Dekada Haasa w F1: 10 lat bez podium, ale z duszą. Czy Amerykanie w końcu odkorkują szampana?

Olliver Bearman podczas testów F1 w Bahrajnie 2026 w samochodzie VF-26
© Haas F1 Team/Getty Images

Inauguracja sezonu zespołu 2026 F1 w Australii będzie małym jubileuszem dla zespołu Haas F1 Team wśród elity. Amerykańska ekipa 10 lat temu debiutowała w Melbourne, jako nowy zespół i z marszu wzbudzała różne emocje. Sportowo po dekadzie startów na koncie zespołu wciąż jednak brak upragnionego podium. Czy w tym roku rewolucyjne zmiany mogą pomóc zespołowi z Kannapolis minąć metę w czołowe trójce Grand Prix?

Dekada bez szampana. Czy Haas wreszcie dorośnie do podium?

Gdy w 2016 roku w Melbourne Romain Grosjean mijał linię mety na szóstym miejscu, świat Formuły 1 przecierał oczy ze zdumienia. Nowy, amerykański zespół, zbudowany na fundamencie śmiałej współpracy z Ferrari i Dallarą, w swoim debiucie upokorzył rzeszę starych wyjadaczy. Wydawało się wówczas, że podium dla ekipy Gene’a Haasa jest perspektywą czasu – naturalnym krokiem w ewolucji ambitnego projektu. Dziesięć lat później wracamy do punktu wyjścia. Inauguracja sezonu 2026 w Australii to dla Haasa jubileuszowa, dziesiąta rocznica startów, ale w ich gablocie w Kannapolis wciąż brakuje choć jednego trofeum za przekroczenie mety w pierwszej trójce.

Albert Park, Melbourne, Australia.
Sunday 20 March 2016.
World Copyright: Glenn Dunbar/LAT Photographic
ref: Digital Image _89P5336
© Haas F1 Team/LAT Photographic

Rollercoaster emocji: Od Austrii po brazylijski cud

Historia Haasa to prawdziwy rollercoaster, który potrafi przyprawić o zawrót głowy nawet najbardziej odpornych kibiców. Zespół miewał momenty, w których rzucał wyzwanie gigantom. Pamiętamy fenomenalny sezon 2018, gdy bolid VF-18 był niemalże kopią zwycięskiego Ferrari, co pozwoliło zająć 5. miejsce w klasyfikacji konstruktorów. To wtedy, na Red Bull Ringu, Grosjean i Kevin Magnussen dowieźli w Austrii odpowiednio 4. i 5. lokatę, uciszając twierdzenia krytyków, że Amerykanie są tylko tłem dla reszty stawki.

Jednak najbardziej ikoniczny moment w historii zespołu wydarzył się w deszczowej Brazylii w 2022 roku. Kevin Magnussen, jadąc „all-in” w Q3, wykręcił czas życia, zanim czerwona flaga poprzedzona ulewą zamroziły tabelę wyników. Pierwsze i jedyne pole position dla Haasa stało się faktem. To był dowód na to, że ten zespół, choć budżetowo skromniejszy, potrafi wykorzystać każdą, nawet najmniejszą szczelinę w drzwiach do sukcesu.

Młoda krew i nadzieja: Oliver Bearmana

Niedawna historia dopisała kolejny rozdział do tej sagi. W 2025 roku oczy całego świata zwrócone były na młodego Olivera Bearmana. Jego fenomenalna jazda w GP Meksyku, gdzie zajął 4. miejsce, wyrównując najlepszy wyścigowy wynik w historii zespołu, była jasnym sygnałem: Haas potrafi przygotować samochód, który w rękach utalentowanego debiutanta staje się groźną bronią. Bearman tchnął w ekipę nową energię, pokazując, że era walki wyłącznie o przetrwanie w ogonie stawki odeszła do lamusa.

Kontrowersje, memy i „drzwi” Steinera

Nie można jednak zapomnieć o cieniach. Haas stał się niemal synonimem kontrowersji, które stanowiły pożywkę dla mediów społecznościowych. Saga z dziwnym sponsorem Rich Energy i ich ekscentrycznym szefem, czy niefortunny, przerwany przez wojnę mariaż z rosyjskim Uralkali, to gotowe scenariusze na seriale kryminalno-polityczne. Do tego dochodzą legendarne już wpadki – kto z nas nie pamięta podwójnego dramatu w boksach podczas GP Australii 2018? Złe dokręcenie kół u obu kierowców w ciągu kilku minut odebrało im pewne, rekordowe punkty.

To właśnie te momenty, w połączeniu z „rozmowami motywacyjnymi” byłego szefa, Günthera Steinera, uczyniły z Haasa gwiazdę serialu Drive to Survive. Jednak za fasadą memów o „fokowaniu” i trzaskaniu drzwiami, krył się zespół walczący o każdy centymetr asfaltu z ułamkiem budżetu Mercedesa czy Red Bulla.

Nowa era: Zaplecze Toyoty i wnioski z testów 2026

Dziś, u progu sezonu 2026, Haas to zupełnie inna organizacja. Pod spokojnym, ale niezwykle merytorycznym dowództwem Ayao Komatsu, ekipa zrzuciła łatkę „zespołu mema”. Kluczowym graczem stała się Toyota Gazoo Racing (TGR). To partnerstwo strategiczne to nie tylko naklejka na bolidzie, ale realne wsparcie technologiczne, które widać było podczas zimowych testów.

Mocna baza do przełamania w sezonie 2026

  • Niezawodność: Nowy bolid VF-26, zaprojektowany pod rewolucyjne przepisy, okazał się „maratończykiem”. Podczas gdy część konkurencji zmagała się z przegrzewaniem nowych jednostek napędowych, Haas pokonał dystans ponad 600 km, co stawia ich w ścisłej czołówce pod względem solidności konstrukcji.
  • Tempo wyścigowe: Dane z Bahrajnu sugerują, że duet Esteban Ocon i Ollie Bearman dysponuje samochodem, który nie „zjada” opon po pięciu kółkach – co było piętą achillesową Haasa przez lata.
  • Stabilność: Mapa aerodynamiczna bolidu VF-26 wydaje się znacznie szersza. Kierowcy chwalili przewidywalność samochodu w szybkich sekcjach Barcelony, co jest kluczowe na torach takich jak Albert Park w Melbourne.
BAHRAIN, BAHRAIN - FEBRUARY 09: Esteban Ocon of France and Haas F1 and Oliver Bearman of Great Britain and Haas F1 talk with team personnel in the garage at Bahrain International Circuit on February 09, 2026 in Bahrain, Bahrain. (Photo by Simon Galloway/LAT Images)
© Haas F1 Team/Getty Images

Dlaczego 2026 to „Ten” rok?

Nowe przepisy techniczne to zawsze wielki „reset”. W 2026 roku Formuła 1 wchodzi w erę nowej aerodynamiki i zredefiniowanych jednostek napędowych. Haas, mając stabilne zaplecze, wsparcie Toyoty oraz doświadczonego Estebana Ocona i głodnego sukcesów Bearmana, stoi przed historyczną szansą na przełamanie.

Czy na starcie w Melbourne, gdzie dziesięć lat szóstym miejscu Grosjeana, wreszcie zobaczymy kierowcę w barwach Haasa, który będzie w stanie walczyć o podium? Wszystkie znaki na niebie i ziemi – od danych z tunelu aerodynamicznego po spokój w garażu – sugerują, że ten amerykański sen może wreszcie przestać być tylko sennym marzeniem o szampanie, a stanie się rzeczywistością. Dziesiąta rocznica startu w Australii byłyby idealną okazją, by wreszcie odkorkować butelkę szampana na podium, a na pewno pokazać się z takiej strony, że w trakcie sezonu 2026 takie wydarzenie będzie celem na 76. kampanię F1.

Dariusz Szymczak avatar
Dariusz SzymczakNa torze jak na macie — każdy start wymaga treningu 🏎️🥋. Sensei o kulisach F1.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl