BMW przejmuje prowadzenie na 6 godzin przed końcem. Kara dla Cadillaca zmienia układ sił

BMW objęło prowadzenie przed ostatnimi 6 godzinami 24h Le Mans. Kluczowe znaczenie miały kara dla prowadzącego wcześniej Cadillaca #12 oraz długi postój Toyoty #8 związany z naprawą hamulców. Na sześć godzin przed metą o zwycięstwo walczą przede wszystkim BMW, Cadillac i Toyota, podczas gdy Ferrari pozostaje wyraźnie w tyle.
Godziny od 13. do 18. upłynęły pod znakiem licznych zmian w czołówce oraz problemów, które stopniowo eliminowały kolejnych kandydatów do zwycięstwa. W początkowej fazie tego okresu bardzo mocną pozycję zbudował zespół JOTA. Oba fabryczne Cadillaki wysunęły się na czoło stawki podczas 14. godziny wyścigu, wykorzystując cykl pit stopów rywali.
Sytuacja amerykańskiego producenta wyglądała bardzo obiecująco, jednak wkrótce pojawiły się pierwsze kłopoty. Cadillac #38, który przez wiele godzin należał do ścisłej czołówki i był jednym z głównych faworytów do zwycięstwa, zaczął zmagać się z awarią wspomagania kierownicy. Samochód kilkukrotnie wracał do alei serwisowej na nieplanowane naprawy, ale problemów nie udało się usunąć. Tuż przed końcem 16. godziny zespół podjął decyzję o wycofaniu auta z rywalizacji.
Po odpadnięciu załogi #38 odpowiedzialność za walkę o zwycięstwo spoczęła na drugim Cadillacu JOTA, oznaczonym numerem 12. Samochód prowadzony przez Willa Stevensa, Normana Nato i Louisa Delétraza utrzymywał prowadzenie i stopniowo budował przewagę nad rywalami. W 17. godzinie sytuacja uległa jednak zmianie. Delétraz został ukarany przejazdem przez aleję serwisową za przekroczenie prędkości w strefie Slow Zone, co kosztowało ekipę utratę cennych sekund i znacząco wpłynęło na przebieg walki o zwycięstwo.
Na problemach Cadillaca próbowała skorzystać Toyota #8. Japoński producent również nie uniknął jednak kłopotów. Wcześniej załoga otrzymała identyczną karę za naruszenie procedur obowiązujących w strefie Slow Zone, przez co straciła część przewagi wypracowanej podczas nocnej części wyścigu.
Mimo to Toyota #8 pozostawała w ścisłej czołówce i regularnie wymieniała pozycje z BMW #20 oraz Cadillakiem #12. Decydujący moment nastąpił jednak pod koniec 18. godziny. Podczas rutynowego postoju mechanicy musieli przeprowadzić naprawę lewego przedniego hamulca. Wizyta, która miała być standardowym tankowaniem, wydłużyła się o ponad minutę i kosztowała załogę wiele pozycji.
Problemy Toyoty otworzyły drogę BMW #20. Załoga Team WRT przez całą noc utrzymywała się w ścisłej czołówce, unikając większych błędów i problemów technicznych. Sheldon van der Linde wykorzystał wydarzenia u rywali i przed rozpoczęciem ostatniej ćwiartki wyścigu wysunął się na prowadzenie.
Drugie miejsce zajmował Cadillac #12, który mimo kary pozostawał jednym z głównych kandydatów do zwycięstwa. W walce liczyły się także obie Toyoty. Samochód #7 awansował przed siostrzaną konstrukcję dzięki problemom załogi #8 i utrzymywał kontakt z liderami.
Znacznie trudniejsza była sytuacja Ferrari. Najwyżej sklasyfikowana załoga #51 traciła już blisko jedno okrążenie do czołówki. W pierwszej dziesiątce pozostawały również oba Alpine, Ferrari #83, Cadillac #101 oraz Aston Martin #007.
Nie brakowało również dalszych problemów w innych zespołach. BMW #15, które rozpoczynało wyścig z pole position, po wcześniejszych stratach spowodowanych uszkodzeniem koła zmagało się z kolejną awarią, tym razem elektryczną. Samochód spędził długi czas w garażu i definitywnie wypadł z walki o czołowe pozycje.
Z rywalizacją pożegnał się także Genesis #17. Debiutujący producent przez znaczną część wyścigu prezentował konkurencyjne tempo, jednak uszkodzenie prawego przedniego zawieszenia po uderzeniu w krawężnik zakończyło udział samochodu w zawodach.
W klasie LMP2 nadal sytuację kontrolował Duqueine Team #30. Doriane Pin i jej partnerzy utrzymywali bezpieczną przewagę nad załogami Inter Europol Competition, mimo drobnych problemów i wyjazdu poza tor w Indianapolis.
W LMGT3 przewagę konsekwentnie budowała Corvette TF Sport #33. Amerykańska konstrukcja wypracowała ponad półtoraminutową przewagę nad najbliższymi rywalami, którymi pozostawali Lexus #78 oraz Aston Martin #27.
Tuż po zakończeniu 18. godziny doszło do kolejnego ważnego incydentu. Porsche Manthey #91 z klasy LMGT3 rozbiło się na torze, co wymusiło neutralizację i wyjazd samochodu bezpieczeństwa. Oznaczało to ponowne zbliżenie czołówki przed decydującymi sześcioma godzinami walki o zwycięstwo w 94. edycji 24 godzin Le Mans.




