Czy Red Bull powróci na szczyt?

BAHRAIN, BAHRAIN - FEBRUARY 20: Max Verstappen of the Netherlands driving the (3) Oracle Red Bull Racing RB22 Red Bull Ford on track during day three of F1 Testing at Bahrain International Circuit on February 20, 2026 in Bahrain, Bahrain. (Photo by Mark Thompson/Getty Images) // Getty Images / Red Bull Content Pool // SI202602200416 // Usage for editorial use only //
© Getty Images / Red Bull Content Pool

Odpowiedź na pytanie zawarte w tytule felietonu zależy od kilku czynników: skuteczności nowego projektu silnikowego, stabilności organizacyjnej zespołu oraz poziomu konkurencji w nadchodzącej erze regulaminowej. No i rzecz jasna duetu kierowców, choć o jednego fani mogą być bardzo spokojni.

Red Bull od początku był projektem bezczelnym. W świecie, w którym wielkie koncerny budowały swoją legendę dekadami, nagle pojawiła się firma od napojów energetycznych i powiedziała: „Będziemy wygrywać”. I – ku zaskoczeniu wielu – zaczęła to robić.

Era dominacji 2010–2013

W latach 2010–2013 Red Bull zdominował Formułę 1. Sebastian Vettel zdobył cztery tytuły mistrza świata kierowców z rzędu, a zespół czterokrotnie triumfował w klasyfikacji konstruktorów.

Kluczową rolę odegrał dyrektor techniczny Adrian Newey, którego projekty aerodynamiczne uchodziły za najbardziej zaawansowane w stawce. Red Bull wyróżniał się nie tylko szybkością, ale także stabilnością operacyjną i skutecznym rozwojem bolidu w trakcie sezonu.

Race winner and 2013 Formula One World Champion Sebastian Vettel of Germany and Infiniti Red Bull Racing celebrates in front of the crowd on the main straight following the Indian Formula One Grand Prix at Buddh International Circuit in Noida, India on October 27th, 2013 // Getty Images / Red Bull Content Pool // SI201310270422 // Usage for editorial use only //
© Getty Images / Red Bull Content Pool

Era hybrydowa i utrata przewagi

Wraz z wprowadzeniem jednostek hybrydowych w 2014 roku dominację przejął Mercedes. Problemy z silnikami dostarczanymi przez Renault ograniczyły konkurencyjność Red Bulla, który przez kilka sezonów po prostu walczył o podia.

Przełomem okazała się zmiana dostawcy silników i współpraca z Hondą, zapoczątkowana w 2019 roku. Stopniowa poprawa osiągów umożliwiła powrót do walki o najwyższe cele.

HOCKENHEIM, GERMANY - JULY 28: Race winner Max Verstappen of Netherlands and Red Bull Racing celebrates in parc ferme during the F1 Grand Prix of Germany at Hockenheimring on July 28, 2019 in Hockenheim, Germany. (Photo by Dan Mullan/Getty Images) // Getty Images / Red Bull Content Pool // SI201907280250 // Usage for editorial use only //
© Getty Images / Red Bull Content Pool

Sezon 2021 – punkt zwrotny

Rok przed wprowadzeniem nowych regulacji technicznych na sezon 2022, Red Bull stał się bezpośrednim rywalem dla Mercedesa.

Sezon 2021 przyniósł wspaniałe pojedynki między Maxem Verstappenem a Lewisem Hamiltonem. Obaj kierowcy przystąpili do finałowego wyścigu sezonu z równą liczbą punktów. Nie brakowało kontrowersji, również w ostatniej rundzie, ale to zostawiam.

Wówczas Verstappen zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata, a Red Bull powrócił do ścisłej czołówki. Po zakończeniu sezonu optymistyczni fani Red Bulla wyobrażali sobie, że ich ekipa w ramach nowych regulacji powróci na szczyt, ci pesymistyczni rzecz jasna nie, a jak było? 

MILTON KEYNES, ENGLAND - DECEMBER 15: 2021 F1 World Drivers Champion Max Verstappen of Netherlands and Red Bull Racing looks on at Red Bull Racing Factory on December 15, 2021 in Milton Keynes, England. (Photo by Alex Pantling/Getty Images) // Getty Images / Red Bull Content Pool // SI202112160162 // Usage for editorial use only //
© Getty Images / Red Bull Content Pool

2022–2023: perfekcyjne odczytanie przepisów

Wprowadzenie nowych regulacji technicznych w 2022 roku było największą zmianą koncepcyjną w Formule 1 od blisko dekady. Efekt przypowierzchniowy i nowe podejście do generowania docisku miały wyrównać stawkę oraz miało być łatwiejsze wyprzedzanie, ale nie wyszło. W praktyce najlepiej przepisy odczytał Red Bull.

Model RB18 był konstrukcją dojrzałą i ciąglę ulepszaną. Początkowo Ferrari zdawało się zgłaszać akces do walki, ale ostatecznie im to nie wyszło. Ekipa z Milton Keynes została mistrzem konstruktorów, a Max Verstappen triumfował wśród kierowców.

W 2023 roku RB19 był tylko lepszy.

Kluczową rolę odegrał Max Verstappen. Holender minimalizował błędy, doskonale zarządzał tempem wyścigowym i na 22 rundy, raz nie stanął na podium, a wygrał aż 19 razy i rzecz jasna został mistrzem świata.

ABU DHABI, UNITED ARAB EMIRATES - NOVEMBER 26: Race winner Max Verstappen of the Netherlands and Oracle Red Bull Racing celebrates in parc ferme during the F1 Grand Prix of Abu Dhabi at Yas Marina Circuit on November 26, 2023 in Abu Dhabi, United Arab Emirates. (Photo by Clive Rose/Getty Images) // Getty Images / Red Bull Content Pool // SI202311260250 // Usage for editorial use only //
© Getty Images / Red Bull Content Pool

Sezon 2024–2025: oznaki osłabienia

Sezon 2024 przyniósł czwarty tytuł mistrzowski Verstappena, ale jednocześnie pokazał pierwsze oznaki strukturalnych problemów. Christian Horner został oskarżony o niestosowane zachowanie względem jednej z pracownic, w ekipie zaczął się tworzyć wyraźny podział: Horner-Newey kontra Marko-Verstappen, ale nie Max, a Jos, który do dziś jest chyba najbardziej ingerującym ojcem w karierę syna spośród wszystkich kierowców w stawce.

Niestety 1 maja 2024 roku ogłoszono, iż Newey odejdzie z Red Bulla, a to można rzec, zapoczątkowało falę odejść. Trzy miesiące później poinformowano, że z ekipy z Milton Keynes odejdzie dyrektor sportowy Jonathan Wheathley. W kolejnym miesiącu ogłoszono także transfer Willa Courtenaya, szefa strategii.

2025 rok pod tym względem wcale nie był lepszy, ale do tego wrócę za chwilę, na razie sezon 2024.

Red Bull nie był już zespołem wyraźnie szybszym w każdych warunkach. Konkurenci zbliżyli się pod względem tempa kwalifikacyjnego i elastyczności ustawień.

Największym wyzwaniem okazała się nierówna forma drugiego kierowcy. Sergio Pérez miał trudności z kwalifikacjami i adaptacją do charakterystyki samochodu, który preferował agresywny styl jazdy. Brak regularnych punktów ze strony Meksykanina przełożył się dopiero na trzecią pozycję w klasyfikacji konstruktorów.

MONTE-CARLO, MONACO - MAY 26: The car of Sergio Perez of Mexico and Oracle Red Bull Racing is recovered from the track after crashing during the F1 Grand Prix of Monaco at Circuit de Monaco on May 26, 2024 in Monte-Carlo, Monaco. (Photo by Clive Rose/Getty Images) *** BESTPIX *** // Getty Images / Red Bull Content Pool // SI202405260966 // Usage for editorial use only //
© Getty Images / Red Bull Content Pool

2025: utrata kontroli nad mistrzostwami

Sezon 2025 potwierdził, że dominacja z lat 2022–2023 nie była trwałą gwarancją przewagi. McLaren wykonał znaczący postęp. Samochód z Woking był konkurencyjny zarówno w kwalifikacjach, jak i w tempie wyścigowym.

Lando Norris zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata, minimalnie wyprzedzając Maxa Verstappena. Różnice punktowe w klasyfikacji kierowców były niewielkie. Red Bull nie stracił całkowicie tempa, przynajmniej w samochodzie prowadzonym przez Holendra, ale rzecz jasna było ono gorsze.

Kluczowa różnica pojawiła się jednak w drugim bolidzie. Zespół rozstał się z Sergio Pérezem i najpierw postawił na Liama Lawsona, Nowozelandczyk jednak w dwóch pierwszych Grand Prix nie zapunktował i został zdegradowany do drugiej ekipy, Racing Bulls, a awans uzyskał Yuki Tsunoda.

Rotacja nie przyniosła oczekiwanego efektu, choć Tsunodzie udało się zapunktować w swoim drugim starcie, na koniec sezonu to Lawson był od niego wyżej (wszystkie punkty zdobył w Racing Bulls).

W tym kontekście warto zaznaczyć, że mimo wyraźnych wahań formy w 2024 roku, Pérez dawał zespołowi większą stabilność punktową niż jego następcy w sezonie 2025. Meksykanin miał problemy z kwalifikacjami i nie dorównywał Verstappenowi tempem, ale potrafił regularnie dowozić punkty.

McLaren punktował dwoma samochodami niemal w każdym weekendzie, podczas gdy Red Bull zbyt często opierał cały ciężar walki na jednym kierowcy. To właśnie ta dysproporcja, a nie wyłącznie tempo bolidu, miała kluczowe znaczenie w końcowym rozrachunku sezonu.

W międzyczasie w zespole doszło do dwóch bardzo kluczowych roszad, po Grand Prix Wielkiej Brytanii zwolniono Christiana Hornera, na jego miejsce przyszedł Laurent Mekies z Racing Bulls, a wieloletni konsultant, twórca programu juniorskiego, Helmut Marko także odszedł z ekipy, tyle że po zakończonym sezonie.

Laurent Mekies seen with Oracle Red Bull Racing crew members at Silverstone Circuit in Silverstone, United Kindom on 10.07.2025. // Getty Images / Red Bull Content Pool // SI202507100312 // Usage for editorial use only //
© Getty Images / Red Bull Content Pool

Nowa era silnikowa od 2026 roku

Największym wyzwaniem może być jednak sezon 2026 i nowa formuła jednostek napędowych. Red Bull rozwija własny dział silnikowy – Red Bull Powertrains – we współpracy z Fordem.

Sukces projektu może zapewnić Red Bullowi zespołowi przewagę na starcie nowych regulacji. Niepowodzenie oznaczałoby kilkuletni okres odbudowy.

DETROIT, MICHIGAN - JANUARY 15: The Red Bull Ford Powertrains logo is projected onto the venue during the Red Bull Racing season launch at Michigan Central Station on January 15, 2026 in Detroit, Michigan. (Photo by Rudy Carezzevoli/Getty Images) // Getty Images / Red Bull Content Pool // SI202601160081 // Usage for editorial use only //
© Getty Images / Red Bull Content Pool

Konkurencja i realia współczesnej F1

Współczesna Formuła 1 funkcjonuje w realiach limitów budżetowych i coraz bardziej wyrównanej stawki. Nawet jeśli przed chwilą pisałem o dominacji Red Bulla w latach 2022–2023, to trwała ona dwa sezony, zespoły znacznie szybciej będą dorównywać swoim konkurentom.

Mimo to uważam, że Red Bull wyjdzie najlepiej na tle innych ekip, a o to dlaczego. McLaren rzecz jasna będzie wyglądał solidnie, jednak mając dwóch tak świetnych kierowców (fakt faktem, że Piastri trochę zwolnił na końcu zeszłorocznej kampanii) i tzw. papaya rules, czyli pozwolenie na ściganie się do samego końca, może odbić się czkawką, zgrzytem w zespole, który już w ubiegłym sezonie był widoczny i prawdopodobnie będzie się nasilał.

Mercedes także wygląda dobrze, jednak Andrea Kimi Antonelli, moim zdaniem przeskok z Formuły 3 do Formuły 1 był złą decyzją, Włoch miał dużo problemów w ubiegłym sezonie m.in. z rundami w Europie, jest jeszcze George Russell, który musiał wręcz walczyć o kontrakt mimo lepszych wyników od swojego młodszego zespołowego kolegi, takie coś na pewno nie pomoże, zwłaszcza jeśli media ponownie zaczną o tym głośno mówić. Ponadto Brytyjczyk przejechał już kilka sezonów w Formule 1 i w moim odczuciu nigdy nie wywołał efektu „wow”.

No i Ferrari, najbardziej utytułowany zespół w historii Formuły 1, Lewis Hamilton jest już u schyłku swojej kariery, sama organizacja zespołu zostawia trochę do życzenia, np. wiele błędów strategicznych, które popełniali w ostatnich latach. Jest jeszcze Charles Leclerc związany z ekipą już wiele lat, to bardzo dobry kierowca, cóż... oby nie przeszkadzała mu woda w kokpicie, a inżynier wyścigowy był bardziej kreatywny.

Jeżeli chodzi o Red Bulla to Isack Hadjar (czyli nowy kierowca) moim zdaniem będzie lepszy od Meksykanina, Nowozelandczyka i Japończyka, ponieważ jest to kierowca z temperamentem, który potrafi się bardzo szybko zagotować – ale właśnie taki ogień bywa paliwem mistrzów.

Wicemistrz Formuły 2 (bo takim jest Hadjar) pod pewnymi względami przypomina mi młodego Verstappena. Jeśli wytrzyma presję i dostanie bardziej „uniwersalny” samochód, Red Bull wreszcie może mieć duet kierowców z prawdziwego zdarzenia.

Red Bull nadal należy do ścisłej czołówki Formuły 1. Wiele wskazuje na to, że zespół ma odpowiednie zaplecze techniczne i organizacyjne, aby pozostać konkurencyjnym. Jednak w obecnej Formule 1 żadna dominacja nie jest dana raz na zawsze.

Najbliższe sezony będą kluczowym sprawdzianem dla projektu z Milton Keynes. Jednostka napędowa zdaje się działać bez zarzutów, kluczowych zmian na stanowiskach raczej już nie będzie, a duet kierowców wygląda solidnie. W dodatku na przełomie lat 2026–2027 ma zostać oddany nowy tunel aerodynamiczny.

Paweł RychlikFormuła 1, Formuła 2, Formuła 3, WRC, ERC, NASCAR. Czasem IndyCar, WEC i DTM.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl