Ferrari pełne obaw przed 94. edycją 24h Le Mans

Zespół Ferrari AF Corse przystępuje do 94. edycji 24h Le Mans, jako ekipa, która zdominowała ostatnie lata w długodystansowym klasyku. Model 499P wygrywał na torze de la Sarthe podczas trzech ostatnich edycji, a ubiegłoroczny wyścig padł łupem prywatnej ekipy AF Corse. Teraz do Le Mans Ferrari przyjeżdża z kolejnymi nadziejami, jednak ze świadomością, że powtórzenie ostatnich wyników może być ciężkie do powtórzenia.
Podczas trzech ostatnich edycji 24h Le Mans Ferrari 499P dominowało w wyścigu, dowożąc za każdym razem zwycięstwo. Co ciekawe, każdy z trzech samochodów naznaczony czarnym wierzgającym koniem mógł poszczycić się wygraniem najbardziej prestiżowego wyścigu świata, włącznie z niefabrycznym samochodem oznaczonym numerem 83, na czele z Robertem Kubicą.
W poprzednich trzech sezonach Ferrari już od początku sezonu prezentowało dobrą formę w wyścigach WEC, stając na podium, lub też wygrywając krótsze wyścigi. Tegoroczna rywalizacja, która rozpoczęła się na Imoli, pokazuje jednak, że włoskie samochody nie dominują tak, jak w poprzednich latach.
Choć w każdym z dotychczas rozegranych wyścigów we Włoszech i Belgii samochody Ferrari znajdowały się na podium, to jednak nie były w stanie włączyć się do rywalizacji o wygraną w wyścigu.
Podczas niedzielnych testów kierowcy modelu 499P również nie tryskali przesadnym optymizmem, tonując nastroje przed kolejną edycją 24h Le Mans: „Zarówno w Imoli, jak i w Spa mieliśmy bardzo wyrównaną stawkę, a zawodnicy byli w świetnej formie na początku tych mistrzostw”
– powiedział Antonio Fuoco. „Teraz czas na Le Mans, najważniejszy wyścig roku, w którym kluczowe będzie maksymalne wykorzystanie dostępnego pakietu, a jednocześnie zdobycie jak największej liczby punktów. Jak zawsze, koncentrujemy się na sobie, podchodzimy do wyścigu z determinacją, wiedząc, że Le Mans to szczególne wyzwanie, w którym kluczowe jest, aby nie popełnić żadnego błędu. To będzie bardzo trudny wyścig, ale damy z siebie wszystko do końca, a potem zobaczymy, jaki będzie wynik”
.
Włochowi wtórował Miguel Molina, który dzieli z nim fotel w aucie #50: „Podczas testów zrealizowaliśmy program, który sobie wyznaczyliśmy. Sześć godzin testów z pewnością się przydało. Myślę, że wyścig będzie trudny, spodziewam się jeszcze bardziej złożonego wyścigu niż w poprzednich latach. Wyjedziemy na tor zdeterminowani, aby wypaść jak najlepiej, opierając się na doświadczeniu zdobytym w poprzednich edycjach, w których ścigaliśmy się w 499P”
.
W podobnym tonie swoją opinię wypowiedział Nicklas Nielsen, trzeci z kierowców „pięćdziesiątki”: „Spodziewam się bardzo trudnego 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Nasze podejście będzie takie samo jak co roku: podchodzimy do tego wyścigu z zamiarem pełnego wykorzystania naszego potencjału, licząc na to, że w niedzielny poranek dotrzemy na pozycję pozwalającą nam walczyć o dobry wynik”
.
Z obozu samochodu #51 również czuć niepewność, choć w przypadku zwycięzców z sezonu 2023 płynie nieco więcej optymizmu: „Przyjeżdżamy do Le Mans po dwóch wyścigach z mieszanymi wynikami; w Imoli mieliśmy doskonały wyścig, zdobywając pole position i zajmując drugie miejsce w 6-godzinnym wyścigu, natomiast w Spa niestety odpadliśmy z rywalizacji po zderzeniu w ten trudny weekend dla naszych samochodów” -
powiedział Alessandro Pier Guidi. „Teraz czas na 24-godzinny wyścig, najpiękniejszy i najbardziej pożądany. W przeszłości 499P pokazał, że bardzo dobrze adaptuje się do tego toru, gdzie odnieśliśmy trzy historyczne zwycięstwa z rzędu. Myślę, że w tym roku powtórzenie tego wyniku będzie niezwykle trudne”
.
James Calado, jeden z najbardziej doświadczonych kierowców w stawce zwrócił uwagę, że w podczas niedzielnych testów odczuwał pewne problemy z samochodem, które do startu rywalizacji trzeba rozwiązać, aby włączyć się w walkę o zwycięstwo: „W niedzielę, w dniu testów, rozpoczęliśmy pracę nad ustawieniami 499P, realizując zaplanowane prace. Samochód spisywał się dobrze na technicznych odcinkach i w zakrętach, tak jak w poprzednich latach, natomiast na długich prostych mieliśmy większe problemy z prędkością. Jak zawsze podczas testów, każdy zespół realizuje swój własny program, aby lepiej zrozumieć potencjał pozostałych, będziemy musieli poczekać na pierwsze sesje treningowe i kwalifikacje”
.
Antonio Giovinazzi również jest przekonany, że tegoroczna walka i dołożenie czwartego z rzędu zwycięstwa będzie ogromnym wyzwaniem: „Przyjeżdżamy do Le Mans po trzech kolejnych zwycięstwach i z samochodem, który jak dotąd zawsze okazywał się bardzo konkurencyjny na tym torze. Powtórzenie tego w tym roku będzie niezwykle trudne”
.
„Jednak 24-godzinny wyścig jest tak długi i złożony, że wiąże się z wieloma zmiennymi, zarówno dla nas, jak i dla naszych rywali, dlatego należy do niego podchodzić z determinacją, utrzymując wysoki poziom koncentracji i starając się być konsekwentnym, unikając błędów i złych decyzji. Celem jest dotarcie do mety w jak najlepszej kondycji i danie z siebie wszystkiego, aby osiągnąć jak najlepszy wynik”
.























