Aston Martin nie przejedzie pełnego dystansu GP Australii F1

BAHRAIN, BAHRAIN - FEBRUARY 18: Lance Stroll of Canada driving the (18) Aston Martin F1 Team AMR26 Honda on track during day one of F1 Testing at Bahrain International Circuit on February 18, 2026 in Bahrain, Bahrain. (Photo by Andy Hone/LAT Images)
2262307551
Colour Image, Horizontal, sport, motorsport, formula one racing
© Aston Martin/Getty Images

Szef Astona Martina w F1 Adrian Newey przyznał, że przez problemy z samochodem AMR26, zespół będzie musiał ograniczyć dystans przejechanych okrążeń w Grand Prix Australii, aby nie narazić kierowców na uszczerbek zdrowia, a samochód na poważne uszkodzenia. Zespół z Silverstone i Honda nie poradziły sobie z problemami, które wystąpiły od początku przygotowań do sezonu 2026 F1.

Czwartek przed inauguracyjnym Grand Prix sezonu F1 to dobra okazja dla zespołów, aby opowiedzieć o swoich przygotowaniach do nowej kampanii oraz predykcjach szerszemu gronu odbiorców. Dla jednych są to bardziej spokojne i luźne momenty, a dla drugich bardziej stresujący czas, jak choćby w przypadku Astona Martina.

Zespół spod znaku rozpostartych skrzydeł wydaje się najgorzej przygotowanym zespołem do początku nowego cyklu Formuły 1 za sprawą poważnych problemów z silnikiem, które miały gigantyczny wpływ na przygotowania do 77. sezonu serii. Mimo podjęcia działań zaradczych między testami w Bahrajnie a przybyciem do Australii Honda nie znalazła źródła problemu, który znajduje się po stronie jednostki napędowej: „Na podstawie obszernych testów na hamowni, w tym tygodniu wprowadzimy środki zaradcze, które naszym zdaniem są najskuteczniejszym rozwiązaniem na tym etapie” – powiedział na konferencji w Melbourne prezes Honda Racing Koji Watanabe. „Nie możemy jednak w pełni zagwarantować ich skuteczności w rzeczywistych warunkach torowych, dlatego w tym tygodniu zostaną zastosowane określone warunki pracy jednostek napędowych”.

„Pracujemy razem jako jeden zespół i rozważamy już dalsze środki, ale nie możemy ujawnić szczegółów technicznych, dlatego prosimy o cierpliwość, podczas gdy nadal pracujemy nad uwolnieniem pełnego potencjału wydajnościowego”.

Adrian Newey z kolei mówiąc o szczegółach problemów, zaznaczył, jakie są konsekwencje obecnego problemu w kontekście całej konstrukcji samochodu: „Najważniejszą rzeczą, którą należy zrozumieć, jest to, że skupiamy się na baterii, ponieważ jest to element kluczowy” – powiedział Brytyjczyk. „Nie zdradzając szczegółów technicznych, to, co osiągnęliśmy w ten weekend, zostało przetestowane na hamowni w ciągu całego weekendu. Dzięki temu opracowaliśmy rozwiązanie, z którego będziemy korzystać tutaj, w Melbourne”.

„To skutecznie zmniejszyło wibracje przenoszone na akumulator, ale ważne jest, aby pamiętać, że źródłem wibracji jest w zasadzie jednostka napędowa, czyli połączenie silnika spalinowego i ewentualnie również MGU-K. To wzmacniacz. W tym przypadku podwozie jest odbiornikiem. Te drgania podwozia powodują problemy z niezawodnością, odpadanie lusterek, wypadanie tylnych świateł i wiele innych problemów, z którymi musimy się zmierzyć”.

Problemy konstrukcyjne to jedna rzecz, jednak znacznie poważniejszą kwestią jest zapewnienie bezpieczeństwa kierowcom zespołu. Fernando Alonso już stwierdził, że odczuwa problemy po 25 okrążeniach, natomiast Lance Stroll limit ustawia na poziomie 15. kółek. Taka kolej rzeczy sprawia, że Aston Martin nie podejmie się ryzyka przejechania pełnego dystansu Grand Prix Australii: „Fernando [Alonso] uważa, że ​​nie może przejechać więcej niż 25 okrążeń z rzędu, zanim nie narazi się na trwałe uszkodzenie nerwów dłoni. Lance [Stroll] uważa, że ​​nie może przejechać więcej niż 15 okrążeń przed osiągnięciem tego progu”.

„Moim zdaniem nie ma sensu nie być otwartym i szczerym w kwestii naszych oczekiwań. Będziemy musieli bardzo mocno ograniczyć liczbę okrążeń, które przejedziemy w wyścigu, dopóki nie pokonamy źródła drgań i nie zredukujemy ich u źródła”.

Dodając nieco barw w tym ciemnym okresie dla Astona Martina, Newey twierdzi, że sama konstrukcja ma w sobie duży potencjał względem konkurencji i po uporaniu się z problemami może rzucić wyzwanie rywalom z przodu stawki: „Jeśli chodzi o podwozie, myślę, że wszyscy wiedzą, że mieliśmy do czynienia z bardzo napiętym okresem rozwoju” – powiedział. „Model trafił do tunelu aerodynamicznego dopiero w połowie kwietnia – więc byliśmy daleko w tyle za konkurencją”.

„Staraliśmy się skupić na stworzeniu dobrego, solidnego pakietu architektonicznego. Przez pakiet architektoniczny mam na myśli te elementy, których nie da się łatwo zmienić w zależności od pory roku. Myślę, że nam się to udało”.

„Patrzę na nasz pakiet i nie czuję, żebyśmy coś szczególnie przegapili, dlatego uważam, że samochód ma ogromny potencjał rozwojowy. Potrzeba kilku wyścigów, aby w pełni wykorzystać ten potencjał. Realizujemy dość agresywny plan rozwoju. Tu, w Melbourne, jesteśmy nieco w tyle za liderami [i] być może piątym najlepszym zespołem, więc mamy potencjał na kwalifikacje do Q3 pod względem podwozia. Oczywiście nie jest to miejsce, w którym chcemy być, ale mamy potencjał, by w pewnym momencie sezonu znaleźć się w czołówce”.

Dariusz Szymczak avatar
Dariusz SzymczakNa torze jak na macie — każdy start wymaga treningu 🏎️🥋. Sensei o kulisach F1.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl