Kuriozalny przypadek Alpine i Colapinto

Przyszłość Franco Colapinto w F1 nadal jest niepewna. Argentyńczyk ma zostać w Alpine do końca roku, ale nie wiadomo, czy pojedzie w przyszłym sezonie. Czy jego sytuacja uległa zmianie, zwłaszcza po ostatnich słowach Flavio Briatore?
Jedyny kierowca bez punktów
Franco Colapinto jest jedynym kierowcą, który nie zdobył jeszcze punktów w tym sezonie. Zastąpił Jacka Doohana od siódmej rundy sezonu na Grand Prix Emilii-Romanii. Jak dotąd udało mu się dwa razy uzyskać lepszy wynik w kwalifikacjach od kolegi zespołowego, Pierre’a Gasly’ego. Argentyńczyk ukończył wyścig na wyższej pozycji trzykrotnie – w Kanadzie, na Węgrzech i w Holandii.
Sęk w tym, że to za mało, a Gasly zwyczajnie potrafi wydobyć ze sztywnej platformy Alpine lepsze wyniki.
O Flavio Briatore można powiedzieć wiele rzeczy, ale jedno jest pewne – lubi kierowców dopóty, dopóki przywożą oczekiwane rezultaty. Z tego powodu Gasly na razie cieszy się dobrymi łaskami wymagającego Włocha.
Doradca wykonawczy Alpine, który w rzeczywistości podejmuje najważniejsze decyzje, postawił trzy wytyczne Colapinto: bądź szybki, nie rozbijaj się, zdobądź punkty. Nic prostszego, prawda?
A jednak, w Formule 1 wszystko jest bardziej skomplikowane niż wydaje się na pierwszy rzut oka.
Ostatnio Briatore okazał niespotykaną wyrozumiałość, przyznając, że tegoroczny bolid Alpine jest bardzo trudny w prowadzeniu. Włoch powiedział również, że być może na młodych kierowców nakładana jest zbyt duża presja.
Porównał sytuację Franco Colapinto z problemami Kimiego Antonellego z Mercedesa. „Zmieniliśmy Doohana na Franco Colapinto i może Colapinto ma te same problemy ze zbyt dużą presją w Formule”
– powiedział Briatore w Holandii.
Bezlitosna polityka wobec kierowców
Flavio Briatore nie ukrywa, że nie jest zadowolony z dotychczasowych wyników Franco Colapinto. Argentyńczyk rozbił się już trzykrotnie: podczas kwalifikacji na Imoli i na Silverstone oraz w trakcie testu Pirelli na Hungaroringu.
Colapinto na razie nie pokazał się z lepszej strony od Doohana, co oczywiście pokrzyżowało plany i nadzieje Briatore. Jeszcze przed początkiem sezonu, gdy Argentyńczyk podpisał kontrakt z Alpine na kierowcę rezerwowego, doradca wykonawczy chwalił go, wieszcząc, że ma potencjał na zostanie mistrzem świata.
Słowa okazały się przesadzone, a Colapinto znalazł się w trudnej sytuacji. Ma problemy z dostosowaniem się do Alpine A525, który ma sztywniejszą platformę niż ubiegłoroczny Williams FW46.
Możemy spekulować czy ogromne wsparcie finansowe ze strony sponsorów Colapinto pomaga w rosnącym zniecierpliwieniu Briatore. Niewątpliwe ma to znaczenie – tak jak w mniejszym lub większym stopniu w przypadku każdego innego kierowcy.
Jednak wydawałoby się, że w Holandii coś się zmieniło. Doradca wykonawczy Alpine przyznał, że jego podejście do kierowców może nie być najlepsze. Oświadczył, dość kuriozalnie jak na swoje standardy, że czynnik ludzki ma znaczenie.
„Czasami musimy brać pod uwagę, że kierowca to człowiek i czasami musimy dokładnie zrozumieć, co dzieje się w ich głowach, bo są młodzi; 19, 20, 22, 23 lata… Czasami popełniamy błąd, nie doceniając ludzkiej strony kierowcy. Zawsze szukamy odpowiedniego momentu. Może coś przeoczyłem w zarządzaniu kierowcą”
– Briatore powiedział mediom w Zandvoort.
Briatore chciał wychować drugiego Alonso
Czynnik ludzki u sportowca może wydawać się oczywistą rzeczą, ale z najwidoczniej jest to nowość dla Briatore. W sumie nie należy się dziwić, bo Włoch znany jest z bezlitosnego i bezkompromisowego podejścia do kierowców. Przykładów nie trzeba szukać daleko, zapytajcie Jacka Doohana.
Briatore przez wszystkie swoje lata w F1 nie bawił się w uprzejmości. W 1991, gdy był szefem zespołu Benetton, zwolnił Roberto Mureno po 11 rundach. Zatrudnił na jego miejsce młodego Michaela Schumachera, z którym później wygrał dwa mistrzostwa świata w 1994 i 1995. Niemiec zdobył później kolejnych pięć tytułów z Ferrari.
W sezonie 1994 miejscami w drugim bolidzie Benettona wymieniali się aż trzej kierowcy. Mowa tu o Josie Verstappenie, ojcu Maxa, JJ Lehto, zdobywcy jednego podium w F1, a także Johnnym Herbercie, który do niedawna był sędzią FIA.
Podejście Briatore sprawdziło się w przypadku dwóch legend F1 – Michaela Schumachera i Fernando Alonso. Sęk w tym, że obaj kierowcy to wyjątki od reguły, o niemal żelaznej psychice. Sposób zarządzania Włocha nie sprawdził w przypadku pozostałych młodych obiecujących kierowców.
Jenson Button, mistrz świata z 2009 z Brawn GP, jeździł dla Benettona/Renault w latach 2001-2002. Miał trudności z wydobyciem potencjału z bolidu po wcześniejszym obiecującym debiutanckim sezonie w Williamsie.
Flavio Briatore niejednokrotnie publicznie go krytykował, w tym jego rzekome lenistwo i imprezowanie. Po latach Brytyjczyk stwierdził, że takie podejście Włocha zdecydowanie nie pomogło mu w polepszeniu wyników.
Jenson Button ostatecznie został zastąpiony od 2003 przez Fernando Alonso, co jak wiemy okazało się dobrą decyzją. Hiszpan idealnie wpasował się w strukturę i atmosferę zespołu, którą kultywował Briatore.
Tylko ponownie, dwukrotny mistrz świata to wyjątek jeśli chodzi o mentalność, determinację, odporność psychiczną i podejście do ścigania. Bez tego nie osiągnąłby sukcesu w Formule 1 i ogólnie w motorsporcie. Zapewne bez tego Alonso również już dawno przeszedłby na emeryturę. Teraz nie dość, że chce wygrać trzeci tytuł mistrzowski w F1, to jeszcze planuje ponownie wystartować w Dakarze.
Colapinto ma jeszcze szansę
Flavio Briatore być może okazał większe zrozumienie dla Franco Colapinto, ale nie oznacza to, że podjął ostateczną decyzję, co do jego przyszłości.
Doradca wykonawczy oczekuje od 22-latka lepszych wyników. „Nie jestem zadowolony. Ważny jest wynik. On bardzo się starał, my z inżynierami bardzo się staraliśmy, żeby zadowolić go pod każdym względem, ale szczerze mówiąc, nie tego oczekuję od Colapinto”
– powiedział Briatore piątek w Holandii.
W Zandvoort Colapinto zaliczył swój najlepszy wyścig i był najbliżej zdobycia punktu w swojej dotychczasowej karierze w Alpine. Ostatecznie ukończył GP na 11 miejscu, ale pokazał przyzwoite tempo przez cały weekend. Zbliżył się do Gasly’ego w kwalifikacjach i przejechał solidny wyścig, czym zasłużył na pochwałę ze strony Briatore.
Argentyńczyk wyjawił, że zaangażowany jest w rozwój bolidu Alpine na 2026, który testował już w symulatorze. Jest to dla niego potencjalnie dobry znak, ale z Briatore niczego nie można być pewnym.
Nie ma innego doświadczonego i sprawdzonego kierowcy, który chciałby przejść do stajni z Enstone na 2026. Kolejny młody debiutant ponownie wymagałby czasu i cierpliwości w procesie adaptacji, czego Briatore nie lubi.
Valtteri Bottas i Sergio Pérez podpisali kontrakty z Cadillakiem F1. Zresztą mówi to wiele o atrakcyjności Alpine, skoro Fin i Meksykanin woleli pójść do kompletnie nowej ekipy, niż spróbować sił we francusko-brytyjskim zespole.
Ostatecznie Colapinto może pozostać w zespole w przyszłym roku z braku lepszych możliwości. Jednak przewidywanie ruchów i decyzji Briatore przypomina wróżenie z fusów i można się po nim wszystkiego spodziewać.
