Bearman zachwycony silnikiem Ferrari: Nigdy w życiu tak nie startowałem

Oliver Bearman podczas startu treningowego na testach F1 w Bahrajnie
© Haas F1 Team

Sporo kontrowersji podczas testów F1 w Bahrajnie wzbudziła procedura startowa, do której znaczniej dłużej trzeba przygotować się, niż dotychczas. Większa część zespołów ma z tym spore trudności, jednak nie ekipy napędzane silnikiem Ferrari. Oliver Bearman pokusił się nawet o stwierdzenie, że podczas próbnych startów startował dużo lepiej, niż w całej swojej dotychczasowej karierze.

Po wprowadzeniu nowych regulacji technicznych na sezon 2026 F1 kierowcy i zespoły mierzą się z nowym wyzwaniem, jakim jest procedura startowa. Od tego roku przepisy mówią o tym, iż sam start odbywa się przy pomocy jedynie silnika spalinowego, natomiast uwolnienie energii elektrycznej wspomagającej rozpęd następuje do 50 km/h.

Kierowcy, aby uniknąć na starcie efektu tzw. „turbo dziury” przez około 10-12 sekund muszą utrzymywać wysokie obroty w swoich silnikach, co z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora wydaje się dość irracjonalne, jednak nawet najbardziej zaawansowana technika czasem ma swoje ułomności.

Po przeprowadzeniu kilku procedur startowych podczas testów F1 w Bahrajnie część zespołów zaczęła dostrzegać potencjalne niebezpieczeństwo związane z potencjalnymi kraksami na starcie, próbując wpłynąć na FIA, aby ta zareagowała. Przeciwny takiej ingerencji był Frederic Vasseur i zablokował potencjalne zmiany.

Ferrari, jako jedyny zespół nie ma problemów z procedurą startów, czego doświadczają także klienckie ekipy. Zespół z Maranello podczas prób startowych zadziwiał cały świat, z jaką łatwością potrafi przebić się ze środka stawki aż na sam szczyt, co świadczy o tym, że we Włoszech wykonano znakomitą pracę pod tym względem.

Zachwycony możliwościami silnika Ferrari na starcie jest kierowca Haasa Oliver Bearman, który potwierdził, że procedura przed zgaszeniem czerwonych świateł jest co prawda skomplikowana, jednak później rusza, jak z katapulty: „Dla mnie to był prawdopodobnie najlepszy start w życiu. Jest on zdecydowanie bardziej skomplikowany niż w zeszłym roku, a procedura jest dłuższa” – powiedział.

Brytyjczyk uważa również, że wciąż jest sporo pracy, aby sprawnie zarządzać turbosprężarką, która stała się bardziej delikatne z powodu braku MGU-H, a to wymaga precyzji i doskonałej koordynacji między silnikiem spalinowym i układem elektrycznym: „Ogólnie rzecz biorąc, poradziliśmy sobie całkiem dobrze, ale wciąż istnieje duża rozbieżność między dobrym a złym startem, znacznie większa niż w poprzednich latach. Przejście między silnikiem spalinowym a interwencją części elektrycznej to kluczowy etap i wciąż jest wiele do zoptymalizowania. Zrobiliśmy duży krok naprzód od ostatnich testów [pierwszej tury w Bahrajnie] do tych [ostatnich], ale wciąż nie jest idealnie”.

Dariusz Szymczak avatar
Dariusz SzymczakNa torze jak na macie — każdy start wymaga treningu 🏎️🥋. Sensei o kulisach F1.

Powiązane tematy

© 2009-2026 ŚwiatWyścigów.pl