Podwójne zwycięstwo BMW na Spa-Francorchamps

BMW odniosło pierwsze zwycięstwo w Długodystansowych Mistrzostwach Świata. Fabryczny zespół WRT zajął dwa pierwsze miejsca w drugiej rundzie sezonu 2026 na torze Circuit de Spa-Francorchamps.
Z pole position wystartował Loïc Duval w Peugeocie #94. Francuz utrzymał prowadzenie na starcie, lecz już na prostej Kemmel wyprzedził go Will Stevens w Cadillacu #12. Bardzo dobry początek wyścigu zaliczył Kevin Magnussen w BMW #15, który zyskał cztery pozycje. Do przodu przesunęli się także Miguel Molina oraz Phil Hanson w Ferrari #83, awansując do czołowej dziesiątki.
Magnussen nie zwalniał tempa i po kilkunastu minutach wyprzedził Earla Bambera w walce o piąte miejsce. Chwilę później na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa po incydencie w LMGT3. Eric Powell, prowadzący w swojej klasie, obrócił się i utknął w żwirze.
Po wznowieniu rywalizacji Ferdinand Habsburg w Alpine #35 wyprzedził Duvala i awansował na drugą pozycję. Austriak nie był jednak w stanie zagrozić prowadzącemu Stevensowi.
Jako pierwszy do boksów już po 23 minutach zjechał Brendon Hartley w Toyocie #8, dzięki czemu mógł kontynuować jazdę z dala od ruchu na torze. Stevens pojawił się w alei serwisowej jako pierwszy z czołowej grupy dokładnie po godzinie rywalizacji, podczas gdy jego rywale pozostali na torze przynajmniej o jedno okrążenie dłużej.
Już podczas pierwszej serii pit stopów BMW zdecydowało się na alternatywną strategię. René Rast otrzymał tylko pół baku paliwa, a czas zaoszczędzony na krótszym tankowaniu pozwolił mu objąć prowadzenie przed Hartleyem, który również przeskoczył część stawki. Na podobny ruch zdecydowało się także Ferrari, dzięki czemu Molina zyskał dwie pozycje względem Duvala i Frédérica Makowieckiego.
Gdy korzystający z odmiennej strategii Rast i Hartley ponownie zjechali do boksów, na prowadzenie wrócił Stevens. Wkrótce za jego plecami znalazł się Molina, który wykorzystał moment zablokowania Habsburga przez wolniejszy samochód i wyprzedził Alpine.
Strategia AF Corse nie przyniosła jednak oczekiwanego efektu. Problem z odkręceniem koła podczas kolejnego pit stopu kosztował załogę #50 około dwudziestu sekund. Problemy miało również drugie Ferrari – Antonio Giovinazzi został wypchnięty poza tor przez Kevina Magnussena podczas walki w Les Combes.
Od tego momentu wyścig układał się etapami, a prowadzenie po kolejnych pit stopach przechodziło pomiędzy BMW #20 a Cadillakiem #12. Sheldon van der Linde znakomicie wykorzystywał czysty tor i regularnie notował szybkie okrążenia, odrabiając czas do rywali. Po swoim kolejnym postoju kierowca z RPA wrócił na tor na siódmej pozycji, a gdy na dwie i pół godziny przed metą przekazywał samochód Robinowi Frijnsowi, BMW znajdowało się już w pierwszej piątce.
Przebieg wyścigu zmienił samochód bezpieczeństwa, który pojawił się na torze dwie godziny przed końcem po kolizji Malthe Jakobsena i Matteo Cressoniego w Les Combes. Wyjeżdżający z boksów Jakobsen uderzył w obracającego się Mercedesa Iron Lynx. Obaj kierowcy wrócili do alei serwisowej, jednak tor wymagał uprzątnięcia odłamków.
Neutralizacja umożliwiła wszystkim wykonanie pit stopów i zniwelowała różnice strategiczne. Krótszy postój BMW #20 sprawił, że Robin Frijns wznowił rywalizację jako lider, przed Sébastienem Buemim w Toyocie #8, który nie zjeżdżał wtedy na tankowanie. Za nimi jechali Charles Milesi w Alpine #35 oraz Sheldon van der Linde w BMW #15.
Buemi i van der Linde dysponowali świeższymi oponami, jednak Szwajcar nie zdołał wykorzystać przewagi do ataku na lidera. Van der Linde skutecznie wyprzedził natomiast Milesiego i awansował na trzecią lokatę. Kierowca Alpine chwilę później stracił również pozycję na rzecz Antonio Fuoco w Ferrari #50.
Kolejna neutralizacja nastąpiła godzinę później po karambolu z udziałem Alessandro Pier Guidiego, Augusto Farfusa i Ayhancana Güvena. Farfus w BMW #32 został uderzony przez Porsche #92, po czym wpadł w Ferrari #51.
Wyjazd samochodu bezpieczeństwa ponownie umożliwił całej stawce wykonanie ostatniego tankowania, ale jednocześnie wyeliminował z walki Toyotę #8, która musiała zjechać do boksów chwilę wcześniej.
Do restartu na pół godziny przed metą Frijns i Magnussen przystępowali więc jeden za drugim. Kierowcy BMW współpracowali – Frijns od razu odjechał rywalom, a Magnussen skutecznie blokował ataki za sobą.
Wyścig nie został jednak wznowiony na długo. Chwilę po restarcie Alex Riberas obrócił się podczas próby wyprzedzenia António Félixa da Costy na prostej Kemmel i uderzył w barierę, rozsypując odłamki na torze.
Ostatni restart nastąpił na 24 minuty przed końcem. Tym razem obrócił się da Costa, który również uderzył w bandę, ale zdołał wrócić do boksów bez potrzeby kolejnej neutralizacji.
Frijns ponownie błyskawicznie odjechał rywalom, a Magnussen desperacko bronił się przed dysponującymi świeższymi oponami Antonio Fuoco w Ferrari #50 oraz Kamuim Kobayashim w Toyocie #7. Fuoco kilkukrotnie próbował zaatakować Duńczyka, lecz bez powodzenia. Kobayashi z kolei w końcówce stracił pozycję na rzecz Toma Gamble’a w Aston Martinie #007.
René Rast, Sheldon van der Linde i Robin Frijns mogli świętować pierwsze zwycięstwo BMW i Team WRT w klasyfikacji generalnej WEC. Frijns i Rast objęli prowadzenie w klasyfikacji kierowców, a BMW wysunęło się na czoło tabeli producentów.
Kolejną rundą FIA WEC będzie 24-godzinny wyścig Le Mans, zaplanowany na 13-14 czerwca.




















