BMW rozczarowane brakiem triumfu w 24h Le Mans

Zespół BMW Team WRT czuł się rozczarowany straconą szansą, jaką mógł mieć podczas 94. edycji 24h Le Mans. Załoga #20 na sześć godzin przed zakończeniem rywalizacji prowadziła w klasyfikacji generalnej, jednak po wyjeździe samochodu bezpieczeństwa ich duża przewaga stopniała i w konsekwencji Toyota #8 wykorzystała okazję do odrobienia strat.
BMW objęło prowadzenie przed ostatnimi 6 godzinami 24h Le Mans. Kluczowe znaczenie miały kara dla prowadzącego wcześniej Cadillaca #12 oraz długi postój Toyoty #8 związany z naprawą hamulców. Następnie doszło do poważnego wypadku Ayhancana Güvena, który z impetem uderzył w bandę na wyjściu z pierwszej szykany po awarii układu kierowniczego w Porsche #91.
Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, który zniwelował 30-sekundową przewagę Roberta Frijnsa nad samochodem #12 Hertz Team JOTA Cadillac Normana Nato oraz 45-sekundową przewagę nad zajmującym wówczas trzecie miejsce Kamui Kobayashim.
Po restarcie do przetasowań doszło podczas kolejnej serii pit stopów. Frijns zjechał do boksów jako pierwszy, a okrążenie później zatrzymał się Hirakawa. Krótszy postój Toyoty pozwolił Japończykowi wyjechać przed Holendrem, który wkrótce spadł także za Kobayashiego.
Ostatecznie to Toyota #7 zwyciężyła w wyścigu a BMW #20 minęło linię mety na drugiej pozycji, co jest pierwszym takim sukcesem w 24h Le Mans bawarskiej marki od czasu zwycięstwa w 1999 roku. Miejsce na podium jednak nie usatysfakcjonowało kierowców niemieckiego producenta: „Tak, to bolesne”
– odpowiedział Frijns na pytanie dotyczące okresu wyjazdu samochodu bezpieczeństwa. „W tamtym momencie byliśmy trochę poza zasięgiem, ale potem wrócili do gry i wiedzieliśmy, że Toyota jest bardzo mocna. Pokazali dobre tempo, zwłaszcza na początku wyścigu, kiedy podcinali rywali. To było dla nas wielkie rozczarowanie”
.
Rozczarowany był także Sheldon van der Linde, który wierzył, że 94. edycja 24h Le Mans może paść łupem BMW: „Wszystko poszło źle, gdy pojawił się samochód bezpieczeństwa. W tym momencie prowadziliśmy, mieliśmy dobrą pozycję na torze, ale w pewnym momencie straciliśmy prowadzenie, bo musieliśmy się najbardziej naładować [w boksach]”
.
„W Le Mans wyprzedzanie jest niezwykle trudne. Zwłaszcza gdy Toyota ma takie tempo, trzeba podejmować duże ryzyko w korku na torze, a my musieliśmy też dbać o samochód, bo jeśli źle pokonujemy szykany, uszkadzamy samochód, uszkadzamy podłogę i istnieje ryzyko, że w ogóle nie ukończymy wyścigu”
.
Szef zespołu WRT Vincent Vosse dodał: „Nie ma czego żałować. To był bardzo mocny wyścig, bezbłędny ze strony kierowców, zespołu i samochodu. Wszystko, co mieliśmy, wyłożyliśmy na stół. Jeden [producent], który podczas treningów nie był pewien, czy stawiamy wszystko na jedną kartę, teraz już to wie. Po prostu, jak zawsze mówiłem, trzeba być we właściwym miejscu o właściwym czasie”
.
„Podczas dwóch samochodów bezpieczeństwa mieliśmy sporo pecha, ale nie mogliśmy sobie wymarzyć lepszego wyścigu”
.
















