Porsche: Drugi zespół Formuły E nie ma związku z wycofaniem z WEC

Porsche stanie się w grudniu pierwszym producentem Formuły E, który będzie miał dwa zespoły fabryczne. Producent z Weissach stanowczo zaprzecza jednak, by decyzja wpłynęła w jakikolwiek sposób na wycofanie się z klasy hipersamochodów Długodystansowych Mistrzostw Świata FIA WEC i podkreśla, że rozszerzenie programu w serii elektrycznej odbędzie się w pełni bez zwiększania budżetu.
Szef programu Formuły E w Porsche, Florian Modlinger, jasno postawił sprawę: „Mamy jasne zadanie od zarządu, które zaakceptowaliśmy. To musi być neutralne kosztowo. To oznacza, że nie dostanę dodatkowych pieniędzy, a reszta zależy od tego, jak ustawimy projekt”
. Jak dodał, liczba samochodów na starcie się nie zmieni: „Mamy sześć Porsche 99X Electric i w przyszłości nadal będziemy mieć sześć. Przesuniemy zasoby, które obecnie wspierają zespoły klienckie, i wykorzystamy je w inny sposób”
.
Porsche już dziś ma największą obecność w stawce Formuły E – obok zespołu fabrycznego dostarcza układy napędowe ekipom Andretti oraz Cupra Kiro. Od sezonu 2026-27 cztery z sześciu samochodów będą obsługiwane bezpośrednio przez Porsche, a dwa pozostałe pozostaną w rękach Cupra Kiro. Andretti ma natomiast połączyć siły z Nissanem, który po odejściu McLarena z Formuły E został bez zespołu klienckiego.
Ogłoszenie planów dotyczących drugiego zespołu fabrycznego w Formule E nastąpiło zaledwie kilka tygodni po informacji o opuszczeniu WEC, co wywołało falę spekulacji i krytyki ze strony kibiców. Modlinger stanowczo jednak rozdziela te dwie decyzje: „Musimy oddzielić te tematy. To była decyzja projektowa firmy dotycząca przetasowania naszego zaangażowania w Formule E i sposobu jego prowadzenia – i jest ona całkowicie niezależna od innych decyzji. Bardzo ważne jest, by świat zewnętrzny zrozumiał, że robimy to na zasadach neutralnych kosztowo”
.
Według Porsche drugi zespół fabryczny ma przynieść także korzyści rozwojowe. „Cztery samochody dają nam możliwość wprowadzania talentów – nie tylko kierowców, ale też inżynierów i mechaników. W Formule E debiutanci mają szczególnie trudno w pierwszym sezonie. Drugi zespół daje nam większe pole manewru, pozwala opowiadać nowe historie i przyciągać kolejnych partnerów oraz sponsorów”
– podsumował Modlinger.






