarta pozycja, jaką jego ekipa zajęła na mecie jeszcze rozczarowująca po tak wielkim wysiłku, którą Cadillac włożył w osiągnięcie zwycięstwa.
Cadillac podczas 94. edycji 24h Le Mans prowadził przez 128 okrążeń z 381 przejechanych, co stanowiło najwięcej kółek na pierwszym miejscu ze wszystkich samochodów w klasie hipersamochodów.
Po świetnych treningach, kwalifikacjach i sesji hyperpole amerykański producent był wymieniany w ścisłym gronie faworytów do zwycięstwa i przez sporą część wyścigu wszystko na to wskazywało. W decydującej fazie na trzy godziny przed metą na prowadzenie wyszła jednak Toyota, która nie oddała prowadzenia do mety, natomiast Cadillac nie dość, że nie wygrał, to nie stanął nawet na podium żadnym ze swoich samochodów.
Louis Delétraz, dla którego to był pierwszy występ w 24-godzinnym wyścigu, w barwach Cadillaca powiedział, że samochody V-Series.R nie były w stanie wytrzymać tempa, które sami narzucili podczas nocnej jazdy, ponieważ w ciągu dnia temperatura otoczenia wzrosła, co faworyzowało Toyotę: „Byliśmy tak mocni przez cały wyścig, że prowadziliśmy przez większość czasu aż do późnego poranka”
– powiedział. „Nie mogę zaprzeczyć, że obraz [zwycięstwa] zaczął pojawiać się w mojej głowie, nawet jeśli starałem się go ignorować. Czwarte miejsce po tym wyścigu jest z pewnością rozczarowujące”
.
„Toyoty były mocne przez cały wyścig, ale w nocy zbudowaliśmy wystarczająco dużą przewagę, żeby móc nad nimi zapanować. Rano mieliśmy drobną awarię systemu, dlatego mieliśmy drive-through. Takie rzeczy się zdarzają, ale straciliśmy na tym trochę czasu”
.
„Ciągle naciskaliśmy, nie poddaliśmy się, ale pod koniec Toyoty miały nad nami trochę większą przewagę i nie udało nam się ich dogonić po ostatnim samochodzie bezpieczeństwa. Myślę, że w nocy radziliśmy sobie lepiej niż w upale. Widzieliśmy to już na starcie. Samochód nr 38 był faktycznie lepszy od nas w upale, ale świetnie się bawiłem”
.
„Cały czas walczyliśmy z Toyotami i BMW na czele, a prowadzenie przez znaczną część wyścigu było niesamowite. Oczywiście wszyscy są dumni z czwartego miejsca, ale w głowach każdego z nas było coś więcej. Wszyscy chcieliśmy tego trofeum. Wielkie trofeum było w zasięgu wzroku przez jakiś czas, ale ostatecznie tak się nie stało, choć zawsze ma się nadzieję. W Le Mans liczy się szczęście, ale też to, że po prostu byli od nas lepsi”
.
Szwajcar dodał również, że pojawianie się samochodu bezpieczeństwa i Full Course Yellow miało wpływ na ostateczny wynik, choć wie, że jest to część rywalizacji: „Mieliśmy pecha z czasem pojawiania się FCY, bo musieliśmy wykonać awaryjne hamowanie trzy razy. Podczas ostatniego straciliśmy dużo czasu, bo tor zmienił kolor na zielony, kiedy jeszcze byliśmy w boksach”
.
„Gdybyśmy nie zmienili opon, zajęłoby nam to 10–12 sekund mniej i być może wrócilibyśmy na właściwe tory przed końcem FCY. W tym momencie straciliśmy kontakt z liderami. Patrząc na tempo Toyoty na końcu, z czasami 3:25, 3:26, nie mieliśmy aż tak dobrych wyników. Gdybyśmy byli na czele, mogłoby być inaczej, bo trudno jest wyprzedzać [na tym torze]”
.
„To była cała nasza strategia. Mieliśmy pozycję na torze, zarządzaliśmy nią, a potem Le Mans miało dla nas coś innego w zanadrzu”
.











