Ferrari pełne obaw przed 94. edycją 24h Le Mans

50 FUOCO Antonio (ita), NIELSEN Nicklas (dnk), MOLINA Miguel (spa), Ferrari AF Corse, Ferrari 499P #50, Hypercar, action during the Test Day of the 24 Hours of Le Mans 2026, 3rd round of the 2026 FIA World Endurance Championship, on June 7, 2026 on the Circuit des 24 Heures du Mans in Le Mans, France - Photo Fabrizio Boldoni / DPPI
© WEC/DPPI

Zespół Ferrari AF Corse przystępuje do 94. edycji 24h Le Mans, jako ekipa, która zdominowała ostatnie lata w długodystansowym klasyku. Model 499P wygrywał na torze de la Sarthe podczas trzech ostatnich edycji, a ubiegłoroczny wyścig padł łupem prywatnej ekipy AF Corse. Teraz do Le Mans Ferrari przyjeżdża z kolejnymi nadziejami, jednak ze świadomością, że powtórzenie ostatnich wyników może być ciężkie do powtórzenia.

Podczas trzech ostatnich edycji 24h Le Mans Ferrari 499P dominowało w wyścigu, dowożąc za każdym razem zwycięstwo. Co ciekawe, każdy z trzech samochodów naznaczony czarnym wierzgającym koniem mógł poszczycić się wygraniem najbardziej prestiżowego wyścigu świata, włącznie z niefabrycznym samochodem oznaczonym numerem 83, na czele z Robertem Kubicą.

W poprzednich trzech sezonach Ferrari już od początku sezonu prezentowało dobrą formę w wyścigach WEC, stając na podium, lub też wygrywając krótsze wyścigi. Tegoroczna rywalizacja, która rozpoczęła się na Imoli, pokazuje jednak, że włoskie samochody nie dominują tak, jak w poprzednich latach.

Choć w każdym z dotychczas rozegranych wyścigów we Włoszech i Belgii samochody Ferrari znajdowały się na podium, to jednak nie były w stanie włączyć się do rywalizacji o wygraną w wyścigu.

Podczas niedzielnych testów kierowcy modelu 499P również nie tryskali przesadnym optymizmem, tonując nastroje przed kolejną edycją 24h Le Mans: „Zarówno w Imoli, jak i w Spa mieliśmy bardzo wyrównaną stawkę, a zawodnicy byli w świetnej formie na początku tych mistrzostw” – powiedział Antonio Fuoco. „Teraz czas na Le Mans, najważniejszy wyścig roku, w którym kluczowe będzie maksymalne wykorzystanie dostępnego pakietu, a jednocześnie zdobycie jak największej liczby punktów. Jak zawsze, koncentrujemy się na sobie, podchodzimy do wyścigu z determinacją, wiedząc, że Le Mans to szczególne wyzwanie, w którym kluczowe jest, aby nie popełnić żadnego błędu. To będzie bardzo trudny wyścig, ale damy z siebie wszystko do końca, a potem zobaczymy, jaki będzie wynik”.

Włochowi wtórował Miguel Molina, który dzieli z nim fotel w aucie #50: „Podczas testów zrealizowaliśmy program, który sobie wyznaczyliśmy. Sześć godzin testów z pewnością się przydało. Myślę, że wyścig będzie trudny, spodziewam się jeszcze bardziej złożonego wyścigu niż w poprzednich latach. Wyjedziemy na tor zdeterminowani, aby wypaść jak najlepiej, opierając się na doświadczeniu zdobytym w poprzednich edycjach, w których ścigaliśmy się w 499P”.

W podobnym tonie swoją opinię wypowiedział Nicklas Nielsen, trzeci z kierowców „pięćdziesiątki”: „Spodziewam się bardzo trudnego 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Nasze podejście będzie takie samo jak co roku: podchodzimy do tego wyścigu z zamiarem pełnego wykorzystania naszego potencjału, licząc na to, że w niedzielny poranek dotrzemy na pozycję pozwalającą nam walczyć o dobry wynik”.

Z obozu samochodu #51 również czuć niepewność, choć w przypadku zwycięzców z sezonu 2023 płynie nieco więcej optymizmu: „Przyjeżdżamy do Le Mans po dwóch wyścigach z mieszanymi wynikami; w Imoli mieliśmy doskonały wyścig, zdobywając pole position i zajmując drugie miejsce w 6-godzinnym wyścigu, natomiast w Spa niestety odpadliśmy z rywalizacji po zderzeniu w ten trudny weekend dla naszych samochodów” - powiedział Alessandro Pier Guidi. „Teraz czas na 24-godzinny wyścig, najpiękniejszy i najbardziej pożądany. W przeszłości 499P pokazał, że bardzo dobrze adaptuje się do tego toru, gdzie odnieśliśmy trzy historyczne zwycięstwa z rzędu. Myślę, że w tym roku powtórzenie tego wyniku będzie niezwykle trudne”.

James Calado, jeden z najbardziej doświadczonych kierowców w stawce zwrócił uwagę, że w podczas niedzielnych testów odczuwał pewne problemy z samochodem, które do startu rywalizacji trzeba rozwiązać, aby włączyć się w walkę o zwycięstwo: „W niedzielę, w dniu testów, rozpoczęliśmy pracę nad ustawieniami 499P, realizując zaplanowane prace. Samochód spisywał się dobrze na technicznych odcinkach i w zakrętach, tak jak w poprzednich latach, natomiast na długich prostych mieliśmy większe problemy z prędkością. Jak zawsze podczas testów, każdy zespół realizuje swój własny program, aby lepiej zrozumieć potencjał pozostałych, będziemy musieli poczekać na pierwsze sesje treningowe i kwalifikacje”.

Antonio Giovinazzi również jest przekonany, że tegoroczna walka i dołożenie czwartego z rzędu zwycięstwa będzie ogromnym wyzwaniem: „Przyjeżdżamy do Le Mans po trzech kolejnych zwycięstwach i z samochodem, który jak dotąd zawsze okazywał się bardzo konkurencyjny na tym torze. Powtórzenie tego w tym roku będzie niezwykle trudne”.

„Jednak 24-godzinny wyścig jest tak długi i złożony, że wiąże się z wieloma zmiennymi, zarówno dla nas, jak i dla naszych rywali, dlatego należy do niego podchodzić z determinacją, utrzymując wysoki poziom koncentracji i starając się być konsekwentnym, unikając błędów i złych decyzji. Celem jest dotarcie do mety w jak najlepszej kondycji i danie z siebie wszystkiego, aby osiągnąć jak najlepszy wynik”.

Źródło: Z wykorzystaniem informacji prasowej Ferrari

Dariusz Szymczak avatar
Dariusz SzymczakNa torze jak na macie — każdy start wymaga treningu 🏎️🥋. Sensei o kulisach F1.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl