„Double Duty” – jedno z najtrudniejszych wyzwań w motorsporcie

Double Duty
© Hendrick Motorsports

„Double Duty” to próba wystartowania i ukończenia tego samego dnia dwóch prestiżowych wyścigów w Stanach Zjednoczonych: Indianapolis 500 oraz Coca-Cola 600. Oba wydarzenia odbywają się tradycyjnie w weekend Memorial Day i są zaplanowane tak, aby umożliwić start w obu rywalizacjach.

W teorii brzmi to, jak ciekawy test. W praktyce jest to jedno z najtrudniejszych wyzwań w całym motorsporcie, ponieważ oznacza przejechanie 1100 mil wyścigowym tempem w ciągu kilkunastu godzin – w dwóch zupełnie różnych samochodach.

Skąd wzięła się idea Double Duty

Koncepcja narodziła się naturalnie w Stanach Zjednoczonych, gdy kalendarze IndyCar i NASCAR zaczęły nakładać się pod koniec maja. Gdy w 1992 roku na Charlotte Motor Speedway zamontowano reflektory, pojawiło się unikalne okno czasowe, w którym kierowca może wystartować w Indianapolis, a następnie polecieć prywatnym samolotem lub helikopterem do Charlotte i zdążyć na drugi wyścig.

Różnice między seriami są ogromne, ponieważ IndyCar i NASCAR reprezentują dwa zupełnie odmienne światy wyścigowe. Jeden opiera się na szybkich bolidach open-wheel, drugi na ciężkich samochodach stock car prowadzonych w bardziej kontaktowym stylu.

Różnice między Indianapolis 500 a Coca-Cola 600

Indianapolis 500 odbywa się na legendarnym obiekcie Indianapolis Motor Speedway i jest wyścigiem czystej prędkości oraz precyzji. Kierowcy osiągają tam prędkości przekraczające 350 km/h, a bolidy są lekkie, bardzo wrażliwe aerodynamicznie i wymagają absolutnej kontroli przy ogromnych przeciążeniach.

Coca-Cola 600, rozgrywana na Charlotte Motor Speedway, to z kolei najdłuższy wyścig sezonu NASCAR. Samochody są cięższe, mniej aerodynamiczne, a styl jazdy bardziej fizyczny i kontaktowy. Dodatkowo wyścig trwa od dnia do nocy, co wpływa na warunki toru i strategię.

Przesiadka między tymi dwoma światami w ciągu kilku godzin jest jednym z najtrudniejszych aspektów całego wyzwania.

John Andretti – pionier Double Duty

John Andretti był pierwszym kierowcą, który podjął próbę połączenia startów w Indianapolis 500 i Coca-Cola 600. W latach 90. zaczął regularnie testować możliwość udziału w obu wyścigach jednego dnia, gdy takie logistyczne okno stało się realne.

Najbardziej znaczący moment jego kariery w tym kontekście przypadł na 1994 rok. W tamtym sezonie zdecydował się zamienić pełen sezon IndyCar na NASCAR, mimo to chciał wystartować w Indianapolis 500. Sztuka ta udała mu się całkiem nieźle, ponieważ zajął 10. miejsce.

Następnie helikopterem przeleciał z Indiany do Karoliny Północnej, gdzie wsiadł do samochodu ekipy Hagan Racing. Niestety na 220. okrążeniu (z 400) doświadczył awarii jednostki napędowej.

John Andretti
© 2009 Getty Images

Davy Jones – nieudana próba

W 1995 roku Davy Jones podjął próbę Double Duty, jednak zakończyła się ona już na Indianapolis 500, ponieważ nie udało mu się zakwalifikować do wyścigu Coca-Cola 600.

Spośród wszystkich dotychczasowych prób ta wypada zdecydowanie najsłabiej na tle innych kierowców.

Davy Jones
© IndyCar

Robby Gordon – najbardziej konsekwentny uczestnik

Robby Gordon pięciokrotnie próbował ukończyć Double Duty.

W 1997 roku odbyła się jego pierwsza próba. Niestety z rywalizacji w Indianapolis 500 odpadł już na 19. okrążeniu z powodu pożaru. Co jednak ciekawe, stało się to we wtorek, ponieważ niedzielna rywalizacja w Indianie była niemożliwa z powodu opadów deszczu, a w poniedziałek przejechano jedynie 15 okrążeń.

Gordon przybył więc do Karoliny Północnej (w niedzielę). Tam również pogoda dawała się we znaki, a sam wyścig został skrócony do 333 okrążeń. Rywalizacja także nie poszła po jego myśli – na 186. okrążeniu uległ wypadkowi i nie wrócił już do ścigania.

Kolejna próba nastąpiła w 2000 roku. Ponownie pogoda musiała jednak wtrącić swoje trzy grosze. Indianapolis 500 przełożono o ponad trzy godziny z powodu deszczu, mimo to Gordon pozostał w Indianie i ukończył wyścig na 6. miejscu.

W wyścigu Coca-Cola 600 zastąpił go P.J. Jones. Gdy tylko Gordon przyleciał do Karoliny Północnej i był gotów wsiąść za kierownicę, przejął samochód od Jonesa. Wspólnymi siłami pokonali 389 okrążeń i zajęli 35. miejsce.

Następnie Gordon podjął trzy kolejne próby z rzędu – w sezonach 2002, 2003 i 2004. Niestety ani razu nie udało mu się ukończyć obu wyścigów.

Najbardziej bolesna była próba z 2002 roku. Indianapolis 500 ukończył na 8. miejscu, następnie poleciał do Charlotte i zdążył na start. Tym razem pogoda nie utrudniała życia, jednak Gordon przejechał „jedynie”, albo aż, 399 okrążeń. Do pokonania pełnych 1100 mil zabrakło mu jednego okrążenia. Wszystko przez problemy z układem kierowniczym oraz skurcze nogi.

Robby Gordon
© Indianapolis Motor Speedway

Kolejne dwa lata ponownie upłynęły pod znakiem problemów pogodowych – w 2003 roku w Karolinie Północnej, a rok później w Indianie.

W sezonie 2003 Gordon miał awarię skrzyni biegów podczas Indianapolis 500 i musiał przedwcześnie wycofać się z rywalizacji, natomiast Coca-Cola 600 została skrócona.

Z kolei w 2004 roku Indianapolis 500 rozpoczęło się z dwugodzinnym opóźnieniem, a jeszcze przed 30. okrążeniem wyścig został przerwany z powodu pogody. Późniejsze burze, a nawet tornado w okolicy sprawiły, że rywalizacja została zakończona przedwcześnie. Gordon nie czekał do końca – zastąpił go Jacques Lazier.

Tony Stewart – najbardziej kompletne osiągnięcie

Tony Stewart jest bez wątpienia najbardziej legendarną postacią „Double Duty”. W 2001 roku dokonał czegoś, czego do dziś nikt nie powtórzył na takim poziomie.

Najpierw wystartował w Indianapolis 500 i ukończył wyścig na 6. miejscu. Następnie natychmiast udał się do Charlotte, gdzie w Coca-Cola 600 zajął 3. miejsce. Jako jedyny w historii pokonał pełne 1100 mil, a dodatkowo osiągnął znakomite wyniki w obu wyścigach.

Warto dodać, że była to jego druga próba. Pierwsza miała miejsce dwa sezony wcześniej, w 1999 roku. Stewart pokonał pełen dystans w Charlotte i zajął 4. miejsce. Niestety w Indianapolis 500 zabrakło mu czterech okrążeń do ukończenia pełnego dystansu wyścigu. Co więcej, jedynie czterech kierowców ukończyło tamte zawody na okrążeniu lidera.

Mimo niepowodzenia w sezonie 1999 Tony Stewart się nie poddał i dwa lata później ukończył Double Duty.

Kurt Busch – współczesna próba w nowej erze

Kurt Busch w 2014 roku przerwał dziesięcioletnią przerwę w próbach Double Duty. Powodem wcześniejszego zastoju było przesunięcie godziny startu Indianapolis 500, przez co okno czasowe na podróż zostało zamknięte. Dopiero w 2011 roku powrócono do pierwotnej godziny startu i plotki o kolejnych śmiałkach zaczęły nabierać realnych kształtów.

W końcu w 2014 roku próba została sfinalizowana.

Buschowi udało się ukończyć wyścig w Indianapolis. Następnie przystąpił do rywalizacji Coca-Cola 600, jednak problemy techniczne z silnikiem sprawiły, że nie ukończył drugiego startu.

Kurt Busch
© speedwaymedia.com / Brad Keppel

W porównaniu z wcześniejszymi kierowcami Busch miał trudniejsze zadanie. Poprzednicy mieli doświadczenie zarówno w IndyCar, jak i NASCAR, natomiast dla Buscha Indianapolis 500 było debiutem w bolidzie open-wheel. Mimo to poradził sobie znakomicie, zajmując 6. miejsce i zdobywając tytuł najlepszego debiutanta.

Kyle Larson – współczesny powrót idei

Na kolejną próbę Double Duty ponownie trzeba było czekać aż 10 lat. Wpływ na to miała również pandemia koronawirusa.

W 2024 roku Kyle Larson przywrócił ideę do życia. Niestety ponownie pogoda odegrała kluczową rolę. Z powodu deszczu oraz burz w okolicy wyścig Indianapolis 500 został opóźniony o niemal cztery godziny. Larson pozostał jednak w Indianie i ostatecznie zajął 18. miejsce.

Z powodu tak dużego opóźnienia za Larsona pojechał Justin Allgaier (w Coca-Cola 600), rywalizujący w O'Reilly Auto Parts (drugiej co do ważności serii NASCAR). Gdy Larson przybył do Charlotte, wyścig został przerwany z powodu deszczu. Kierowca był już ubrany w kombinezon i gotowy do jazdy, jednak nie zdążył przejąć samochodu. Rywalizacji nie wznowiono.

Kilka miesięcy później, jeszcze w 2024 roku, ogłoszono, że Larson podejmie kolejną próbę Double Duty. Tym razem priorytetem miało być Coca-Cola 600, a w razie znaczącego opóźnienia w Indianapolis 500 miał zastąpić go Tony Kanaan.

Opóźnienie rzeczywiście wystąpiło, jednak nie było na tyle duże, by Larson zrezygnował ze startu. Ruszył do wyścigu, lecz nie przejechał nawet połowy dystansu – odpadł po wypadku na 91. okrążeniu.

Następnie udał się do Charlotte, gdzie również uczestniczył w kolizji, tym razem na 245. okrążeniu. Larson nie ukończył więc żadnego z wyścigów.

Katherine Legge – pierwsza kobieta i Europejka

Już 24 maja Katherine Legge z Wielkiej Brytanii stanie przed próbą przejechania 1100 mil.

Dzień rozpocznie od startu w Indianapolis 500 za kierownicą samochodu z nr 11 zespołu HMD Motorsports, współpracującego z A.J. Foyt Racing. Następnie przesiądzie się do auta z nr 78 ekipy Live Fast Motorsports, aby wystartować w wyścigu Coca-Cola 600.

Katherine Legge przed kwalifikacjami do Indy 500
© Penske Entertainment: Paul Hurley

Podsumowanie

„Double Duty” w kontekście Indianapolis 500 i Coca-Cola 600 pozostaje jednym z najbardziej wymagających i legendarnych wyzwań w motorsporcie. Od pierwszych prób Johna Andrettiego, przez konsekwencję Robby’ego Gordona, perfekcyjny dzień Tony’ego Stewarta, aż po współczesne podejścia Kyle’a Larsona czy Katherine Legge.

To nie jest jedynie wyścig z czasem. To test granic człowieka i zdolności adaptacji między dwoma całkowicie różnymi światami wyścigowymi.

Paweł RychlikFormuła 1, Formuła 2, Formuła 3, WRC, ERC, NASCAR i F1H20. Sporadycznie IndyCar, WEC i DTM.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl