Bearman zachwycony silnikiem Ferrari: Nigdy w życiu tak nie startowałem

Sporo kontrowersji podczas testów F1 w Bahrajnie wzbudziła procedura startowa, do której znaczniej dłużej trzeba przygotować się, niż dotychczas. Większa część zespołów ma z tym spore trudności, jednak nie ekipy napędzane silnikiem Ferrari. Oliver Bearman pokusił się nawet o stwierdzenie, że podczas próbnych startów startował dużo lepiej, niż w całej swojej dotychczasowej karierze.
Po wprowadzeniu nowych regulacji technicznych na sezon 2026 F1 kierowcy i zespoły mierzą się z nowym wyzwaniem, jakim jest procedura startowa. Od tego roku przepisy mówią o tym, iż sam start odbywa się przy pomocy jedynie silnika spalinowego, natomiast uwolnienie energii elektrycznej wspomagającej rozpęd następuje do 50 km/h.
Kierowcy, aby uniknąć na starcie efektu tzw. „turbo dziury” przez około 10-12 sekund muszą utrzymywać wysokie obroty w swoich silnikach, co z punktu widzenia zewnętrznego obserwatora wydaje się dość irracjonalne, jednak nawet najbardziej zaawansowana technika czasem ma swoje ułomności.
Po przeprowadzeniu kilku procedur startowych podczas testów F1 w Bahrajnie część zespołów zaczęła dostrzegać potencjalne niebezpieczeństwo związane z potencjalnymi kraksami na starcie, próbując wpłynąć na FIA, aby ta zareagowała. Przeciwny takiej ingerencji był Frederic Vasseur i zablokował potencjalne zmiany.
Ferrari, jako jedyny zespół nie ma problemów z procedurą startów, czego doświadczają także klienckie ekipy. Zespół z Maranello podczas prób startowych zadziwiał cały świat, z jaką łatwością potrafi przebić się ze środka stawki aż na sam szczyt, co świadczy o tym, że we Włoszech wykonano znakomitą pracę pod tym względem.
What a launch from Lewis at the practice race start 🤩#F1 #F1Testing pic.twitter.com/IhTxOBee93
— Formula 1 (@F1) February 19, 2026
Zachwycony możliwościami silnika Ferrari na starcie jest kierowca Haasa Oliver Bearman, który potwierdził, że procedura przed zgaszeniem czerwonych świateł jest co prawda skomplikowana, jednak później rusza, jak z katapulty: „Dla mnie to był prawdopodobnie najlepszy start w życiu. Jest on zdecydowanie bardziej skomplikowany niż w zeszłym roku, a procedura jest dłuższa”
– powiedział.
Brytyjczyk uważa również, że wciąż jest sporo pracy, aby sprawnie zarządzać turbosprężarką, która stała się bardziej delikatne z powodu braku MGU-H, a to wymaga precyzji i doskonałej koordynacji między silnikiem spalinowym i układem elektrycznym: „Ogólnie rzecz biorąc, poradziliśmy sobie całkiem dobrze, ale wciąż istnieje duża rozbieżność między dobrym a złym startem, znacznie większa niż w poprzednich latach. Przejście między silnikiem spalinowym a interwencją części elektrycznej to kluczowy etap i wciąż jest wiele do zoptymalizowania. Zrobiliśmy duży krok naprzód od ostatnich testów [pierwszej tury w Bahrajnie] do tych [ostatnich], ale wciąż nie jest idealnie”
.











