Niespodziewane zwycięstwo ekipy JDC-Miller Motorsports na torze Laguna Seca

Niedzielny wyścig sprinterski IMSA w miejscowości Monterey przyniósł nieoczekiwane rezultaty. Po raz pierwszy od 2021 roku wygrała ekipa JDC-Miller Motorsports #5, w której skład wchodzili Laurin Heinrich oraz Tijmen van der Helm. W szczególności ten pierwszy wykazał się znakomitą jazdą pod koniec wyścigu, wyprzedzając na ostatnim okrążeniu Earla Bambera z Action Express Racing #31.
To pierwszy triumf klienckiego Porsche 963 w tych zawodach. Warto zaznaczyć, że ekipa JDC używa specyfikacji tego modelu z roku 2025.
Po szybkim dotankowaniu prototypu na 37 minut przed końcem rywalizacji kierowca Porsche #5 utrzymywał się na 3. miejscu. Po ostatnim pit stopie Toma Blomqvista z Meyer Shank Racing #60, Heinrich awansował na 2. lokatę po tym, jak problemy z dublowaniem miał Marco Wittmann z BMW Team WRT #25. Na pięć minut przed upływem czasu Niemiec dojechał do Bambera z Action Express Racing #31, który wydawało się, że miał wyścig pod kontrolą. Między dwoma prototypami doszło do kontaktu, na czym ucierpiał Cadillac #31 – jeden z elementów karoserii zaczął ocierać o lewą tylną oponę Nowozelandczyka.
Tempo Heinricha sprawiło, że zawodnik JDC-Miller Motorsports na ostatnim kółku wyprzedził Bambera. Dzięki temu triumfowi zawodnik z Niemiec stał się samodzielnym liderem mistrzostw serii IMSA, mając na koncie 1396 punktów i wyprzedzając Jacka Aitkena o 21 punktów.
Wspomniani Aitken i Bamber dojechali do mety wyścigu na 2. miejscu, zaś najniższy stopień podium przypadł Marco Wittmannowi i Philippowi Engowi z BMW Team WRT #25. Nieudane zawody zaliczyły za to oba prototypy Cadillaca z zespołu Wayne Taylor Racing. Maszyna #10 po kontakcie z Fordem Mustangiem musiała wycofać się z dalszej rywalizacji, a duet Taylor-Deletraz, który startował z pole position, dojechał do mety na 10. miejscu.
Czwarte miejsce przypadło zespołowi Meyer Shank Racing. W szczególności uwagę trzeba zwrócić na prototyp #60, który na początku rywalizacji wylądował w barierach po kontakcie z prototypem Astona Martina, a mimo to zdołał dojechać tuż za podium. Szóste i siódme miejsce zajęli zawodnicy Porsche Penske Motorsport.
Na ósmej lokacie dojechał duet Astona Martina Valkyrie, Ross Gunn i Roman De Angelis. Zawodnicy pojechali dobry wyścig i mieli przyzwoite tempo, jednak brak szczęścia sprawił, że Gunn i De Angelis wylądowali „tylko” na ósmym miejscu. Za nimi uplasowali się Sheldon van der Linde oraz Dries Vanthoor z BMW Team WRT #24, a dwa ostatnie miejsca w klasie – wspominani już zawodnicy Wayne Taylor Racing.
Pocieszeniem dla Taylora jest fakt, że jego ekipa wygrała w klasie GTD z Lamborghini Huracanem GT3 Evo2. W jego skład wchodzili Trent Hindman oraz Danny Formal, którzy dzięki świetnej strategii i dobremu tempu ostatecznie stanęli na najwyższym stopniu podium. Co ciekawe, kierowca z Kostaryki zaliczył kapitalny weekend wyścigowy, gdyż w serii towarzyszącej IMSA północnoamerykańskim cyklu Lamborghini Super Trofeo – wygrał dwa wyścigi w klasie Pro-Am, startując w barwach WTR.
Za Hindmanem i Formalem uplasowali się kierowcy Heart of Racing #27 (Tom Gamble i Dudu Barrichello) oraz Inception Racing #70 (Brendan Iribe i Frederik Schandorff). Dla zawodników Ferrari #70 to podium jest tym ważniejsze, ponieważ Iribe jest kierowcą z brązową licencją, a jego punkty wliczają się do klasyfikacji o puchar Boba Akina, gwarantującej zaproszenie na 24-godzinny wyścig w Le Mans.
W klasie GTD Pro zwyciężył duet Christopher Mies i Frederic Vervisch z zespołu Ford Racing #65. Kierowcy Mustanga, dzięki doskonałej strategii, objęli prowadzenie w wyścigu na 8 minut przed końcem rywalizacji. Było to możliwe dzięki zjazdowi do boksów na dotankowanie przez ekipy: AO Racing #77, Corvette Racing #3, Paul Miller Racing #1 oraz Vasser Sullivan Racing #14. Odmienna taktyka popłaciła, dzięki czemu Vervisch i Mies zapewnili Fordowi pierwszy triumf w tym sezonie – a zarazem pierwszy od zeszłorocznego wyścigu na torze Indianapolis. Za nimi uplasowały się duet Corvette Racing #4 oraz wspomniana ekipa AO Racing #77.
W klasyfikacji generalnej zespołów po czterech rundach prowadzi ekipa Action Express Racing z dorobkiem 1375 punktów. Tuż za nią plasują się dwa prototypy Porsche Penske Motorsport – #7 traci do lidera 52 punkty, natomiast #6 – 125 oczek. W klasie GTD Pro nieoficjalnie na prowadzeniu znajdują się Tommy Milner i Nicky Catsburg z Corvette Racing #4, choć druga w tabeli ekipa, Paul Miller Racing #1, ma do nich 51 punktów straty. Z kolei w klasie GTD liderem jest Dudu Barrichello z The Heart of Racing #27, a jego dorobek 1280 punktów zapewnia mu bezpieczną przewagę nad drugą w klasyfikacji ekipą Turner Motorsports #96.
Następne zawody odbędą się na torze ulicznym w Detroit. W nich będą brać udział ekipy GTP oraz GTD Pro. Weekend wyścigowy współdzielony z serią IndyCar odbędzie się 29-30 maja.












































